CzytaMy

CzytaMy

      Zostań naszym recenzentem...

      Jak wybrać najlepszą książkę w księgarni, jak nie zagubić się w gąszczu polecanych bestsellerów, kupić to, co warte kupienia, nie wypaść blado w towarzystwie intelektualistów? Jednym słowem, co czytać? Pytamy maniaków książkowych: pomożecie?

POMÓŻCIE :)



      Napiszcie nam kilka zdań o książce, która najbardziej zapadła w pamięć i którą warto polecić innym...
      Wszystkie recenzje autorskie zamieścimy na naszej stronie internetowej, a autorów najciekawszych recenzji nagrodzimy fantastycznymi nagrodami książkowymi od zaprzyjaźnionych z nami wydawnictw.
      Na recenzje czekamy pod adresem czytam@radio.bialystok.pl

Recenzenci - do piór!


ALFABETYCZNY spis książek zrecenzowanych
Wiadomości w dziale CzytaMy
następne >>

WASZE KOMENTARZE

(91)
Dodaj komentarz
Marcin Z. 13 września 2009 22:40:05 Taki drobny przerywnik książkowy, oprócz książek żywo interesuję się też sportem:) I chciałbym ogłosić wszystkim dumnie:
POLSKA MISTRZEM EUROPY W SIATKÓWCE:)))
Basia K. 4 sierpnia 2009 21:45:13 Sięgnij po "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins.
Z pozoru książka dla młodzieży, ale historia dla każdego a poza tym pierwsza klasa!
Marcin Z. 4 sierpnia 2009 17:14:55 Do Pani Kamili z Narwi:)

