Radio Białystok | Gość | "Dobrze już było. Myślę, że to będzie dosyć trudny rok". Prof. Robert Ciborowski o stanie polskiej gospodarki i wyzwaniach na 2026 rok - prof. Robert Ciborowski z Uniwersytetu w Białymstoku
- Nie był to zły rok, nawet bym powiedział średnio ekonomicznie całkiem udany. Natomiast na pewno na przyszły rok zapowiada się trochę więcej zagrożeń - mówił w Polskim Radiu Białystok ekonomista, prof. Robert Ciborowski.
Koniec roku to dobry czas na podsumowanie ostatnich miesięcy. W piątkowej (31.12) Rozmowie Dnia sprawdziliśmy, jak wyglądał 2025 rok w polskiej ekonomii i budżetach domowych Polaków.
Zapytaliśmy o to prof. Roberta Ciborowskiego, dziekana Wydziału Ekonomii i Finansów Uniwersytetu w Białymstoku.
Polska na tle Europy: nie jest źle, ale bez zachwytów
Ekonomiczna ocena mijającego roku - jak podkreśla profesor Robert Ciborowski - zależy od punktu odniesienia. W porównaniu z Europą Polska wypada całkiem solidnie.
Jeśli byśmy popatrzyli na Europę, powiedziałbym, że te wskaźniki nie są złe. Nawet Polska lekko wyprzedza swoimi parametrami makroekonomicznymi większość krajów Unii Europejskiej, wyprzedza strefę euro.
Zdaniem prof. Ciborowskiego jesteśmy dziś na poziomie, który pozwala stopniowo zmniejszać dystans do bardziej rozwiniętych państw.
Znajdujemy się na takim poziomie ekonomicznym, który raczej będzie poprawiał naszą sytuację w stosunku do tych lepiej rozwiniętych ciągle krajów - podkreśla ekonomista.
Pojawiają się nawet prognozy symboliczne, ale znaczące.
Na przykład jest prognoza taka, że już w przyszłym roku możemy dogonić Włochy, jeśli chodzi o przeciętne dochody - mówi prof. Ciborowski.
USA i Azja - zupełnie inna liga
Optymizm kończy się jednak tam, gdzie zaczyna się globalna czołówka.
Jeśli porównamy to do Stanów Zjednoczonych i krajów azjatyckich, to tu już wygląda to zdecydowanie gorzej - mówi ekspert.
Profesor zwraca uwagę na skalę przewagi największych graczy.
Stany Zjednoczone w ogóle zrobiły olbrzymi postęp, jeśli chodzi o parametry makroekonomiczne, o tę dynamikę rozwoju. Kraje azjatyckie to od lat są liderem w dynamice gospodarczej.
Podsumowanie 2025 roku nie jest więc jednoznaczne.
A więc nie jest źle, mogłoby być lepiej, ale wydaje mi się, że możemy ten rok podsumować trochę tak, jak ostatnio przeczytałem taką wypowiedź pani premier Włoch Giorgii Meloni, która powiedziała, że to był całkiem niezły rok, ale przygotujcie się na gorsze i nie wiem, czy trochę to nie wygląda tak w przypadku naszej gospodarki - że nie był to zły rok, nawet bym powiedział średnio ekonomicznie całkiem udany. Natomiast na pewno na przyszły rok zapowiada się trochę więcej zagrożeń - ostrzega ekonomista.
PKB powyżej 3,5 proc. - dobry wynik, ale z niedosytem
Wzrost gospodarczy przekraczający 3,5 proc. robi wrażenie, ale tylko w określonym kontekście.
Na Europę na pewno, powiedzielibyśmy, że to jest nawet bardzo dobry wynik w średniej europejskiej.
Ambicje są jednak większe.
Gdybyśmy popatrzyli na kraje azjatyckie czy Stany Zjednoczone, no to trochę mało. Chętnie byśmy zobaczyli tutaj czwórkę albo piątkę z przodu - mówi prof. Robert Ciborowski.
Niższa inflacja - najważniejszy sukces 2025 roku
Za kluczowe wydarzenie mijającego roku w ekonomii prof. Ciborowski uznaje skuteczną walkę z inflacją.
Przede wszystkim ta dosyć udana walka z inflacją. Inflacja, która pojawiła się u nas w pandemii, był to taki parametr, który każdy z nas odczuwał. To jednak wpływa na dochody, to wpływa na brak decyzji inwestycyjnych, na generalnie spowolnienie gospodarcze - podkreśla.
Zmiana trendu przyniosła wyraźną ulgę.
Udało nam się z tą inflacją sobie poradzić. Mamy teraz lepsze prognozy właśnie dotyczące tego parametru.
I - co równie ważne - sygnały ożywienia inwestycyjnego.
Dobrym symptomem było to, że firmy znowu myślą o inwestowaniu w niektórych obszarach. To przede wszystkim było najważniejsze, że te kluczowe dane makroekonomiczne pozwoliły nam trochę bardziej optymistycznie pod koniec roku patrzeć na efekty gospodarcze.
Niższe stopy procentowe - nadzieja, ale bez gwarancji
Obniżki stóp procentowych mogą pobudzić popyt, choć - zdaniem eksperta - nie we wszystkich sektorach. Profesor Ciborowski wskazuje na budownictwo jako obszar potencjalnego odbicia.
