powrót powrót
KULTURA: Stacja Film
Kanał RSS Facebook
"Spadkobiercy" - Clooney jako nieco sponiewierany mąż, życie - jako codzienne problemy na Haiti (czyli - mamy dobry film)
zrodlo - dystrybutor filmu Niby Haiti, niby wszystko gra, a czegoś tu brakuje. Choć nie brakuje fajnych scen (dramatycznych, zabawnych, nastrojowych, etc).
Mamy koloryt i realia codziennego amerykańskiego, małomiasteczkowego funkcjonowanie na Haiti, gdzie toczy się przecież szara (sic!) codzienność (jak wszędzie) .

Główny bohater (świetny George Clooney jako Matt) zalicza właśnie zakręt życiowy i to dość poważny. Jego żona ulega wypadkowi, jego córki dorastają i robią się pyskate, za progiem czai się zatem śmierć oraz…. kochanek żony w ramach egzystencjalnej niespodzianki.

Wydarzenia toczą się jak to w życiu, z pauzami, w międzyczasie Matt musi dorosnąć do roli ojca, do roli wdowca i do roli strażnika tradycji swoich haitańskich korzeni.

Sama opowieść jest dobra (patrz książka „spadkobiercy” Kaui Hart Hemmings) i przedstawiona ze smakiem (że tak to ujmę), podobała mi się bardzo praca kamery, zbliżenia, oddalenia, panorany, szczególiki, intymności i oczywistości - wszystko to, czego potrzebuje widz, by poruszyć emocje. Wizualnie opowieść ma charakter a i muzycznie jest ciekawa, choć nie każdemu mogą pieśni haitańskie przypaść do gustu.

Z tym, że po napisach końcowych pozostaje wrażenie, że obejrzeliśmy nieco telewizyjną rzecz.

Oczywiście, wiem, będą Oskary, wielkie kino itp…. proszę jednak pamiętać, że owe nagrody to akurat wytyczne walk producentów oraz innych sił sprawczych gdzie są pieniądze, a wynik działania czystej nie sztuki.
Podsumowuj(a): idąc na „Spadkobierców” nie stracimy czasu, ale film nie powali nas na kolana (choć ogląda się go bardzo dobrze.

Miłka Malzahn

• Reż. Alexander Payne, dobre role: Gerge Clooney jako Matt King Shailene Woodley jako Alexandra King i inni też Ok :-)
Dodaj to Wykop Dodaj to Twitter Dodaj do Facebook Dodaj do Śledzika Dodaj do Blip
WASZE KOMENTARZE: (0)
Dodaj komentarz