" Trzynasta Dama" Jose Carlos Somoza...polecam serdecznie bo naprawdę warto. Życzę miłej lektury:)
JustynaO. 20 lipca 2009 11:35:04 Ksiązka od Pani Doroty: Jak doprowadzić mężczyznę do ołtarza(R.Kirshenbaum, D.Rosenberg). Mam mieszane uczucia co do tego poradnika. Z jednej strony napisane w dość humorystyczny sposób, z licznymi przykładami, testami (np. na zachowanie w sytuacjach intymnych, na sprawdzenie czy jest się zazdrosnym itd.), ale z drugiej strony mam wrażenie, że podsumowująca rada brzmiałaby „bądź zawsze uległa, we wszystkim mu dogadzaj, obchodź się z nim jak z jajkiem, a jeśli po 8 latach nadal nie masz pierścionka to zmień faceta i dogadzaj mu, bądź uległa…”. Jest tu kilka spostrzeżeń dotyczących popełnianych przez kobiety błędów widzianych z perspektywy mężczyzny, ale są to oczywiste oczywistości, które mężczyźni też powinni sobie wziąć do serca: nie kłócić się z rodziną swojego partnera, być wyrozumiałym w związku wielokulturowym, zachowanie nutki tajemniczości- tzw. czynnik Szeherezady. Oczywiście wiadomo, że trudno byłoby napisać książkę dotyczącą związków w taki sposób, aby pokazać krok po kroku jak dojść do ołtarza i w 100% rdy byłbyby trafione. Mam też wrażenie, że więcej jest na końcu podziękowań, niż zawartych tu rad. Ale może mam takie krytyczne spojrzenie, bo zbyt wiele oczekiwałam przed przeczytaniem, a może dlatego, że ja popełniam błędy niezawarte w tym poradniku i po prostu uznałam, że mnie to nie dotyczy. W każdym razie polecam dla kobiet, które są w związku dość długi czas i z utęsknieniem wypatrują pierścionka – może one znajdą rady, których ja nie znalazłam.
Marcin Z. 20 czerwca 2009 18:24:28 I zaczęło się, mamy znowu wakacje, jak co roku. Muszę powiedzieć, że tym razem w nastrój wakacyjny wprowadziły mnie tylko i wyłącznie media. Zazwyczaj o tej porze roku o rozpoczęciu sezonu wakacyjnego przypomina nam grzejące niemiłosiernie słońce. No cóż, tym razem pogoda nie garnie się do rozpieszczania spragnionych słońca ludzi i nie wiele brakowało a słowo "wakacje" przeszłoby mi koło nosa:)
Mimo, iż pogoda nas nie rozpieszcza to jednak zegara biologicznego naszego organizmu oszukać się nie da. Sam ostatnio przekonuję się o tym, i to bardzo dobitnie. Po przeczytaniu paru kryminałów przyszła pora na lekturę nieco wznioślejszą. Powiem tylko, że było bardzo ciężko się przestawić, wiadomo, dłuższe dni, cieplej, myśleć się nie chce itd:) Ale ciekawość przezwyciężyła i postanowiłem sięgnąć po trzy, aczkolwiek nieduże książeczki.
Pierwsza to "SCENY Z ŻYCIA ZA ŚCIANĄ" doskonale wszystkim znanego JANUSZA L. WIŚNIEWSKIEGO, jest to zbiór krótkich opowiadań o ludziach, którzy często nas otaczają na co dzień, o ludziach takich jak my. Szczerze to nie wiedziałbym o jej istnieniu gdyby nie wizyta u siostry i moje bystre oko:), które wypatrzyło ową pozycję w jej prywatnej biblioteczce. Autora nie darzę jakimś wielkim szacunkiem choć muszę przyznać, że "Samotność w sieci" i mnie nie ominęła, to było dawno temu i szczerze mówiąc już zapomniałem aż tu nadarzyła się okazja przypomnienia sobie o twórcy słynnej "Samotności...". Przypomniałem sobie i szczerze żałuję. Opis z tyłu książki niezwykle obiecujący i zachęcający do przeczytania, i na tym koniec. Przykro mi to twierdzić ale autor chyba pisze tylko po to, żeby pisać, bo tak mu każe etykietka pisarza. Mam wrażenie, że zostałem oszukany.
