Radio Białystok | Gość | "Andrzej jest więźniem numer jeden na Białorusi". Anna Kietlińska o sytuacji Andrzeja Poczobuta i znaczeniu Nagrody Sacharowa -
- Władze białoruskie doskonale wiedzą, że Polsce bardzo zależy na tym, żeby Andrzej wyszedł. Myślę, że to, że Andrzej w dalszym ciągu siedzi w więzieniu, to też jest taki wyraźny gest w stronę polskiego środowiska, które na Białorusi jest bardzo, bardzo liczne - mówiła w Polskim Radiu Białystok prezes podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska Anna Kietlińska.
W ubiegłym tygodniu Jana Poczobut, córka więzionego na Białorusi dziennikarza Andrzeja Poczobuta, w imieniu ojca odebrała w Parlamencie Europejskim w Strasburgu Nagrodę Sacharowa za Wolność Myśli 2025.
Co oznacza to wyróżnienie, jak sprawa Poczobuta traktowana jest przez europejskich polityków oraz jak wygląda sytuacja samego więzionego przez białoruski reżim? O to zapytaliśmy w poniedziałkowej (22.12) Rozmowie Dnia prezes podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska Annę Kietlińską.
Wizyta, o której usłyszała cała Europa
Anna Kietlińska towarzyszyła Janie Poczobut podczas wyjazdu do Strasburga. Jak podkreślała, były to dni intensywne i przełomowe pod względem nagłośnienia sprawy.
Miałam okazję towarzyszyć Janie w podróży do Strasburga i obie przeżywałyśmy te cztery bardzo intensywne dni. Bardzo dużo wywiadów, bardzo dużo spotkań z politykami, z różnymi ludźmi i to, myślę, przekłada się na znaczenie nagrody dla Andrzeja Poczobuta. O Andrzeju usłyszały media całej Europy - mówi prezes podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska.
Zdaniem Kietlińskiej to właśnie skala międzynarodowego zainteresowania jest dziś kluczowa. Sprawa Poczobuta od pięciu lat obecna jest w polskiej debacie publicznej, ale - jak zauważa - mogła stać się czymś „oswojonym”.
Staraliśmy się i staramy się cały czas w Polsce informować o Andrzeju, o dziennikarzach, o osobach represjonowanych na Białorusi, ale ta informacja od pięciu lat funkcjonująca mam wrażenie, że się w pewien sposób może nie zdezaktualizowała, ale spowszechniła. Przyzwyczailiśmy się do tego - mówi Anna Kietlińska.
Nagroda Sacharowa przywróciła tej historii nową perspektywę.
Tutaj na nowo, w innej perspektywie i wydaje nam się, że ta nagroda jest takim bardzo wyraźnym sygnałem, gestem solidarności Parlamentu Europejskiego i Europejczyków - "Andrzeju, trzymaj się".
Dziennikarz, który stał się symbolem walki
Na europejskich salonach politycznych Andrzej Poczobut postrzegany jest przede wszystkim jako dziennikarz represjonowany za wolność myśli.
Świat zna dziennikarzy, którzy byli represjonowani i osadzani za swoją działalność, za tak właśnie swobodę myśli. Mówi się, że na świecie jest około 500 dziennikarzy aresztowanych i skazanych za swoją pracę i Andrzej jest w gronie tych osób - podkreśla Anna Kietlińska.
Jednocześnie - jak podkreśla Kietlińska - jej środowisko konsekwentnie przypomina, że Poczobut jest także polskim dziennikarzem i działaczem mniejszości narodowej.
Starałyśmy się pilnować przekazu, że Andrzej jest przede wszystkim też dziennikarzem polskim i to nie tylko fakt, że prowadził pracę dziennikarską spowodował, że został aresztowany, ale przede wszystkim to była praca na rzecz popularyzacji polskiej historii najnowszej na terenie Białorusi, jak również zabiegi dotyczące praw mniejszości polskiej.
To połączenie ról czyni jego sprawę wyjątkową.
