Radio Białystok | Felieton | Komentarz Marka Gąsiorowskiego po meczu Polski ze Szwecją
Choć od meczu Polski ze Szwecja minęło kilkanaście godzin, w kibicowskich głowach nadal tlą się emocje. Graliśmy lepiej, ale przegraliśmy, Szwedzi byli słabsi i wygrali, dlatego za kilka miesięcy to właśnie oni zagrają w Mistrzostwach Świata. Dlaczego tak się stało? O tym Marek Gąsiorowski.
Stara piłkarska prawda podpowiada, że jeśli chcesz wygrać mecz, najpierw zrób wszystko, by rywal nie mógł Cię skrzywdzić. Zadbaj o obronę, jak to ci się uda - droga do wygranej jest prosta - wystarczy przynajmniej raz pokonać bramkarza rywali.
Niestety, Polacy zignorowali ten piłkarski kanon. W defensywie zagrali fatalnie. Bramki traciliśmy bardzo łatwo, ale straty odrabialiśmy przez długie minuty. Żal rośnie, kiedy zadamy sobie sprawę z tego, że pomimo dwóch strzelonych bramek - przegraliśmy tak naprawdę ze słabym rywalem, demonstrując entuzjazm, energię, ofensywną grę i taktyczna naiwność, bo przed słabą drużyną nie potrafiliśmy się obronić.
Daleki jestem od tego, by obecną reprezentację tylko krytykować. To pierwsza od kilku lat drużyna, którą da się oglądać, to ekipa, która potrafi atrakcyjnie grać w piłkę, potrafi postawić pod ścianą tak mocny zespół, jak na przykład Holandia. W grupie F, do której byśmy trafili na mistrzostwach świata, naszym rywalem byłaby właśnie Holandia, Japonia i Tunezja. Awans do dalszych gier byłby jak najbardziej prawdopodobny. Tym mocniej szkoda, że nie wygraliśmy ze słabymi Szwedami.
Co dalej z reprezentacją? Życie toczy się swoim trybem. Jan Urban zostanie na stanowisku selekcjonera, co jest dobrą wiadomością, bo to on po wielu miesiącach letargu ożywił naszą reprezentację i dał kibicom nadzieje na lepsze czasy. Teraz się nie udało, ale za chwilę ruszy Liga Narodów, kwalifikacje do mistrzostw Europy. Będzie okazja, by się pokazać z jeszcze lepszej strony, by powalczyć o sukces. Obecny selekcjoner ma swoją wizję gry i trzeba mu życzyć, by znalazł piłkarzy, którzy tę ofensywną wizję gry zrealizują. Przede wszystkim trzeba mu życzyć, by znaleźli się solidni obrońcy, bo tu od lat mamy deficyt, ale wszystko na szczęście na tym świecie kiedyś się kończy, więc i w kwestii obrońców może w końcu coś się zmieni na lepsze.
Wiele wskazuje na to, że batalia o tegoroczne mistrzostwa świata to prawdopodobnie ostatnie chwile Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. Nasz hegemon pola karnego ma już swoje lata, wiele wielkich sukcesów za sobą, niestety żadne z jego dokonań nie miało miejsca się na poziomie reprezentacyjnym. Bez Lewandowskiego będzie to już inna drużyna, być może naszego wielkiego asa uda się jakoś zastąpić, może znów pojawi się ktoś, kogo będą bali się wszyscy obrońcy na świecie.
Ważne jest jednak to, żeby bez względu na to, kto gra z orłem na piersi, tak głupio nie przegrywać meczów, jak ten ostatni ze Szwecją.
| red: pp