| Kalendarz | ||||||
|---|---|---|---|---|---|---|
| « < | Marzec 2010 | > » | ||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pi | So | Nd |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Ostatnie audycje:
ZADUSZKI BLUESOWE
Mające wieloletnią tradycję Zaduszki bluesowe w tym roku odbędą się 5 listopada w Famie. Początek o 20.00.
Wystąpią: F.B.I. Blues Band, Nick Katzman (USA) & Romek...
| Ada Konieczny 31 grudnia 2009 03:38:32 | Państwo komentujecie spektakl na www radia, to może analogicznie skomentujcie audycję na www teatru ;-) |
| Miriam 29 grudnia 2009 21:49:17 | A ja uwierzyłam w tę historię. Daleką źródłami ale bliską przesłaniem. Mamy taki sam świat, który grozi naszym uczuciom jeżeli nie daj Panie są one niepoprawne politycznie. A to przecież również o tym? I nie ma dla mnie znaczenia wektor płci. Piękna tragiczna pointa. Niesłychana aktorska sprawność. Konia z rzędem temu, kto znajdzie takie aktorskie precyzyjne zgrania w promieniu 100 km od tego przedstawienia i teatru w ogóle. Może i ten spektakl atakuje, może i można w niego wątpić, ale nie można nie zauważyć, że tu się Artystom chce bawić, grać - a to niestety jest strasznie rzadkie w naszych cudownych teatrach - niestety prowincjonalnych... dlatego, że same z siebie nie czują powodu by być na topie topów ! Nie ma tam Wiary po stronie sceny więc jak może być po stronie widowni? W Supraślu, na końcu jakiegoś świata o dziwo jest jakoś inaczej... A wracając do przedstawienia - mnie osobiście odpowiada ten chłód opowieści, dystans do przedstawianego świata, tu nikt mi na siłę nie chce czegoś udowadniać, mimo, że mit o Gilgameszu taką wykładnią mógłby pewnie chcieć być. W każdym razie dziś można byłoby z niego skorzystać jako zbrojnego ramienia za lub przeciw homoerotycznej relacji. Tu więcej chyba się mówi o człowieku w baaaardzo niepewnej sytuacji wobec śmierci, kiedy skarlali bogowie wikłają człowieka w szaleństwo lęku nie będąc oparciem, nie stanowiąc celu, nie wytyczając prostej ścieżki.To labirynt niepewności, poczucia winy, uświadamiania sobie swojej tragedii. Plan "przygodowy" jest ważny chyba i potrzebny, żeby pokazać ewolucję w stronę świata niemierzalnego siłą ramienia ale skalą bezradności, rozpaczy. A co do intymności przedstawienia. Ja się poczułam bardzo intymnie, daruję tu szczegóły :) i czuję się zawsze, gdy ktoś mi ze sceny coś tak SUGERUJE a nie wali łopatą. BRAWO WIERSZALIN. |
| Andrzej Bajguz 17 grudnia 2009 11:03:11 | Bardzo mnie cieszy, że Wierszalin znajduje w Panu Elo takiego zwolennika. Ja też jestem wielkim miłośnikiem tego Teatru. Jeśli się czymś komuś (np. z zewnątrz) chwalę w Białymstoku i regionie to głównie galerią Arsenał, Białostockim Teatrem Lalek i właśnie Wierszalinem. Mimo tego, że zdarza się po wielokroć, że propozycje tych instytucji mi się nie podobają. Dlatego też postanowiłem nie bronić spektaklu, który mnie zmęczył, w nieuzasadniony sposób zaatakował, który wydał mi się teatralną mistyfikacją, w którego wiarygodność nie uwierzyłem. Gdzie reżyser nie pokazał siebie tylko stworzył kalkę tego teatru. Uważam, że "Gilgamesz" jest to raczej teatr przygodowy niż egzystencjalna rzecz o nieśmiertelności i przyjaźni. I choć moja ocena jest co do tej sztuki in minus, "będę się tam zjawiał" i spierał się z Panem, jeśli mieć będziemy odmienne stanowiska i wspólnie przyklaskiwał, jeśli uznamy, że uczestniczymy w czymś wielkim. Pozdrawiam. |
