W ramach ogólnopolskich obchodów 27. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, Instytut Pamięci Narodowej otwiera w Białymstoku monograficzną wystawę pt.
„Kobiety internowane. Gołdap 1982”, poświęconą około 400 kobietom internowanym w Ośrodku Odosobnienia w Gołdapi podczas stanu wojennego.
10 grudnia 2008 r. Instytut Pamięci Narodowej otwiera w Białymstoku monograficzną wystawę pt. „Kobiety internowane. Gołdap 1982”, poświęconą około 400 kobietom internowanym w Ośrodku Odosobnienia w Gołdapi podczas stanu wojennego.
Otwarciu wystawy przygotowanej przez białostocki Oddział IPN towarzyszyć będzie pokaz filmu dokumentalnego
"Opowieści gołdapskiego lasu" w reżyserii Tomasza Orlicza, zrealizowanego dla Programu I TVP, a także prezentacja okolicznościowego albumu.
W uroczystości uczestniczyć będzie liczna reprezentacja kobiet internowanych przed laty w Gołdapi. Patronat honorowy nad uroczystością objął Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Pan Janusz Śniadek oraz Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Janusz Kurtyka.
Uroczystości rozpoczną się o 12.00 w siedzibie Oddziału IPN w Białymstoku przy ul. Warsztatowej 1A.
Ośrodek Odosobnienia dla kobiet w Gołdapi istniał od 9 stycznia do 24 lipca 1982 r. Internowano w nim blisko 400 kobiet, najwięcej, bo aż 116 z terenu Dolnego Śląska.
Pierwszy transport internowanych dotarł na miejsce już na trzy dni przed formalnym powołaniem Ośrodka, nazywanego powszechnie „złotą klatką”, ponieważ – ze względów propagandowych - ulokowano go w luksusowym jak na owe czasy Ośrodku Wczasowym Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Prasy, Książki, Radia i Telewizji.
Osadzone tam kobiety były z tego powodu obiektem stałej nagonki mediów – ukazywano je umęczonemu biedą, złamanemu przemocą społeczeństwu jako wyrzutki, symbol rozpasanej opozycji. Kamery telewizyjne rejestrowały warunki, w jakich były przetrzymywane, filmowano także bagaże zwalnianych z Ośrodka, aby pokazać jak się „wzbogaciły” na zagranicznej pomocy. „Tu żyją w luksusie i chodzą przynajmniej we własnym przekonaniu w aureoli bohaterów narodowych. Mówiła o nich Wolna Europa, BBC i wiele innych zagranicznych radiostacji.
Po opuszczeniu Ośrodka musiałyby utonąć w anonimowym tłumie, powrócić do uciążliwej pracy (...) i poddać się tym samym kłopotom codziennym, jakim my, nieprześladowani podlegamy w swym zwyczajnym życiu” - pisał reżimowy literat i dziennikarz białostockiej „Gazety Współczesnej” Dionizy Sidorski.
Ta symboliczna „złota klatka” miała w ich wypadku również swój realny, jakże dojmujący wymiar: miesiącami nie mogły opuścić pilnowanego przez wojsko, Służbę Więzienną i funkcjonariuszy SB budynku Ośrodka, nawet dotknąć stopami miękkiej ziemi. Były tam pozbawione kontaktu z rodzinami, inwigilowane, namawiane do podjęcia tajnej współpracy. Mimo to w ośrodku istniało intensywne nieformalne życie – dzięki przemyconym radioodbiornikom słuchano zachodnich rozgłośni, produkowane własne ulotki, stemple, wydawano prasę, prowadzono kursy samokształceniowe. Uwięzione próbowały nawet stworzyć Wewnątrzgołdapski Uniwersytet Opozycyjny, zamiar ten jednak udaremniła SB. Mimo sprzeciwu kierownictwa Ośrodka, obchodzono też rocznice świąt patriotycznych, a nawet prowadzono protesty, w tym głodowe.
Władze komunistyczne nie pozwoliły byłym internowanym powrócić do normalnego życia. Studentki nie mogły kończyć studiów, pracującym utrudniano wykonywanie zawodu, część zmuszono do emigracji. Podczas internowania, jak też później, niektórym rozpadły się rodziny, odwracali się od nich znajomi i przyjaciele. Jednak większość przetrwała w swym oporze wobec systemu i władzy komunistycznej, na co ogromny wpływ miała „edukacja” jaką przeszły w Gołdapi.
(na podst. IPN)