| Uczeń Czarnoksiężnika 12 grudnia 2009 20:00:11 | Hmm, Radio Białystok od paru lat mam pod nosem, a niestety rzadko zaglądam na jego stronę internetową. Nie wiedziałem, że jest tu tyle o książkach. :) Przekierowała mnie tutaj Basia, która jak widzę też się tu udziela. Nawiązując do wcześniejszych komentarzy. Z miłą chęcią zrecenzowałbym wiele książek, które przeczytałem. Często zdarzyło mi się obiecać sobie, że po lekturze na pewno napiszę recenzję. A później jakoś nici z tego wyszły. Jak nie zrobię tego od razu to po miesiącu już o wiele trudniej jest się zebrać, fabuła książki z głowy wywietrzała... :( W wolnych chwilach jednak postaram się pisać choć parę słów na temat aktualnie czytanych pozycji. Lubię to robić, jednak najczęściej brak czasu mi to uniemożliwia. Ale teraz Święta idą, więc mam nadzieję sytuacja ulegnie poprawie. Pozdrawiam wszystkich entuzjastów słowa pisanego. :) |
| Marcin Z. 23 listopada 2009 19:04:18 | Mam pytanie, zarówno do tych co czytali książeczkę jak i do tych co nie czytali:) Ktoś był w kinie na "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"? A jeżeli tak, to jakie macie wrażenia po seansie? Ja byłem w tamtym tygodniu, szczerze to się nie mogłem doczekać polskiej premiery. Co prawda miałem już wcześniej możliwość obejrzenia filmu , gdyż światowa premiera odbyła się dużo wcześniej, jednak cierpliwie czekałem na polską, no i się doczekałem:) Podświadomie oczekiwałem czegoś nadzwyczajnego ale i miałem obawy takie same jak zawsze, że film nie odda w najmniejszym stopniu tego co możemy znaleźć w książce. Jednak nie było tak źle. Najgorszy był początek, bo trzeba było przełknąć gorzką pigułkę w postaci łamanego skandynawskiego języka, ale już po 15 minutach nie czuło się żadnego dyskomfortu. A sam film wyszedł nadzwyczaj dobrze. Co prawda książkę czytałem jakieś siedem miesięcy temu i pamięć póki co mnie nie zawodzi, to i tak 2,5 godzinny seans minął "jak z bicza strzelił", tak jakbym nie znał fabuły. Bardzo dobra rola Blomqvista, no i oczywiście Lisbeth Salander. Aktorka grająca Salander była jakby z książki wyjęta. Widziałem w niej dokładnie tą samą dziewczynę, którą wyobrażałem sobie czytając książkę. Mogę już z czystym sumieniem polecić ten film każdemu. Tym, którzy są po lekturze i tym, którzy losów Lisbeth nie znają, również polecam. Chociaż jak to w filmie bywa, nie wszystko jest dopowiedziane, a wiedzieć co myśli główna bohaterka, kiedy patrzymy w jej oczy jest bezcenne. Teraz czekam na następną część, bo tak samo jak w przypadku książki, nie będzie łatwo przejść obok kina, wiedząc, że taki film istnieje:) |
| Justyna O. 16 listopada 2009 22:19:45 | "Showman, czyli spowiedź świra" Szymona Majewskiego - ksiązka od Pani Doroty. Chyba wiekszosc z nas S.M. kojarzy z programów tv jako wesołego, pełnego pomysłow zakręconego prowadzącego. Taka jest tez książka. Majewski opowiada w niej o swoim dzieciństwie, o dorastaniu, o dziadku i mamie, o żonie, dzieciach, o początkach Radia Zet, o pracy w telewizji. Wszytsko w dosc zabawny, luźny sposób. Dodatkowo jest tam dużo zdjęć zarówno z prywatnych zbiorów, jak i z programów tv. Bardzo mi sie podoba jak S.M. opowiada o dość trudnych sytuacjach- nigdzie nie ma narzekania jakże typowego dla nas Polaków. Niezdana matura, komisja wojskowa... wszystko z przymróżeniem oka, z dystansem. |
| Marcin Z. 31 października 2009 09:02:57 | Spotkać się? To pomysł, który raczej do nobla kandydować nie będzie ale na nasze potrzeby jest całkiem rewolucyjny i godny rozpatrzenia:)) Jak to zawsze w życiu bywa, od myśli do czynu daleka droga, ale tak sobie myślę, że z czasem do przebycia:) A tak już odchodząc od tego, co może kiedyś się wydarzyć wracam do dnia dzisiejszego i poranka, też dzisiejszego. Nie wiem czemu ale dopiero dziś czuję powiew jesieni, takiej prawdziwej jesieni. Budzę się, spoglądam za okno, niebo zachmurzone, drzewa świecą swoimi gołymi konarami, szyby w samochodach zaszronione, wszędzie pełno liści, no i atmosfera święta 1 listopada, które zawsze utwierdza mnie w przekonaniu o tym, że jesień jest już w pełni, i które wisi już w powietrzu od wielu dni ale do mnie dociera dopiero dzisiaj:) Dzieje się tak pewnie dlatego, że tak jak większość, a na pewno wielu z nas już dzisiaj wyruszam w swoje rodzinne