| Julian Łukasz 16 grudnia 2009 20:04:59 | Gilgamesz jest pięknym plastycznie spektaklem. Wielkie brawa dla scenografa. Pod kątem tanecznym też jest ciekawie, sceny ruchowe są rewelacyjne! aczkolwiek po 10 minutach słuchania monotonnie prowadzonych monologów mózg paruje, choć znałem historię trudno mi było śledzić wątki. to z pewnością autorski teatr i autorska interpretacja mitu, ale mi postać Gilgamesza jawiła się czymś więcej niż dudniącym maczo w homoseksualnym związku. Dla porówniania mamy "Boga Niżyńskiego" w którym to nie homoseksualizm a toksyczna miłość jako taka była tematem. Też po kilku sezonach bywania w Supraslu męczy oglądanie tych samych postaci w różnych spektaklach. I brawa za żywą scenę pani Siergiej! |
| Magda 14 grudnia 2009 22:50:11 | Z założenia wystawienie sumeryjskiego eposu na deskach Wierszalina było sprawą bardzo ryzykowną i reżyser się, w moim przekonaniu, nie wybronił z tego zadania. Biorąc sobie zbyt bardzo do serca ciężar gatunkowy mitu jako takiego i fakt, że wszystko w nim jest znaczące zaserwował widzom szereg przydługich monologów okraszonych mnóstwem mitologicznych szczegółów. To się wystarczająco ciężko czyta w zaciszu własnego domu (szczególnie jeśli ma się do czynienia z młodopolskim tłumaczeniem Wittlina!), a słuchać tego w ogóle niepodobna. Jasna sprawa, że w takiej sytuacji trzeba to było jakoś ożywić ruchem scenicznym (Enkidu w stepie - przyznaję majstersztyk), różnicować tempo i natężenie emocjonalne, ale, jak na mój gust (a wszystko tu się przecież właśnie o gust rozbija), tego wrzaskliwego wysokiego C było już za dużo. Stylizowane frazy wypowiadane przez aktorów brzmiały w ich ustach sztucznie i poza fenomenalną sceną z Katarzyną Siergiej, ani przez chwilę nie uwierzyłam im, że w grę tu wchodzą prawdziwe ludzkie sprawy - przyjaźń, miłość, strata, strach. W każdym razie o moje ludzkie sprawy tam nie chodziło i dlatego czuję niedosyt. Może niesprawiedliwie dla Wierszalina spodziewałam się czegoś więcej. A już na pewno spodziewałam się jakiegoś powiewu świeżości ze strony Marka Ciunela. Niestety nie mogę nie poddać się przekleństwu porównywania - na tle innych wierszalinowych spektakli "Gilgamesz" wypada aż nazbyt blado... |
| Elo 13 grudnia 2009 13:01:32 | Słucham dzisiejszej audycji i nie mogę wyjść z podziwu dlaczego redaktor atakuje spektakl Wierszalina skoro przytoczone wypowiedzi widzów świadczą o czymś zupełnie innym. Ja również byłem widzem wczorajszego spektaklu i zupełnie nie zgadzam się z uwagami redaktora, choć myślał nad nimi do 4 nad ranem. Otóż specyfika Wierszalina i jego wyrazistość polega właśnie na tym, że nie odnajdujemy tam komedyjek, lekkich i przyjemnych sztuczek...Tam chodzi o coś zupełnie innego, jeśli to komuś nie odpowiada nie musi tam się zjawiać. W rozmowie merytorycznej należałoby raczej wypowiadać się o sprawach dotyczących ściśle teatralnych rejonów np. przestrzeń, muzyka, gra aktorska, światło , koncept reżysera, odniesienia do innych sztuk i tematów , czy też podobnych realizacji. Kwestia gustu czy też innych poglądów nie ma tu znaczenia. To dobrze i profesjonalnie wykonana robota, a co najważniejsze zmusza do myślenia i refleksji nad sobą. Pozdrawiam. |
| Adam 27 października 2009 22:56:08 | Bardzo fajny program Trochę KUltury był wtedy w Kopiluwaku. Czuć mimo wielu kłód na drodze, że Białystok ma potencjal kulturalny :) Kibicuję - by miasto kipiało artystycznie a wy twórcy tego programu byście tworzyli platformę dyskusji przestrzeń dla sztuki :) |
O NAS | PROGRAM | AUDYCJE | KONTAKT | REKLAMA | RSS | Technika
Copyrights © Polskie Radio Białystok. Wszelkie prawa zastrzeżone. Created by Overeurope & M.Gajlewicz