To tak charakteryzuje Andrzeja, powoduje, że jest jedyny - zauważa prezes podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska.
Pięć lat nadziei, które ciągle wracają
Andrzej Poczobut od ponad pięciu lat przebywa w białoruskich więzieniach, obecnie w kolonii karnej w Nowopołocku. Każda informacja o uwolnieniu kolejnych więźniów politycznych budzi nadzieję, że on również wyjdzie na wolność.
Zaczynając w zasadzie od momentu jego aresztowania, cały czas mówimy, że może to ten moment, ten dzień, kiedy Andrzej wyjdzie - podkreśla Anna Kietlińska.
Szczególne emocje budziły rozmowy władz Białorusi z Amerykanami.
Mieliśmy taką ogromną nadzieję, podsyconą jeszcze obserwowaniem rozmów z Amerykanami, bo to jedna transza więźniów wypuszczona, wytargowana. Ostatni tydzień przyniósł nam kolejną grupę ponad 100 również wytargowanych osób.
Wśród uwolnionych byli m.in. noblista Alaś Bielacki czy Wiktor Babaryka.
"Więzień numer jeden"
Dlaczego więc Andrzej Poczobut wciąż pozostaje w kolonii karnej? Anna Kietlińska nie ukrywa swoich przypuszczeń.
Głęboko myślę, że chyba władze białoruskie mają jakieś plany jeszcze wobec Andrzeja Poczobuta, albo plany symbolicznie wobec mniejszości polskiej - mówi.
Jak zauważa prezes podlaskiego oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska, wielu więźniów nie zostało formalnie uwolnionych, lecz deportowanych. W przypadku Poczobuta stawką może być coś więcej.
Andrzej jest więźniem numer jeden w tej chwili na Białorusi i władze białoruskie doskonale wiedzą, że Polsce bardzo zależy na tym, żeby Andrzej wyszedł - podkreśla Anna Kietlińska.
Brak przełomu w sprawie Poczobuta Kietlińska interpretuje także jako czytelny komunikat skierowany do Polaków na Białorusi.
To też jest taki wyraźny gest w stronę polskiego środowiska, które na Białorusi jest bardzo, bardzo liczne. I to też taki wyraźny sygnał do nich: „Mamy Andrzeja Poczobuta. Patrzcie co się dzieje, kiedy to polskie środowisko podnosi głowę".
Kolonia karna jak za Stalina
Warunki w białoruskich więzieniach pozostają nieludzkie, jak opisał po wyjściu noblista Alaś Bielacki. Anna Kietlińska potwierdza:
System penitencjarny na Białorusi od Stalina się nie zmienił.
Anna Kietlińska przywołuje klasyczną zasadę represji:
"Dajcie mi człowieka, paragraf się znajdzie", a na Andrzeja znaleziono kilka paragrafów i dodatkowo jeszcze wpisano go na listę terrorystów - podkreśla.
A to ma bezpośrednie konsekwencje.
On nie ma możliwości kontaktu takiego bardziej wyraźnego ze światem, nie ma paczek, jest w odosobnieniu. Kilkakrotnie mówiliśmy, że znajduje się w karcerze. To są takie bardzo fizyczne i psychiczne oddziaływania - mówi Anna Kietlińska.
„Nie byli w tym momencie sami”
Na zakończenie rozmowy padło pytanie o świąteczne życzenia dla Andrzeja Poczobuta i jego bliskich.
Wytrwałości przede wszystkim i wiary w to, że ta gehenna szybko się skończy - życzyła Anna Kietlińska.
Jak podkreśliła rozmówczyni, rodzina Poczobuta potrzebuje wsparcia. Uroczystość w Parlamencie Europejskim była takim symbolicznym momentem:
| red: gl, bs, zmjKiedy Jana odebrała nagrodę, cały parlament wstał. To był taki bardzo wyraźny gest solidarności i chwila bardzo, bardzo poruszająca. Andrzej i jego rodzina nie byli w tym momencie sami.