Nasuwało mi się na myśl, że autor próbuje mnie pouczać jak mam żyć, żeby nie zrobić sobie krzywdy. "Historyjki", które czytałem zostały wymyślone na siłę, nie odkryłem nic nowego w żadnym z tych opowiadań, może z drobnymi wyjątkami. Miałem wrażenie, że to wszystko już znam, tylko, że zostało umieszczone pod innym tytułem. Czuję wielki niedosyt, i może nie byłbym tak rozczarowany, gdybym nie znał "Samotności...". Od autora takiej książki chyba trzeba wymagać czegoś więcej.
Druga książka to "CHATA" WILLIAMA P. YOUNGA. O tej książce jest mi trudno cokolwiek powiedzieć, gdyż nie wiem w jakiej kategorii mam ją traktować. Trzymając książkę w ręku i spoglądając na okładkę miałem wrażenie, że będę mieć do czynienia z jakimś horrorem, jednak szybko zmieniłem zdanie.
..."Chata to piękna historia o tym, jak Bóg przychodzi do nas, gdy tkwimy w smutku, stajemy się więźniami własnych oczekiwań, czujemy się zdradzeni. Nigdy nie zostawi nas tam, gdzie zabrnęliśmy, o ile się przy tym nie uprzemy"...
Tak mówi jeden z cytatów na okładce tej książki i należy go rozumieć dosłownie a jego rozwinięcie znajdzie każdy kto zechce sięgnąć po książkę. Jest to książka o Bogu napisana w inny sposób, w sposób przystępny dla każdego. Chociaż mam przeświadczenie, że książkę będzie zupełnie inaczej odbierana przez ludzi, których życie ciężko doświadcza i szukają sensu istnienia w Bogu a zupełnie inaczej przez ludzi, którym "życie nosa nie utarło". Może mocne słowa ale taka jest rzeczywistość. Książkę polecam, bo jest ona dla każdego bez wyjątku. Sam będę czytał jeszcze raz, bo nie wszystko jest w niej dla mnie zrozumiałe:)
I ostatnia książeczka to "HAŃBA" JOHNA MAXWELLA COETZEE. Książka nie najnowsza ale posiadająca cechy ponadczasowości i na wartości na pewno nigdy nie straci. Aż wstyd się przyznać ale twórczość tego autora była mi zupełnie obca, aż do tej pory. I gdyby nie realizacja filmu o tym samym tytule na podstawie książki Coetzee, a który to film chcę obejrzeć to pewnie dalej autor byłby dla mnie abstrakcją:). "Hańba" nie jest książką łatwą ale doskonale ukazuje świat, gdzie brutalność łączy się z dobrem a zło czai się ciągle za naszymi plecami. David Lurie, dwukrotnie rozwiedziony pięćdziesięciodwuletni profesor literatury na uniwersytecie w Kapsztadzie, świadomie burzy swój święty spokój. Nawiązuje romans z młodziutką studentką i wkrótce potem, zaskarżony przez nią, traci pracę i szacunek otoczenia. Wizyta u córki Lucy i zmiana trybu życia ujawniają, że nie potrafi znaleźć wspólnego języka z innymi. Nie radzi sobie też z poczuciem winy za tragedię, która spotkała Lucy. W końcu każde z nich będzie musiało znaleźć własny sposób na to, jak żyć z piętnem hańby.
"Hańba" to przede wszystkim portret psychologiczny ludzi, którzy ową hańbą są dotknięci. To także psychologiczny portret ludzi, którzy są sprawcami wszystkich nieszczęśliwych wydarzeń jak i obraz całego społeczeństwa Republiki Południowej Afryki, bowiem tam rozgrywa się cały dramat.
Może nie czyta się jednym tchem jak sugeruje się czytelnikowi, co jest spowodowane tym, iż musimy zatrzymać się czasami i trochę zastanowić nad tym co czytamy, jednak książka jest jak najbardziej godna polecenia.