Widzimy pewnego rodzaju stagnację, jeszcze taki zastój na przykład w sferze budownictwa. Być może kredyty staną się teraz bardziej dostępne - wyraża nadzieję prof. Ciborowski.
Jednocześnie studzi nadmierne oczekiwania.
Decyzje dotyczące zakupu nieruchomości nie wynikają tylko z kosztu pieniądza, z wielu innych rzeczy, przede wszystkim przewidywań dotyczących naszych dochodów - podkreśla.
Polska w G20 - hasło czy realna siła?
Wejście Polski do grona G20 brzmi dumnie, ale prof. Robert Ciborowski podchodzi do tego sceptycznie.
My już dawno powinniśmy być w tej grupie G20 - uważa.
Jego zdaniem to nie tylko efekt naszego wzrostu.
To, że tam wchodzimy, jest przede wszystkim objawem pewnej słabości tych krajów, które już tam były i pewnej słabości tych challengerów - mówi.
Profesor przypomina historyczne analogie.
Mi się zawsze przypomina słynne hasło z lat 70.: jesteśmy dziesiątą gospodarką świata. A co się wtedy z tą gospodarką stało, to pamiętamy. A więc na pewno jest to hasło atrakcyjne, ale za tym muszą iść konkretne efekty gospodarcze, które pokazałyby, że my rzeczywiście jesteśmy silniejsi niż na przykład kraje, które w tym G20 są albo które chcą w nim się znaleźć.
Podlaskie: granica i demografia jako największe problemy
W ocenie sytuacji regionu zdaniem ekonomisty dominuje jeden temat.
Ciągle na gospodarce podlaskiej bardzo mocno wisi kwestia zamkniętej granicy. Ja przypomnę, że w najlepszych latach mieliśmy ponad miliard złotych rocznie dochodów tylko z tytułu granicy. Dzisiaj jest z tym problem - mówi.
Straty są ogromne i - jak zaznacza prof. Robert Ciborowski - trudno będzie je odrobić.
Bardzo trudno będzie odwrócić te tendencje, bo wszystkie łańcuchy dostaw, powiązania gospodarcze, które tędy szły, poszły już w inne miejsce i raczej tu nie wrócą. Cała część tej ściany wschodniej funkcjonowała z granicy. Dzisiaj to się nie dzieje. A więc na pewno ważnym wydarzeniem jest kwestia odbudowy możliwości współpracy międzynarodowej - podkreśla.
Równie poważnym wyzwaniem jest niekorzystny trend demograficzny.
Jeśli popatrzymy sobie na tendencje demograficzne - ja wiem, że w Polsce są podobne, bo wszędzie spada liczba mieszkańców ale na Podlasiu jest to dynamika naprawdę bardzo duża - jeśli sobie z tym nie poradzimy, jeśli młodzi ludzie nie będą tu zostawać i ten przyrost naturalny się nie zmieni, to gospodarka niestety będzie w trendzie odwróconym i będzie kłopot z tym, żeby dojść do jakiegoś poziomu ekonomicznego, który byłby zadowalający dla regionu - uważa profesor.
2026 rok: regulacje, inwestycje i geopolityka
Robert Ciborowski, mówiąc o przewidywaniach na 2026 rok nie ma wątpliwości:
Dobrze już było. Myślę, że to będzie dosyć trudny rok. Z perspektywy przedsiębiorstw mamy sporo nowych regulacji, które wejdą, które będą dla przedsiębiorstw oczywiście kosztami.
Wśród nich ekonomista wskazuje m.in. na KSeF.
Jak wejdzie, zobaczymy, jak on uderzy na przykład w małe i średnie przedsiębiorstwa.
Do tego dochodzi niski poziom inwestycji prywatnych i niestabilna sytuacja międzynarodowa.
Ciągle wyzwaniem są inwestycje. Te inwestycje są wciąż za niskie. Prywatne firmy mało inwestują, czyli spodziewają się, że wcale nie musi być lepiej. No i przede wszystkim sytuacja geopolityczna, bo jeśli się nie uspokoi na świecie, jeśli nie pozamykamy pewnych źródeł konfliktu, przede wszystkim wojny, ale również różnego typu takich destrukcyjnych działań, które się dzieją na przykład w Europie, w samej Unii Europejskiej, to będzie bardzo trudno oczekiwać, że nagle gospodarka wejdzie na trend wznoszący i będziemy mogli pozbyć się tych zagrożeń, z którymi teraz mamy do czynienia - podkreśla prof. Ciborowski.
Ostrożny optymizm na koniec
Mimo wszystko prof. Ciborowski dostrzega pewne jasne punkty dotyczące przyszłego roku.
Spodziewam się, że możemy trochę lepiej odczuć nasze dochody przy spadającej inflacji, jeśli to się utrzyma i jednak powoli rosnących, ale dużo niżej niż oczekiwania pracodawców, kosztach. Być może możemy się spodziewać nieco szybszego wzrostu naszych dochodów netto, a jeśli tak będzie w naszych portfelach, to właściwie wszystko pozostałe jest sprawą drugorzędną - podsumowuje ekspert.