Radio Białystok | Gość | Czy meczety i mizary w Bohonikach i Kruszynianach będą na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO? -
- Nie ma lepszego wpisu niż wpis meczetów i mizarów w Bohonikach i Kruszynianach na listę UNESCO. To łączy północ świata zamożnego, katolickiego, z globalnym południem, czyli z krajami muzułmańskimi - mówi zastępca Podlaskiego Konserwatora Zabytków prof. Karol Łopatecki.
Na jakim etapie jest procedura i ile może potrwać droga do międzynarodowego uznania wyjątkowego dziedzictwa polskich Tatarów? Jakie korzyści może to dać tym miejscom i całemu regionowi? O tym rozmawialiśmy z prof. Karolem Łopateckim, zastępcą Podlaskiego Konserwatora Zabytków oraz profesorem Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.
Pierwszy i najważniejszy etap: zgoda i wspólna droga
Jak zaznacza prof. Łopatecki, wpis na listę UNESCO to proces "niezwykle skomplikowany i długotrwały", jednak procedura została uruchomiona w sposób modelowy.
Rozpoczęliśmy pierwszy, najważniejszy etap, to znaczy przeprowadziliśmy konsultacje z interesariuszami, z podmiotami, które są zainteresowane bezpośrednio wpisem meczetów na listę UNESCO. To jest oczywiście mufti i gminy wyznaniowe w Bohonikach i Kruszynianach. Wszyscy wyrazili zgodę, wskazali pełnomocnika - mówi.
Pełnomocnikiem procesu został dr Michał Laszczkowski. Odbyło się także pierwsze duże spotkanie poświęcone całej procedurze z udziałem najważniejszych ekspertów.
Był tam też m.in. szef ICOMOS-u, najważniejszej instytucji związanej z wpisem do listy UNESCO, profesor Szmygin i zrobiliśmy taką drogę dojścia - mówi profesor.
Ta "mapa drogowa" - jak podkreśla prof. Łopatecki - jest skomplikowana, ale jasno określona.
Lista indykatywna i pięć lat oczekiwania
Najbliższym celem jest wpis na tzw. listę indykatywną, czyli wstępną.
Teraz najważniejszym etapem będzie wpisanie meczetów i mizarów na listę indykacyjną, czyli tak zwaną wstępną. I od momentu wpisania na listę wstępną musi minąć pięć lat do powstania decyzji ostatecznej - wyjaśnia profesor.
To oznacza, że nawet przy sprawnym przebiegu procedury, decyzja końcowa mogłaby zapaść najwcześniej w 2031 roku.
To są nowe reguły dotyczące wpisów na listę UNESCO. Wiem, że to wydają się bardzo odległe terminy, natomiast nieważna jest ta perspektywa czasowa, tylko ważne szanse - dodaje.
Nowe odkrycia na mizarach: "ustalenia były fantastyczne"
Kluczowe znaczenie dla dalszego etapu mają badania naukowe. Te, jak się okazuje, przyniosły przełomowe rezultaty.
Mieliśmy teraz badania na mizarach, czyli na cmentarzach muzułmańskich, i tam nowe ustalenia były fantastyczne. Mamy chociażby już dwa mizary w Bohonikach, nie jeden jak do tej pory myśleliśmy - podkreśla profesor.
Dokumentacja naukowa jest już gotowa - wymaga jedynie opracowania i formalnego złożenia.
Mamy pełną już dokumentację naukową, należy ją tylko spisać, przygotować i wysłać do Paryża - mówi.
Planowany termin? 2026 rok.
Dlaczego Kruszyniany i Bohoniki są wyjątkowe? Zdaniem prof. Łopateckiego odpowiedź jest jednoznaczna.
Mamy do czynienia z czymś zupełnie unikalnym - mówi.
Chodzi nie tylko o same obiekty architektoniczne, ale o historię i fenomen społeczny, który za nimi stoi.
Mamy do czynienia ze społecznością tatarską, która została sprowadzona na tereny najpierw Wielkiego Księstwa Litewskiego, a potem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Mamy tutaj grupę tatarską, która znakomicie się zasymilowała, wyznającą islam, którzy mieli pełne prawa takie jak szlachta z wyjątkiem praw politycznych - mówi profesor.
Zdaniem profesora, to dziedzictwo sięga jeszcze głębiej.
