Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o zmianie ustawień cookie w przeglądarce i celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
CzytaMy książki
powrótpowrót
"Wesele babuni" Zygmunt Gloger
28 stycznia 2015, 23:08
Wesele Babuni Wyjątkową książkę otrzymałam wraz z kartką świąteczną.
Niepozorna, niezbyt obszerna, z rozkosznym tytułem "Wesele babuni".
Jej autorem jest Zygmunt Gloger, wydała zaś przodująca w naszym województwie, a może nawet w całej Polsce "STOPKA. SPOŁECZNE STOWARZYSZENIE PRASOZNAWCZE, oficyna, na której koncie jest mnóstwo ważnych książek-pytań i książek-odpowiedzi.
Dość wspomnieć o pozycjach o emigracji, mediach, diabłach w naszej kulturze,mediach, strachu, wierze,elitach. Miejscach świętych i przeklętych.
Stopka istnieje na rynku jako ważne wydawnictwo, które kultywuje pamięć naszych największych i ta seria też ma swego patrona, to Zygmunt Gloger, znany regionalista spod Jeżewa.

Więc teraz pojawiła się książka, która zaskoczeniem nie jest, bo wiadomo, że w obrębie zainteresowań znajdzie się też i sam Gloger, tym razem jako upiorny (powiedzielibyśmy współcześnie), który zmusza babcię do opowieści o weselu, "z najdrobniejszymi szczegółami". I babcia opowiada o ślubie z Maciejem Wojną, w i mi bliskich Rutkach, w roku 1809.
Opowieść ta pełna jest wspomnianych "najdrobniejszych szczegółów"- i dworu w Pęsach, gdzie odbywało się weselisko, gościach weselnych, którzy, bywało, zjeżdżali kilka dni wcześniej, strojów -"kontuszy jasnogranatowych", z karmazynowymi wyłogami.Na przyjęcie zwoziły się całe "domy", szczegółowo opisuje je babcia, a potem i sam Gloger.

Jest tu i utyskiwanie na fraki, kapelusze i pończoszki, które odbiegały od "polskich strojów", w mniejszości, bo było ich tylko osiem, podczas gdy modnych, zagranicznych, o jeden więcej :-)
Dla współczesnego czytelnika sporo tez ciekawostek, a to, że panna młoda miała tylko chrzest "z wody", a ten prawdziwy- dzień przed ślubem, żeby nie łączyć razem dwóch sakramentów. Są wymienione prezenty dla młodej od narzeczonego: pierścionek z topazem, trzy pary białych rękawiczek, muślinową chustkę haftowaną, "bicz" korali, a wszystkiego sztuk wiele, co można byłoby przenieść i do współczesnych czasów, by panny młode mogły wzruszać się prezentami. Jest wreszcie informacja, dlaczego na ślub nie pojechali rodzice panny młodej, oraz z jakiego powodu na ucztę składało się wszystko podwójne (zupy i dania mięsne)

Wszystko spisane starannie i pieczołowicie, co sprawia, że nawet teraz można poczuć się jak prawdziwy, wytworny gość na przyjęciu panny Agnieszki Dobrzynieckiej i jej kawalera, a wkrótce męża,Macieja Wojno. A działo się to 1 sierpnia 1809 roku i tylko o tym, czy był to gorący czas letni - Zygmunt Gloger nie informuje. A szkoda:-)
Wesele babuni opisał doskonale. Ale chodziła mu pogłowie rzecz z innymi jeszcze szczegółami weselnymi z dawnej Polski, pracował nad tą pozycją bardzo długo.

O weselach, mimo zebranego materiału, Gloger pisać jednak zaniechał. I naprawdę nie wiadomo dlaczego...

Dobrze więc, że mamy malutką, pełną wzruszających drobiazgów pozycję wydawniczą, która pokazuje też jak niezwykłym regionalistą był Zygmunt. Zamiast "polować, hasać konno, bawić się"- egzaminował do znudzenia własną babkę ze wspomnień młodości.

Dziełko wyszło z tego niezwykłe, przyjemne i tak pięknie opisane, że aż żal, że tak szybko się kończy...
Polecam tym, którzy-przeżywszy własne wesele- tęsknią do minionego czasu zabawy, radości, miłości i dobra:-)

Właściwie -przez te dwieście lat niewiele się zmieniło... tylko dworów brak, a i młodzi panowie nie tak ochoczo obdarowują swoje wybranki ślubnymi prezentami....Szkoda!

"Wesele babuni" Zygmunta Glogera otrzyma jedna z osób, która odpowie na pytanie: kiedy "zmurowano" kościół w Rutkach, gdzie ślub brała babunia? Podpowiedź- zrobili to dziedzice Mężenina, Jakub i Anna Mężyńscy :-)

Na odpowiedzi czekamy do 15 lutego pod adresem dsokolowska@radio.bialystok.pl
Dodaj do Wykop Dodaj do Twitter Dodaj do Facebook
WASZE KOMENTARZE: (0)
Dodaj komentarz