Pozdrawiam wszystkich:)
Marcin Z. 24 maja 2009 15:37:41 Tak sobie słuchałem radia w piątek i usłyszałem, że Pani Dorota ciałem jest w Warszawie na targach książek. Targi książek zawsze wzbudzały we mnie zaciekawienie, w zasadzie to duże zainteresowanie ale i jednocześnie żal, że nie mogę w nich uczestniczyć. W tym momencie można by powiedzieć, że przecież to jest proste, wystarczyłoby się udać do Warszawy i problem z głowy. Tyle, że człowiek w dzisiejszych czasach jest na tyle zaganiany, że na takie wypady brakuje po prostu czasu i często chęci. Nie mogę za bardzo zrozumieć tego, że nasze miasto jest tak słabo zaangażowane w tego typu przedsięwzięcia. Nam, mieszkańcom Białegostoku pozostaje wyobrażenie takiej imprezy i zapach tych wszystkich książek, które znajdują się w jednym miejscu w tym samym czasie.
Przy okazji targów, w telewizji, w radiu, w zasadzie wszędzie się mówi o czytelnictwie w naszym kraju. Z tych danych jasno wynika, iż z czytaniem w Polsce nie jest tak źle. Choć też trzeba przyznać, że statystyka sama w sobie nie odzwierciedla często w stu procentach rzeczywistości, niemniej daje jakiś obraz rzeczywistości w przybliżeniu. I tak, trzymając się faktów statystycznych to w 2008 roku zostało sprzedanych 147 mln. książek za 2,91mld złotych. Myślałem, że się przesłyszałem, że się przewidziałem albo może źle przeczytałem. W Polsce jest 38 115 909 osób(dane z 2007r) i jeżeli nawet ta liczba się zwiększyła bądź zmniejszyła to nie umniejsza to faktu, że na jednego mieszkańca naszego kraju przypada około 3,85 książki rocznie! Według mnie to sporo, tym bardziej, że w mediach ciągle się słyszy, że Polacy skłonni do czytania raczej nie są.
Z kolei Biblioteka Narodowa stwierdza, że tylko 38% czyta zaledwie jedną książkę na rok!! Mogę powiedzieć, że te dane mnie powalają choć nijak mają się do sprzedaży. Chociaż nie jestem zwolennikiem robienia afery z powodu niskiego procentu Polaków czytających książki, bowiem uważam, że świat to nie tylko książki, to jednak pytam jak jest naprawdę z tym czytaniem? Jak mam to rozumieć? Chodzimy do księgarni, kupujemy i książkę wyrzucamy w kąt? Idziemy, kupujemy i z usług biblioteki już nie korzystamy skoro mamy kupione? Czy książki kupujemy tylko i wyłącznie na prezenty dla najbliższych bo gdzieś w mediach usłyszeliśmy, że to dobry pomysł na upominek? A może jest nikły procent ludzi czytających, którzy kupują w przeciągu roku po 100 książek?
Jakiś czas temu zaszedłem do Biblioteki Publicznej w Białymstoku i jakież jest moje zdziwienie, kiedy stojąc już z książkami przy ladzie dowiaduję się, że już nie figuruje w spisie czytelników, ponieważ nie korzystałem z usług przez rok. Trochę zdziwiony dowiaduję się, że tak jest w regulaminie i powinienem o tym wiedzieć i to moja wina. Ok, może tak jest w regulaminie a może nie jest, może nie czytałem regulaminu a może czytałem i nic nie pamiętam bo to było ładnych parę lat temu. Chodzi mi o sam fakt traktowania czytelnika.
Z biblioteki korzystałem bardzo często, bywałem tam przynajmniej raz na tydzień, wypożyczałem mnóstwo książek. Ostatni rok nie wypożyczałem bo miałem sporo zawirowań w moim życiu prywatnym. Poza tym sporo książek kupowałem i to był powód żeby do biblioteki nie zaglądać, co nie oznacza, że chciałem zrezygnować z jej usług. I teraz mam pytanie, zapewne retoryczne, czy w związku z tym, że nie ma mnie w katalogu bibliotecznym to do jakiej kategorii ludzi należę? Do 38%, które przynajmniej raz na rok czytają jedną książkę, czy może do tych 62%, które według Biblioteki Publicznej książek w ogóle nie czytają?
Jest to żenujące, że roczny rozbrat z biblioteką był powodem, żeby pozbyć się klienta z katalogu bo zajmował niepotrzebnie miejsce.
Dziwi mnie też fakt, że zaglądając do spisu książek można ciągle znaleźć książki które latami są przetrzymywane przez jakiś
zagorzałych czytelników, którym z jakiś tylko osobistych powodów jest ciężko "rozstać się" z książką. Zapewne oni ciągle figurują w katalogu, choć znając życie już dawno wyemigrowali z kraju.
Gratuluję naszej Publicznej Bibliotece prowadzonej polityki! Jeżeli o mnie chodzi to uważam, że takim postępowaniem do korzystania z jej usług nie zachęcają.
Justyna O. 18 maja 2009 12:42:48 Książka ze zbioru od Pani Doroty- „Gomorra. Podróż po imperium kamorry” Roberto Saviano. Opisane w niej zostały mechanizmy działania mafii neapolitańskiej- w jaki sposób poprzez korupcję, wymuszenia i liczne morderstwa dochodzi się do władzy, a następnie spada na dno. Przedstawione tu działania mafiosów mają wręcz globalny zasięg –od importu chińskich towarów, przez produkcję ubrań światowych projektantów MADE IN ITALY, po przemyt narkotyków z Ameryki; od produkcji betonu, po szycie ubrań dla Angeliny Jolie, która płaci tysiące dolarów za strój szyty gdzieś pod schodami na włoskiej prowincji. Książka nasycona brutalnością i oszustwami gangów. Początkowo dość ciężka do czytania (właśnie przez te brutalne obrazy), ale jednak wciągająca- bo nikt z nas tak do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, jak działa mechanizm mafii, jak daleko sięga terytorialnie i do jak brutalnych rzeczy jest w stanie się posunąć. Nie zabrakło tu także wątków związanych z Polską, ale to już sami przeczytacie. Dodam tylko, że po napisaniu tej książki autorowi została przydzielona ochrona i musiał opuścić Neapol – zwarł wiele szczegółów i nazwisk ze świata przestępczego. Po przeczytaniu tej książki moje spojrzenie na niektóre sprawy się zmieniło, a Włochy teraz wydają mi się najniebezpieczniejszym krajem –przynajmniej w Europie. I jestem przekonana, że osoby które czytały „Gomorrę” uważają podobnie.

O NAS | PROGRAM | AUDYCJE | KONTAKT | REKLAMA | RSS

Copyrights © Polskie Radio Białystok. Wszelkie prawa zastrzeżone. Created by Overeurope & M.Gajlewicz