Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o zmianie ustawień cookie w przeglądarce i celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
CzytaMy książki
powrótpowrót
"Berlin, późne lato"
7 października 2013, 05:14
berlin, późne lato.jpg Sięgając po książkę Grzegorza Kozery pt. „Berlin, późne lato” wiedziałam jedynie, że
autor jest prozaikiem, poetą, dziennikarzem i blogerem. Nie znałam jego
wcześniejszej twórczości, ale ta powieść zaintrygowała mnie szczególnie dlatego, iż
akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej, a ten okres w historii właśnie
najbardziej mnie interesuje.Otto Peters to 45-letni Niemiec, który w ostatnim czasie
stracił najbliższą rodzinę. Żona zmarła po długiej chorobie, a syn zginął na froncie
wschodnim. Dlatego Otto mieszka teraz sam i żyje nadzieją, że wojna wkrótce się
skończy. Dni wypełnia mu praca w księgarni. Kiedyś sam pisał książki, ale odkąd
naziści doszli do władzy, zrezygnował, gdyż nie chciał brać udziału w hitlerowskiej
propagandzie. Miał rozeznanie w tym, co jego rodacy robili z Żydami i nie był w
stanie pojąć sensu tego okrucieństwa. Tak samo szokiem była dla niego informacja o
tym, jak na wojnie postępował jego własny syn. Głoszona wokół ideologia czystości
rasy aryjskiej doprowadziła do tego, że nawet niemieccy homoseksualiści drżeli o swe
życie. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Dozorcy kamienic trzymali rygor i karali
za każdą oznakę nieposłuszeństwa, np. nieszczelne zasłanianie okien. Często
dochodziło do nocnych nalotów i wtedy wszyscy mieszkańcy musieli udawać się do
piwnic. I w tej właśnie piwnicy Otto natrafia któregoś dnia na Polkę, Halinę, która
uciekła z obozu koncentracyjnego i teraz poszukuje jej Gestapo. Wygląda strasznie,
jakby lada moment miała umrzeć. Otto podejmuje dość szaloną i odważną decyzję
zabrania kobiety do swego mieszkania. Przez kilka kolejnych dni robi wszystko, żeby
ją uratować. Z czasem dzieje się to, czego nikt nie mógł przewidzieć. Bohaterowie,
choć pochodzą z dwóch jakże odmiennych światów, zakochują się w sobie. Czy ta miłość
przetrwa przeciwności, czy Otto poniesie konsekwencje swego kroku? O tym czytelnik
musi przekonać się sam.Mnie ta powieść wciągnęła tak, że dosłownie nie mogłam się od
niej oderwać. „Pochłonęłam” ją w zaledwie dwa wieczory, co rzadko mi się zdarza.
Myślę, że mocną stroną tej książki jest wartka akcja, elementy zaskoczenia, realne
zagrożenie oraz bardzo wiarygodne postaci. Czasem ma się wrażenie, jakby bombowce
przelatywały nad naszymi głowami, czuć strach przed śmiercią, przed donosicielami.
Aż chce się być cicho, żeby nikt nas nie usłyszał, ani nie dostrzegł. Trzeba ciągle
się ukrywać, ale to nie daje pewności, że nie zostanie się odnalezionym i
rozstrzelanym. A przecież będąc w strachu, tak łatwo popełnić błąd.Książka Grzegorza
Kozery uświadomiła mi, że wcale nie wszyscy Niemcy byli złymi ludźmi. Zdarzały się
osoby o dobrym sercu, gotowe poświęcić swoje życie za innych i nie identyfikujące
się z poglądami głoszonymi przez Hitlera. Opowieść o miłości Otta i Haliny pozwoliła
mi spojrzeć troszkę przychylniejszym okiem na tamte społeczeństwo. Teraz sądzę, że
nie można oceniać każdego według tej samej miary. Byłoby to krzywdzące i
niesprawiedliwe. Dzięki tej powieści patrzymy na różne fakty, znane nam chociażby z
lekcji historii, z zupełnie innej perspektywy, oczami Niemca, niezwykle wrażliwego
na cierpienie drugiego człowieka. Dla niego nie było ważne, czy do wróg, czy
przyjaciel, po prostu czuł wewnętrzną potrzebę pomagania.Mam nadzieję, że przyszłe
książki autora również będą dotykały tematyki wojennej, gdyż widać, iż ma on sporą
wiedzę w tej kwestii, którą pogłębia studiując zagraniczne źródła. Ciągle jestem
jeszcze pod wrażeniem tej powieści, która napisana została w dość łatwym w odbiorze
języku. Myślę, że warto ją przeczytać, by zmienić swój punkt widzenia na niektóre
sprawy, na stereotypy, a jednocześnie docenić życie w pokoju. Małgorzata Gołko