strony, rozpoczynam swoją coroczną "wędrówkę" ku pamięci osób, które stanowiły o moim istnieniu, które są pewną częścią mnie samego i żebym nawet chciał, nie mógłbym o nich zapomnieć. Cieszę się, że jest jeden dzień w roku, taki dzień, który zmusza nas do głębszych przemyśleń nie tylko o naszych bliskich, bo przecież to jest ich święto i bezwzględnie należy się z tego cieszyć a nie smucić ale też do przemyśleń o nas samych. Trochę zwolnić i zastanowić się gdzie My jesteśmy? Dlaczego naszym najbliższym(bo tak ich określamy), którzy odeszli jesteśmy w stanie poświęcić średnio jeden dzień w roku? Właśnie 1 listopada. Co się dzieje, że ten świat, wirujący świat tak nami zakręcił, że gdyby nie ten jeden dzień to pewnie, w ogóle byśmy zapomnieli o naszych, rodzicach, dziadkach, pradziadkach, kolegach, koleżankach i wszystkich tych, którzy kiedyś byli blisko nas. Oni są dalej blisko nas, tylko teraz to My musimy dopilnować kolejnych spotkań. |
| Basia K. 25 października 2009 20:03:38 | Marcin, żebyś wiedział ile recenzji przeczytanych książek kłebi mi się w głowie a jak wchodzę na tę stronę to mam wyrzuty sumienia, że tylko dwie-trzy książki opisałam :/ To chyba się leń nazywa :( Nobla powinien dostać ten, kto wymyśli spisywacz myśli, że co pomyślimy, to będzie wystukane w komputerze, no i ten, kto wymyśli aparat fotograficzny w oczach :D Chylę czoła przed Dorotką, bo wiem, ile ma pracy a mimo wszystko chce się jej pisać jeszcze na tej stronie i dbać o nas, internautów :) Pełen szacun, jak to teraz mówią. :) A chodźcie sie spotkamy w jakimś fajnym miejscu, poznamy się, porozmawiamy o ksiażkach i nie tylko, co? :) |
| Marcin Z. 5 października 2009 22:44:57 | Ojejku, zawsze tu zaglądam, niemal każdego wieczora i niemal każdego dnia coś kłębi się w mojej głowie, coś czym chciałbym się podzielić i niemal każdego dnia obiecuję sobie, że tego wieczorka o czymś napiszę, czymś się podzielę, może zapoczątkuję jakąś nową dyskusję?:)...Niestety, znowu to samo, tyle rzeczy mam na myśli za dnia a kiedy przychodzi wieczór ogarnia mnie jakaś apatia, jakiś wewnętrzny leń:), po prostu nic mi się nie chce...i co ja mam zrobić? Może ktoś podpowie? W głowie stoi mi informacja z soboty, (a może to było w piątek) o śmierci Marka Edelmana, ostatniego żyjącego do tej chwili uczestnika powstania w getcie warszawskim. I może nie zastanawiałbym się nad tym tak bardzo, gdyby nie film "Dzieci Ireny Sendlerowej". Pół miliona ludzi na tak małej powierzchni, mija kilka dni i wszystko świeci pustkami, byli ludzie i nie ma ludzi, ta scena robi ogromne wrażenie...I w głowie znowu się pojawia "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall, niestety "I miłość była w getcie" nie zdążyłem jeszcze przeczytać, na pewno to nadrobię. Gdzieś kołacze mi się "Bieguni" Olgi Tokarczuk. Laureatka nagrody Nike, uznawana przez krytyków za jedną z największych współczesnych powieściopisarek. Ja tego wszystkiego nie podważam, są ludzie, których zadaniem jest wystawianie takich ocen, poniekąd przeszkolonych w tym kierunku. Ja tylko jak na przykładnego czytelnika przystało, wchłonąłem w końcu tą lekturę, choć wchłonąłem to chyba w tym przypadku słowo troszkę na wyrost, bowiem do moich ulubionych lektur to ona należeć nie będzie. Troszkę błądziłem razem z pisarką starając się nadążyć za jej tokiem myślenia. A efekt? Efekt jest taki, jaki jest, nie potrafię do końca zrozumieć, co autorka chce mi przekazać. A może dla mnie nie ma nic do przekazania? W każdym bądź razie w trakcie czytania w mojej głowie krążyły myśli, że już kiedyś miałem styk z lepszą tego typu literaturą, a jeżeli nie miałem to na pewno kiedyś to się stanie. I tak na zakończenie, nie wiem jak Wy, ale ja mam często wrażenie, że literatura nominowana do Nagrody Nike nie zawsze spełnia oczekiwania czytelników. Oczywiście, krytycy są zachwyceni ale nie zawsze czytelnik zgadza się z oceną krytyka. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że zdecydowanie częściej się nie zgadza. Pozdrawiam wszystkich:) |
| Basia K. 14 września 2009 21:10:15 | Marcinie, o tym to nawet dziś panie na bazarku dyskutowały ;) |
O NAS | PROGRAM | AUDYCJE | KONTAKT | REKLAMA | RSS
Copyrights © Polskie Radio Białystok. Wszelkie prawa zastrzeżone. Created by Overeurope & M.Gajlewicz