Radio Białystok | Felieton | Czy Jagę stać na to, by powalczyć o tytuł mistrza Polski? - felieton Marka Gąsiorowskiego
Przed Jagiellonią decydująca cześć sezonu. Do końca rozgrywek ekstraklasy pozostało osiem spotkań. Każde z nich przy bardzo wyrównanej rywalizacji na górze tabeli ma dużą wagę. Czy Jagę stać na to, by powalczyć o europejskie puchary, czy tytuł mistrza Polski? O tym Marek Gąsiorowski.
Praktycznie wszystko jest możliwe. Jaga zajmuje trzecie miejsce i do lidera traci trzy punkty. Tę stratę może nadrobić już w najbliższą sobotę, bo lider Lech Poznań zamelduje się w Białymstoku. Wygrana Żółto-Czerwonych wyrówna szanse obu zespołów, przegrana zredukuje scenariusz "Jaga mistrz" do minimum. Pozostanie tylko walka o europejskie puchary, ale tu też nie będzie łatwo, bo grono zainteresowanych jest spore.
Teoretycznie wiadomo co trzeba zrobić, jednak duże wątpliwości pojawiają się, gdy chcemy odpowiedzieć na pytanie czy Jaga ma taką formę by plan maksimum - mistrzostwo, czy nawet plan minimum puchary - zrealizować. Marzec w wykonaniu ekipy Adriana Siemieńca był fatalny - tylko jeden wywalczony punkt i w meczach z bieżącego terminarza (był to przedostatni wynik marca w całej ekstraklasie) plus trzy oczka zaległego meczu z GKS Katowice (co w tabeli dało w marcu czwartą pozycję od końca).
Niewątpliwie białostocki zespół ma spory potencjał, ale forma wielu piłkarzy gdzieś odeszła. Przerwa w ligowych rozgrywkach miała pomóc w odzyskaniu formy. Czy pomogła? Mecz z Lechem wiele wyjaśni w tej kwestii. Są duże wątpliwości czy wszystkie deficyty, jakie w tej rundzie ma zespół, da się nadrobić.
Sławomir Abramowicz w meczu młodzieżówki z Armenią miał spory udział przy jedynej straconej bramce i pojedynek Czarnogórą spędził na ławce. Forma nadal w dołku a w klubie zmienników nie widać.
Bolączką Jagi była gra skrzydłowych. W czasie przerwy na kadrę wszyscy byli w Białymstoku. Być może tu udało się coś zmienić na lepsze, zwłaszcza, że gra Kajetana Szmyta dawała jakieś nadzieje. Bez sprawnych skrzydłowych, przy sposobie gry Jagi, trudno o bramki, a bez zdobytych bramek trudno o punkty. Kwestia środkowego napastnika. Tu ciężar spoczywa na PULULU, a ten ostatniego gola strzelił ponad miesiąc temu. Forma Afimico będzie kluczowa, gdyż nie ma kto go w pełni zastąpić.
Problemów w Jadze nie brakowało, a wyzwania są naprawdę wymagające. Te osiem ostatnich meczów ma kluczowe znaczenie w kontekście końcowego wyniku. Cel maksimum, czyli mistrzostwo, na dziś wydaje się poza zasięgiem, jeśli prognozy budujemy na podstawie marcowych wyników. Przy punktowaniu na poziomie marca ekipę prowadzoną przez Adriana Siemieńca czeka co najwyżej środek tabeli.
Są jednak powody do optymizmu. Nasza liga jest nieprzewidywalna, co oznacza, że nie ma w ekstraklasie trwałej hierarchii i każdy wynik, nawet najbardziej nieoczekiwany może się zdarzyć, co daje nadzieje na to, że rywale mogą niespodziewanie pogubić punkty. Poza tym trener Siemieniec już kilka razy potrafił wyciągnąć drużynę z dołka. Dlaczego teraz by miało być inaczej? Jagiellonia gra o to, by w kolejnym sezonie podtrzymać dobrą passę. W tych rozgrywkach nawet piąte miejsce może dać grę w europejskich pucharach. To niewątpliwie o wiele łatwiej niż w poprzednich latach, gdzie pucharowych miejsc było mniej.
Kibice w takich momentach śpiewają: "Jaga, my wierzymy".
| red: pp