Radio Białystok | Felieton | Kultura - i co dalej? Felieton Doroty Sokołowskiej

Kultura - i co dalej? Felieton Doroty Sokołowskiej


Niepokój - poznaliśmy to słowo dobrze w ostatnim czasie i nie ma dnia, żeby nie towarzyszyło nam w codzienności.

fot. Monika Kalicka
fot. Monika Kalicka

Kultura - i co dalej? Felieton Doroty Sokołowskiej

Problemy z odsłuchem?

Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.


Dziś przedstawiliśmy różne rodzaje aktywności artystycznej - od pomysłów po działanie - bo nie tylko artyści robią coś we własnych domach, ale i niektóre instytucje, jak Wierszalin – zaczynają układać się w tej niewesołej rzeczywistości. 

Ale co dalej? O tym Dorota Sokołowska.

Kultura musiała zamknąć się pierwsza, a otworzy ostatnia - wieszczy w wywiadzie prasowym Zygmunt  Miłoszewski, i choć nie ma do końca racji, to jednak zauważa wiele ważnych problemów – że przecież branża świata kreacji to nie tylko 320 tysięcy osób pracujących w kulturze, ale także 3,5 procent naszego PKB - więcej niż rolnictwo, górnictwo, prawie tyle co cała turystyka. Ale - jeśli pogorszy się nasza jakość życia, a już mówi się o gigantycznym kryzysie, to właśnie w tej branży będą najdotkliwsze straty, bo my, jako odbiorcy, z kultury zrezygnujemy najczęściej na rzecz – chleba, butów czy opłat za mieszkanie. 

Już widać, ze przetrwają tylko najsilniejsi - w dziedzinie literackiej, muzycznej, teatralnej czy wystawienniczej. Co z pozostałą grupą? Czy będzie musiała się przebranżowić, na wzór zrywu – co prawda chwilowego, ale jednak, kiedy to nawet szwaczki operowe szyły maseczki? Jak długo da się ratować ludzi kultury, wspartych na razie przez ministra kultury kwotą 20 milionów złotych? 

Wsparcie państwa w zakresie działań związanych z tarczami antykryzysowymi dla ludzi kultury może wynieść nawet 4 miliardy złotych i dobrze. Ale każde pieniądze szybko się kończą i co dalej? Zagrożenie płynie z innej strony - kultura zawsze budowała się na bazie wspólnoty głęboko odczuwającej przynależność do prezentowanego świata. To zawsze była wspólnota blisko siebie, tak fizycznie jak mentalnie i stąd pospolite ruszenie artystów, którzy – szukając tego, co stracili – zapraszali nas na koncerty z własnych salonów, czytanie książek z sypialni, różne wygibasy artystyczne prezentowane na ciasnych korytarzach mieszkań - to właśnie oni, nikt inny, pocieszali nas w tym pierwszym czasie paniki związanej z zamknięciem.

Ta wspólnota długo nie będzie mogła być odbudowana raz z racji zagrożenia epidemiologicznego, dwa - z uwagi na strach - ludzie po prostu będą się bać stanąć obok siebie na koncercie lub usiąść w fotelu kinowym przy kimś nieznanym. Jeśli już ktoś pozwoli puszczać w kinie filmy, oczywiście. Pytanie co dalej – jest tak samo niepewne jak słowo, które je opisuje. Niby przekładamy imprezy na jesień, ale już wiadomo, że mogą się nie odbyć, z uwagi na druga falę koronawirusa, choć jeszcze pierwsza podobno nie weszła w swój szczyt. Jesteśmy więc na początku i może to i lepiej,  bo ze szczytu widać byłoby falę zniszczeń także kultury - a w niej niepewność jutra dla dużych zespołów teatralno-operowych, które nagle muszą zmienić kierunek swej działalności, artystów – freelanserów, którzy nie mają gdzie zarobić na swoje utrzymanie, firmy znikające z naszej świadomości jak np. księgarnie czy bezradność kreacyjna niektórych dużych instytucji kulturalnych, nie radzących sobie w nowych czasach. Rokowania są złe -  powiedziałby pewnie jakiś specjalista, i ponieważ sercem jestem z kulturą i przy kulturze - ze smutkiem patrzę, co może z tego wyniknąć.

Przy okazji wychodzą też na jaw wszystkie grzechy i zaniechania w tej branży, które staraliśmy się pokazywać: tu nie ma już konferencji prasowych, tak powszechnych w "dawnych czasach” z byle powodu. Żadna instytucja nie zrobiła panelu dyskusyjnego co dalej, nawet z ludźmi, którzy tak dzielnie i za marne grosze dla nich pracowali – to raczej twórcy niezrzeszeni szukają pomysłów, jak się ratować i jak ratować branże.   

Grantoza powoli odchodzi w przeszłość, choć i teraz z pieniędzy ze wsparcia pojawia się sporo rzeczy bez popytu, selekcji i widowni. Rynek wydawniczy też zmienia się na naszych oczach i tu także widać, że niedopracowane  przepisy, związane z ruchomą ceną książki nie uratuje małych wydawnictw i księgarni. Ale skłóceni księgarze – nieskutecznie walczący o swoje prawa - sami sobie są winni.

Na początku 2020 cieszyliśmy się z lat dwudziestych w czasach nowoczesności - ot i mamy: recesję, niepewność, kryzys finansowy i osobisty, wywrócenie z torów, po których sunęliśmy w przepaść. Coś mi się wydaje, że wróci zapomniane hasło ”lepiej być, niż mieć”- ale będzie okupione zniszczeniem świata wielkiej konsumpcji. Skoro tak wiele osób zachłystnęło się stylem waste less - spróbujmy i tu, przepłakać straty i skoncentrować się tylko na najważniejszym. Niech przetrwa to, co właściwe, a pieniądze od ministra ratują doczesne sprawy ludzi kultury, dopóki nie uda im się przestawić na nowe tory. W tych nowo – starych latach dwudziestych, z oddechem na szyi wielkiego kryzysu. 

| red: rbon, mag



Studio Radia Bialystok

studio

+48 85 744 22 22
studio@radio.bialystok.pl

ZNAJDŹ NAS





"Ojciec Chrzestny" Mario Puzo

W 9 tygodni po Podlasiu














źródło: www.radio.bialystok.pl​


Białystok FM 99,4 Łomża FM 87,9 Suwałki FM 98,6 Siemiatycze FM 104,1 Białowieża FM 89,4 178,352 MHz (k.5C) DAB+

Copyright © Polskie Radio Białystok