Radio Białystok | Gość | Podlaskie znów chce kusić turystów dofinansowaniem -
- Większość przedsiębiorców mówi, że chcą, żeby bon był kontynuowany, że pozytywnie to wpłynęło na ich obiekty i że dzięki temu programowi jest dużo większa liczba rezerwacji - mówi prezes Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej Katarzyna Sadowska.
Podlaskie stopniowo odzyskuje turystów. Miniony rok pokazał, że wprowadzenie dofinansowania do wypoczynku w regionie przyniosło 50-procentowy wzrost liczby rezerwacji. Bon to nie jedyny pomysł, by przyciągać turystów. Co jest jeszcze w planach?
Podlaskie - tak jak Skandynawia - chce przyciągać turystę poszukującego letniej otuchy i spokoju. Wiadomo też, że w kolejnym roku ponownie wabikiem na turystów będzie bon - czyli kilkusetzłotowe dofinansowanie do wypoczynku. Pytanie, czy tym razem dołoży się do bonów resort sportu i turystyki?
Gościem Ryszarda Minko była prezes Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej Katarzyna Sadowska.
Turyści przyjeżdżają cały rok. "Ten sezon udało się uratować"
Choć Podlasie kojarzy się głównie z letnimi wyjazdami, region coraz lepiej radzi sobie także poza szczytem sezonu.
Zimą turyści odwiedzają województwo podlaskie, odwiedzają je przez cały rok. Wiadomo, że jesień i zima jest słabszym sezonem, ale w tym roku jest dużo lepiej niż w latach poprzednich - podkreśla Katarzyna Sadowska.
Jak dodaje, samorząd i branża turystyczna aktywnie walczyły o to, by nie stracić trudnego sezonu.
Na przykład Sylwester w Puszczy Białowieskiej czy na pięknej Suwalszczyźnie - wdrożyliśmy wiele działań, żeby ten sezon turystyczny tegoroczny uratować i mam wrażenie, że nam się udało.
Podlaski Bon Turystyczny. "Pierwszy taki program w Polsce"
Prawdziwym przełomem okazał się jednak miniony sezon letni i jesienny. Podlasie - jako pierwszy region w Polsce - uruchomiło własny, regionalny bon turystyczny.
W roku poprzednim byliśmy regionem, który nie odbudował się nawet po czasie pandemii. Ale powstał pomysł na inicjatywę Podlaskiego Bonu Turystycznego. Jesteśmy pierwszym regionem, który wdrożył samodzielnie bon - mówi prezes PROT.
Program oparto na potencjale noclegowym regionu.
Bazę noclegową mamy bardzo bogatą, bardzo różnorodną. Od hoteli, przez wspaniałe gospodarstwa agroturystyczne, bardzo dobrej jakości kempingi czy pola namiotowe.
Liczby, które robią wrażenie
Na Podlaski Bon Turystyczny przeznaczono łącznie 4 mln zł. Efekty - jak podkreśla Katarzyna Sadowska - przerosły oczekiwania.
Wygenerowano prawie 14 tys. bonów turystycznych, ale tu trzeba zaznaczyć jedną rzecz: turyści przyjeżdżali nie w dwie osoby. Przyjeżdżali całymi rodzinami.
Do regionu przyjeżdżały zarówno rodziny z dziećmi, jak i osoby, które bonu nie zdążyły wygenerować.
Odnotowaliśmy wzrost liczby rezerwacji w stosunku do poprzedniego roku o 50 proc. I są to dane na początek grudnia.
Średnia wartość rezerwacji przekraczała 1500 zł. Co istotne, zainteresowanie bonem było ogromne.
One się rozchodziły w ponad minutę, minutę piętnaście, dwie minuty w drugiej turze. I ile milionów złotych byśmy nie przeznaczyli na Podlaski Bon Turystyczny, to też by się rozeszło w kilka minut - mówi Sadowska.
Wizerunek regionu w kryzysie. "Telefony z pytaniami, czy jeżdżą czołgi"
Bon turystyczny spełnił jednak jeszcze jedną, kluczową rolę - pomógł odbudować wizerunek regionu.