Mamy badania, które wskazują, że język w ogóle tatarski to był język oparty na takim państwie, który mało kto nawet pewnie kojarzy, na tak zwanej Złotej Ordzie - mówi prof. Łopatecki.
Meczet jak barokowy kościół
Jednym z najbardziej symbolicznych elementów tej historii jest sama forma meczetów.
Jeżeli popatrzymy sobie na meczet, to ten meczet wygląda jak barokowa, drewniana świątynia. To nie jest przypadek. To pokazuje, że ludność tatarska znakomicie się zasymilowała wśród lokalnej społeczności - mówi Łopatecki.
Dla prof. Łopateckiego to także ważny głos we współczesnej debacie.
To jest też ogromna wartość w kontekście tego, jak my dzisiaj widzimy różnego rodzaju spory polityczne, migracje i tak dalej - mówi.
UNESCO to także polityka i globalne Południe
Wpis na listę UNESCO nie jest jedynie decyzją konserwatorską. To także proces polityczny i dyplomatyczny.
Trzeba zdobyć większość wśród członków UNESCO, wśród członków ICOMOS-u - mówi profesor.
Dziś reguły gry są inne niż kilkadziesiąt lat temu.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dominującą pozycję mieli przedstawiciele państw europejskich. Dzisiaj już zupełnie jest inna sytuacja. Uważa się, że wpisów i obiektów europejskich jest na świecie zdecydowanie za dużo - mówi profesor.
Decydujący głos należy do krajów globalnego Południa.
Dominującą grupą państw, które raz do roku zbierają się w Paryżu, żeby podjąć decyzję o wpisie do rejestru są państwa tzw. globalnego południa. To ich trzeba przekonać - dodaje Łopatecki.
Most między Północą a Południem
I właśnie tu - zdaniem prof. Łopateckiego - tkwi największa siła kandydatury Kruszynian i Bohonik.
Moim zdaniem nie ma lepszego wpisu niż wpis meczetów i mizarów w Bohonikach i Kruszynianach na tę listę. To łączy północ świata zamożnego dzisiaj europejskiego, katolickiego, z globalnym południem, czyli z krajami muzułmańskimi - podkreśla.
Nie chodzi tylko o budynki.
Tu nie chodzi tylko o obiekt. Tu chodzi też o to, co te zabytki za sobą reprezentują - dodaje.
W planach jest także wpis transgraniczny.
W założeniu do tych wpisów miałaby dołączyć też Litwa ze swoimi trzema meczetami, więc byśmy nie byli sami - mówi profesor.
Co daje wpis na listę UNESCO?
Ogromny prestiż. To w sposób bezapelacyjny zwiększa atrakcyjność miejsca pod względem turystycznym - mówi prof. Łopatecki.
Profesor podaje konkretny przykład.
Turyści z Indonezji przylatują do Polski na tydzień - co sprawdzają? Co jest na liście UNESCO. Wybierają 4-5 punktów, tam jeżdżą. To są tak zwane obiekty do odhaczenia - mówi.
Jak przyznaje, brzmi to brutalnie, ale z punktu widzenia regionu - jest kluczowe.
Z perspektywy turystyki, z perspektywy ekonomii jest to niezwykle ważne - dodaje.
Dwie ikony w promieniu 100 kilometrów
W takim układzie Podlasie zyskuje wyjątkową pozycję.
Z perspektywy mieszkańca Indonezji, gdzie jest to też kulturowo związane z krajami islamu, to jest bardzo atrakcyjny wybór - mówi Łopatecki.
Dwa obiekty UNESCO - Puszcza Białowieska oraz meczety i mizary - w niewielkiej odległości od siebie to główny argument.
To nie oznacza, że nagle będą miliony turystów, ale niewątpliwie wpis na listę UNESCO, nawet samo kandydowanie, znacznie podwyższa rangę zabytku - dodaje.
"Warto o tak wspaniałe zabytki zawalczyć"
Droga do UNESCO jest długa, ale - jak wynika ze słów prof. Karola Łopateckiego - Kruszyniany i Bohoniki mają wszystko, czego potrzeba, by znaleźć się wśród najważniejszych miejsc światowego dziedzictwa.
Warto o tak wspaniale zintegrowane społeczeństwo i tak wspaniałe zabytki zawalczyć - mówi profesor.