Radio Białystok | Gość | Święta coraz mniej religijne, coraz bardziej rynkowe? [wideo] -
Walentynki już oswoiliśmy, w kolejce jest Halloween, a prezenty stały się społecznym obowiązkiem. Ciężar świąt przesunął się w stronę konsumpcji, a wymiar duchowy bywa dziś dodatkiem - mówi filozof prof. Bartosz Kuźniarz z Uniwersytetu w Białymstoku.
Boże Narodzenie coraz częściej oddala się od religijnego wymiaru, a jednocześnie nie traci swojej wyjątkowości - przekonuje prof. Bartosz Kuźniarz, dziekan Wydziału Filozofii i Kognitywistyki Uniwersytetu w Białymstoku. W Rozmowie Dnia w Polskim Radiu Białystok mówi o napięciach rodzinnych, konsumpcyjnym charakterze świąt i o tym, dlaczego trudne rozmowy przy wigilijnym stole nie muszą być czymś złym.
Rodzinność, religia i napięcie wpisane w święta
Zapytany o osobiste skojarzenia z Bożym Narodzeniem, prof. Kuźniarz wskazał przede wszystkim na wymiar rodzinny i religijny. - Ze świętami w gronie rodzinnym przede wszystkim, ale też z pewnymi religijnymi ceremoniami, z pasterką, piękną otoczką, ze światłami - mówił.
Nie ukrywał jednak, że święta od zawsze niosły ze sobą napięcie związane z przygotowaniami i spotkaniami rodzinnymi. Co więcej, jego zdaniem jest to element, którego nie należy się pozbywać.
To napięcie w gronie rodzinnym, które później czasami eksploduje, to jest coś, od czego nie powinniśmy za wszelką cenę uciekać - podkreślał.
Świąteczne wyjazdy
Profesor zwracał uwagę, że coraz częściej obserwujemy ucieczkę od tradycyjnego modelu świąt - zarówno od praktyk religijnych, jak i od samego bycia razem.
Mamy drugi poziom odchodzenia od tradycji świątecznych, czyli wczasy w jakichś ciepłych miejscach. Często tylko część rodziny jedzie na takie wczasy - zauważył.
W jego ocenie coraz popularniejszy argument, że "święta są po to, żeby odpocząć, a nie żeby się męczyć", prowadzi do zubożenia ich sensu. - Wydaje mi się, że powinniśmy cenić właśnie ten wysiłek związany ze świętami i często wysiłek polegający na pewnej konfrontacji w gronie rodziny - mówił.
Jak zaznaczał, spotkanie po dłuższym czasie siłą rzeczy wiąże się z docieraniem się na nowo.
W pewnym sensie poznajemy się na nowo po tych kilku miesiącach takiego odosobnienia częściowego. Uważam, że nawet kłótnia przy okazji świąt jest częścią tej tradycji, z którą nie powinniśmy za wszelką cenę walczyć - zauważył.
Sekularyzacja i "rok liturgiczny rynku"
Profesor Kuźniarz opisywał ten proces jako przesunięcie akcentów z religii na mechanizmy rynkowe. Zauważał, że to, co dawniej było regulowane przez kalendarz liturgiczny, dziś coraz częściej porządkowane jest przez kalendarz konsumpcyjny.
W rozmowie podkreślał, że społeczeństwo wciąż potrzebuje rytuałów, momentów wyjątkowych i symbolicznych przerw w codzienności. Różnica polega na tym, że dziś pretekstem do świętowania coraz rzadziej jest wydarzenie religijne, a coraz częściej oferta rynku, promocje, marketing i kultura masowa.
W tym sensie - jak zauważał - mechanizmy społeczne pozostały podobne, choć zmieniło się ich źródło. Święta nadal organizują życie zbiorowe, wzmacniają poczucie wspólnoty i wyznaczają rytm roku, ale są coraz silniej osadzone w logice konsumpcji.
Walentynki i Halloween - oswajanie nowych świąt
W tym kontekście prof. Kuźniarz przywoływał przykład walentynek i Halloween jako świąt, które początkowo budziły opór, a z czasem zostały społecznie oswojone.
Zauważał, że jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu walentynki były w Polsce przedmiotem krytyki i sporów kulturowych, dziś natomiast funkcjonują jako oczywisty element kalendarza społecznego. Podobny proces - jego zdaniem - dotyczy Halloween, które nadal budzi kontrowersje, ale stopniowo znajduje swoje miejsce w przestrzeni publicznej.
Profesor wskazywał, że sprzeciw wobec takich świąt często ma charakter moralny lub religijny, jednak z perspektywy socjologicznej i antropologicznej są one odpowiedzią na stałą ludzką potrzebę świętowania. Rynek - jak podkreślał - skutecznie przejmuje te potrzeby, oferując nowe formy rytuałów zbiorowych.
Potrzeba świętowania wpisana w naturę człowieka
Jak mówi prof. Kuźniarz potrzeba świętowania ma charakter głęboko antropologiczny. - To jest potrzeba, która jest stałą antropologiczną. Tego się nie da usunąć, to w nas siedzi - podkreślał.
Zwracał uwagę, że w miejsce dawnego roku liturgicznego coraz częściej pojawia się "rok liturgiczny rynku".
To, co było kiedyś rokiem liturgicznym związanym z religiami, dzisiaj coraz bardziej jest rokiem liturgicznym związanym z rynkiem - mówił, przypominając, jak kolejne święta przejmowane są przez konsumpcyjne rytuały.
Wigilia jako moment wspólnoty - mimo wszystko
Mimo rosnącej sekularyzacji i komercjalizacji Boże Narodzenie – zdaniem prof. Kuźniarza – pozostaje w polskiej tradycji najbardziej wspólnotowym ze świąt. Wigilia nadal niesie silną presję społeczną, by nikt nie był sam, by spotkać się przy jednym stole, porozmawiać i wspólnie spędzić czas.
Profesor podkreślał, że ta wspólnotowość nie zawsze jest łatwa i przyjemna. Spotkania rodzinne wiążą się z napięciem, różnicami poglądów i koniecznością konfrontacji. Jego zdaniem jednak właśnie ten wysiłek stanowi istotny element tradycji świątecznej.
| red: pp, zmj, gl