|






| |
"A to będzie w naszym mieście"
Gdy chcemy
dowiedzieć się czegoś o jakimś mieście, czy regionie, zwykle sięgamy do
przewodników turystycznych lub Internetu. Jednak najlepszym źródłem informacji
są mieszkańcy danego terenu i – jak się okazuje – niekoniecznie ci najstarsi.
Dzieci są bowiem doskonałymi obserwatorami i – choć wydaje się, że tak poważne
problemy, jak bezrobocie, czy bezpieczeństwo na ulicach, to dla naszych
milusińskich sprawy zbyt odległe – okazuje się, że mają oni w tych kwestiach
wiele ciekawych spostrzeżeń.
„Chciałbym, żeby Suwałki miały piękne zabytki, odrestaurowane, a nie zniszczone
przez wandalizm” – mówi 12 – letni Szymon, który zapewne nie wie o tym, że
prezydent Suwałk, Józef Gajewski ujął tę kwestię w strategii rozwoju miasta.
Suwałki - położone są w północno-wschodniej części Polski, na północnych
krańcach województwa podlaskiego. Ta część kraju nazwana jest Suwalszczyzną i
stanowi część Pojezierza Suwalsko - Augustowskiego, nazywanego również
Pojezierzem Suwalskim.
Z początkiem 1999 roku, w wyniku reformy administracyjnej kraju, miasto utraciło
status stolicy województwa suwalskiego. Obecnie Suwałki są miastem na prawach
powiatu grodzkiego i pod względem ilości mieszkańców stanowią drugie co do
wielkości miasto w województwie, po Białymstoku - stolicy województwa.
Suwałki są największym miastem Suwalszczyzny i pełnią rolę administracyjnego,
handlowo-usługowego, przemysłowego i kulturalnego centrum regionu. Miasto pełni
również ważną rolę węzła komunikacji drogowej i tranzytu kolejowego w kierunku
na kraje bałtyckie oraz na Białoruś i do Rosji (Obwód Kaliningradzki).
Miasto liczy dziś około 68 tysięcy mieszkańców. Największym problemem społecznym
tego terenu jest bezrobocie. Władze miasta próbują rozwiązać go poprzez szukanie
środków finansowych z funduszy Unii Europejskiej.
Czynnikami sprzyjającymi ożywieniu koniunktury gospodarczej w mieście jest
aktywna współpraca władz miasta z miastami w całej Europie, z innymi gminami i
miastami regionu i kraju oraz funkcjonowanie Suwalskiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej. Władze miasta podpisały umowy i prowadzą ożywioną współpracę z
miastem Grande-Synthe we Francji, miastem Waren w Niemczech, miastami
Marijampolem, Alytusem i Druskiennikami na Litwie oraz miastem Vöru z Estonii.
W roku 1995 mocą uchwały Rady Miejskiej w Suwałkach miasto przystąpiło do
Związku Miast Polskich. Rok później stały się członkiem Stowarzyszenia Gmin
Polskich Euroregionu "Niemen", zaś w roku 1997 członkiem Stowarzyszenia Gmin
"Wigry". Podstrefa Suwałki, rozpoczęła działalność od września 1996 roku.
Obecnie funkcjonuje w niej 16 przedsiębiorstw (wydano łącznie 22 pozwolenia),
które zainwestowały dotąd 73,4 mln zł i zatrudniają obecnie 845 osób.
Miasto i okolice posiadają piękne krajobrazy, cenne kompleksy leśne, unikalną
faunę i florę oraz obszary nie zmienione działalnością człowieka, które stanowią
niezaprzeczalne skarby regionu. Za podjęte przez Suwałki inicjatywy w zakresie
ochrony środowiska i rozwoju przedsiębiorczości oraz za aktywność w umacnianiu
procesu integracji europejskiej, miasto zostało dostrzeżone i uhonorowane przez
Radę Europy prestiżowymi nagrodami.
W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej, niekwestionowanym atutem tego
regionu jest dziewicza przyroda i – oczywiście – kultura. Miejscowe zwyczaje,
gwara, stroje ludowe i obrzędy. Wraca również do łask regionalna kuchnia:
kartacze, kindziuki, kołduny litewskie, pierogi żmudzkie, sękacze, soczewiaki, i
„baby bulwiane”, czyli babki ziemniaczane.
Jan Bacewicz – suwalczanin „z dziada – pradziada” pamięta jeszcze czasy, gdy na
suwalskich wsiach wszyscy mówili gwarą – on również. Dziś robi wszystko, by
dawne zwyczaje oparły się „telewizyjnej kulturze”. Perspektywa wejścia do Unii
to dla niego swoiste wyzwanie: „Jeżeli będziemy kochać swoje i szanować, to nikt
nas przecież nie zje. Nie będzie czegoś takiego, że siłą narzuci się nam kulturę
i powie – albo przyjmiecie obce wzorce, albo my tu was... do więzienia. I boję
się zachowań Polaków, tak kochających to, co obce, jak gdyby to było lepsze.
Dlatego brońmy naszej kuchni, jedzmy nasze kartacze i kołduny, brońmy naszej
gwary, strojów, piosenek i obrzędów, poczucia humoru i życzliwości. I wtedy
chyba i Unia to doceni. I nie sądzę, żeby była groźna. Groźni możemy być sami
dla siebie".
autorka: Ewa
Michałowska - michalowska@radio.com.pl
|