W kraju uważano, że w regionie podlaskim źle się dzieje - przyznaje prezes PROT.
Obawy turystów były konkretne.
Mamy strefę buforową, mamy presję migracyjną. Liczne telefony: czy jeżdżą czołgi po drogach, bo ten przesmyk suwalski, bliskość granicy z Białorusią, budziły bardzo duże obawy - mówi Sadowska.
Odpowiedzią była konsekwentna narracja.
My budowaliśmy wizerunek naszego województwa jako tego spokojnego, gdzie Podlaskie to cisza i spokój. I też z taką kampanią wizerunkową wyszliśmy jesienią.
Efekt promocyjny programu oszacowano na 25 mln zł.
Wydając 4 mln zł i nie wydając ani złotówki na promocję, 25 mln zł ekwiwalentu promocyjnego to jest bardzo dużo - podkreśla Sadowska.
Bon będzie kontynuowany. Czy pomoże ministerstwo?
Branża turystyczna jednoznacznie opowiada się za kontynuacją programu.
Większość mówi, że chcą, żeby bon był kontynuowany, że pozytywnie to wpłynęło na ich obiekty i że dzięki temu programowi jest dużo większa liczba rezerwacji - mówi prezes PROT.
Pojawia się jednak pytanie o wsparcie państwa.
Wiem, że marszałek województwa podlaskiego i zarząd województwa prowadzą rozmowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki. W przyszłym roku ma się pojawić wsparcie, ale o tym będzie wiadomo na początku przyszłego roku - zapowiada Sadowska.
Infrastruktura i pogoda. "Trzeba dostosować ofertę do sezonu"
Dane pokazują, że turyści coraz częściej wybierają obiekty oferujące atrakcje niezależne od pogody, jak baseny czy strefy wellness. Tych na Podlasiu wciąż jest niewiele.
Są środki zewnętrzne, są środki unijne, które można pozyskiwać po to, żeby rozbudowywać swoje obiekty - warto po nie sięgać - zachęca Sadowska.
Jednocześnie podkreśla, że nie każdy obiekt musi inwestować w kosztowną infrastrukturę.
Obiekty, które nie mają takiej możliwości, muszą dostosowywać ofertę do sezonu, w którym funkcjonują.
Jesień i zima mogą być atutem.
Nie pokazywać słonecznego lata nad jeziorem, tylko przepiękny jesienny las - grzybobranie, podziwianie przyrody, spacery, jazda na rowerze w jesiennej aurze.
Strategia slow."Turystyka, która czerpie z natury"
Kierunek rozwoju turystyki w regionie jest jasno określony.
Stawiamy na turystykę pozytywnego wpływu, na turystykę zrównoważoną i regeneratywną - mówi Katarzyna Sadowska.
To oferta skierowana do mieszkańców dużych miast.
Od dawna mówimy, że Podlaskie to jest cisza i spokój. To jest miejsce, gdzie możemy zregenerować siły, gdzie możemy naładować baterie.
Region chce wpisać się także w nowy trend "coolcation".
Szukamy latem miejsc, gdzie możemy odetchnąć i się schłodzić. Wakacje nad jeziorem czy w lesie mogą dawać właśnie taką otuchę - mówi Sadowska.
Inspiracją są kraje skandynawskie.
Widzą duży wzrost liczby turystów, którzy już nie jadą latem do Egiptu czy innych tropikalnych miejsc. Możemy mieć nasze podlaskie tropiki - troszeczkę chłodniejsze, orzeźwiające.
Slow food, slow travel i dziedzictwo
Podlaskie chce budować markę na tym, co autentyczne.
Turystyka, która czerpie z tego, co mamy najważniejsze - z natury. Slow travel, slow food, czyli dania, które pochodzą z naszej natury, nieprzetworzone. Z pokolenia na pokolenie są podawane przepisy. To jest ogromna wartość, którą musimy tylko pielęgnować i rozwijać - podkreśla prezes PROT.
Podlasie wyraźnie pokazuje, że jego największym kapitałem nie są masowe atrakcje, lecz spokój, autentyczność i przyroda. I - jak pokazują liczby - coraz więcej turystów właśnie tego dziś szuka.