Od red
:-)
Dodaj do Wykop Dodaj do Twitter Dodaj do Facebook
WASZE KOMENTARZE: (120)
Dodaj komentarz
janusz 26 stycznia 2017 11:46:56 Gratuluję Pani Doroto takiej słuchalności. Zresztą nie jestem tym zdziwiony bowiem niemałe jest grono miłośników dobrej książki - które Pani nam poleca w swoich audycjach.

Szkoda tylko, ze polecane w południowych audycjach książki można
jedynie "zdobyć" poprzez telefon do Radia. Może warto też zachęcić słuchaczy do kontaktu mailowego. Ale to tylko tak na marginesie...

Gratuluję również nowego bloga. Wstąpiłem, przeczytałem i jestem pod wrażeniem. Polecam gorąco innym słuchaczom.


Panie Januszu!
Rozpieszcza mnie Pan, ale nie nalegam,żeby Pan przestał :) To bardzo miłe i zawsze chętnie będę gościć Pana na swojej stronie! Pozdrawiam! Dorota Sokołowska
Czekam jak zwykle z niecierpliwością na kolejne radiowe spotkanie.

Miłego i dobrego dnia !
charlie 17 listopada 2016 07:47:34 A o co chodzi z nagradzaniem najpiękniejszych kartek świątecznych? czy to mają być kartki świąteczne zawierające odpowiedzi na konkursowe pytania czy to mają być kartki świąteczne bez odpowiedzi?
janusz 30 maja 2016 12:20:40 Pani Doroto - jesteśmy z Panią nie tylko w chwilach radosnych, ale i w chwilach trudnych i tak smutnych. Słowami i tak tego nie wyrazimy...
sluchacz 18 kwietnia 2016 09:23:07 nie ma zdjecia :(

Już wrzucamy!
Ilona 4 kwietnia 2016 21:58:56 Cudownie, że jest Pani znowu z nami, oby jak najdłużej!!!! A zmiany muszą być, bez nich było by nudno :)
janusz 2 kwietnia 2016 16:30:16 Czekamy niecierpliwie Pani Doroto na Pani powrót, życząc jednocześnie wiele, wiele zdrowia.
Tak nam Pani brakowało, słowami i tak tego nie wyrazimy.
Gratulacje z racji ukazania się kolejnej Pani książki, co nie znaczy że nie czekamy na kolejne...
Joanna K. 25 stycznia 2016 20:58:13 Myślę, że nasi bliscy czuwają nad nami, od czasu do czasu dając nam jakiś znak swojej obecności, byśmy mogli uwierzyć w ten inny świat….
Jak najwięcej zdrowia Pani Doroto, odwagi, wiary i pozytywnego myślenia. Wierzę głęboko w to, że wszystko będzie dobrze, trzeba tylko przetrwać ten trudny czas. Moja znajoma niedawno pokonała tą chorobę i znowu może cieszyć się każdym dniem, tak jak wcześniej kochając życie :). Tego samego życzę Pani, proszę pomyśleć, że jak to ktoś napisał w piosence „tyle jeszcze jest do przeżycia (…) tyle do zrobienia”. Serdecznie pozdrawiam, wszystkiego dobrego:)

Od red. Pani Joanno, dziękuję za dobre słowa i ciepłą pamięć. Ja też wierzę, że będzie dobrze, a limit niemiłych okoliczności życiowych już wyczerpany.Pozdrawiam ;-)