Radio Białystok | Gość | "To dawka czyni truciznę". Psychodietetyk o nowej piramidzie zdrowego żywienia z USA -
Nowa piramida zdrowego żywienia. Czy to prawdziwa rewolucja, czy jedynie korekta dotychczasowych zaleceń? O tym w Rozmowie Dnia Polskiego Radia Białystok mówiła psycholog i psychodietetyk Renata Szekalska.
Przez dziesięciolecia fundamentem naszej wiedzy o zdrowiu była Piramida Zdrowego Żywienia - z produktami zbożowymi u podstawy i tłuszczami na górze. Teraz odwrócono ten trójkąt i na samej górze mamy białka i tłuszcze, a na dole - pieczywo i pełne ziarno.
Jedni mówią o rewolucji, inni, że tak naprawdę niewiele się zmienia. A my we wtorek (20.01) w Rozmowie Dnia w Polskim Radiu Białystok zapytaliśmy o to ekspertkę - psycholog i psychodietetyk Renatę Szekalską.
Nowa piramida z Ameryki - reakcja na kryzys otyłości
Odwrócona piramida żywienia ogłoszona przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych wywołała globalną dyskusję. Białko i tłuszcze na szczycie, węglowodany zepchnięte na margines - dla wielu to rewolucja, dla innych kolejny dietetyczny trend. Jak jednak podkreśla Renata Szekalska, psycholog i psychodietetyk, kierownik Podlaskiego Zespołu Dietetyków Naturhouse, kluczowe jest jedno: nie mylić amerykańskich zaleceń z globalnym standardem zdrowego żywienia.
WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia, nie wprowadziła ani nie uaktualniła żadnej nowej piramidy zdrowego żywienia. WHO cały czas optuje dosyć spokojnie i spójnie swoje zalecenia, mówiąc o tym, że ma być różnorodnie, że mamy ograniczyć cukry, że mamy jeść więcej warzyw i owoców i wprowadzić więcej ruchu, ograniczyć oczywiście stres, zadbać o sen - zaznacza ekspertka.
Jak dodaje, to, co obserwujemy dziś w mediach, jest odpowiedzią na bardzo konkretny problem jednego kraju.
To są zalecenia dla Amerykanów w odpowiedzi na kryzys, który się tam dzieje. Bo proszę zobaczyć, że te zalecenia żywieniowe powstały z racji tego, że tam mamy epidemię nadwagi i otyłości, właściwie otyłości wielkiej - mówi Renata Szekalska.
W USA nie chodzi o tradycyjne produkty, lecz o nadmiar w ich spożywaniu:
Problem w Stanach Zjednoczonych jest taki, że tam jest jedzenie ogromnej ilości produktów ultraprzetworzonych. Ogromne porcje przy jednoczesnym takim niedostarczaniu mikro-, makroelementów, ponieważ jest duża podaż kalorii, natomiast one są dość puste, bo one pochodzą właśnie z produktów ultraprzetworzonych, ale także węglowodanów prostych, czyli cukrów, innymi słowy.
Białko i nabiał na szczycie - nie taka rewolucja
Nowa piramida promuje nabiał i białko, co budzi dyskusje. Renata Szekalska uspokaja:
Nabiał jest na samym czubku, bo on reguluje te wahania glikemii, które powstają w wyniku nadmiaru węglowodanów prostych, czyli tych cukrów prostych - ciastek, napojów słodzonych, produktów przetworzonych. Więc jak najbardziej węglowodany w tym kontekście, takim kontekście amerykańskiego jedzenia, wcale się nie dziwię, że są ograniczane, że tutaj akcent kładzie się na białko, bo białko daje uczucie sytości, to zdecydowanie. Długo się trawi w żołądku, czyli małą porcją można się naprawdę najeść - podkreśla ekspertka.
Polacy nie muszą panikować:
O białku mówi się bardzo dużo i tu chcę trochę państwa uspokoić, bowiem fakty są dość spokojne. My jemy wystarczającą ilość białka, nawet o tym nie wiedząc, ponieważ każdy z nas, każdy organizm potrzebuje około 0,8 g białka na każdy kilogram masy ciała na dobę, nawet upraszczając ten 1 g. Zakładając, że kobieta, która waży 60 kg, potrzebuje, upraszczając, 60 g białka. I teraz na przykład w 100 g piersi z kurczaka mamy 30 g białka, czyli my mamy raptem zjeść tak naprawdę 200 g kurczaka, żeby dostarczyć odpowiednią ilość białka do naszego organizmu. Czyli to nie są jakieś kolosalne ilości. W jednym jajku mamy 13 g tego białka - informuje Renata Szekalska.
Czerwone mięso i tłuszcze - umiar ponad wszystko
Czerwone mięso i tłuszcze kiedyś były na dole piramidy, teraz są na górze. Renata Szekalska ostrzega przed hurraoptymizmem:
Czerwone mięso wciąż będzie zatykało nam tętnice. To nie jest tak, że przestanie nam zatykać, bo to chodzi o ten umiar. Czyli jak najbardziej: dobre tłuszcze, zdrowe tłuszcze - one powinny się pojawiać na talerzu, natomiast każdy nadmiar będzie problematyczny. To dawka czyni truciznę. Także tutaj chodzi też o odpowiednią ilość - mówi psychodietetyk.
Węglowodany, pieczywo i owsianka - nie demonizujmy
Śniadaniowe klasyki, takie jak owsianka czy chleb nie są wrogami zdrowego żywienia.
Ja jak najbardziej będę podkreślała, że to nie owsianka, to nie chleby są problematyczne, to nie dwie kromki chleba są problemem na śniadanie, tylko nadmiar tych węglowodanów, cukrów prostych - tłumaczy Renata Szekalska.
Problemem są słodzone napoje, słodycze, przetworzone przekąski, a nie tradycyjne produkty zbożowe spożywane w rozsądnych ilościach.
Warzywa bez limitu, owoce z rozsądkiem
Warzywa pozostają kluczowe dla naszego żywienia:
Jeśli chodzi o warzywa, to one będą częścią naszego talerza, dzięki któremu będziemy dostarczać wszystkich mikro- i makroelementów. To tam się znajdują te zdrowe wartości odżywcze - podkreśla psychodietetyk.
Z owocami warto jednak zachować umiar.
Dwie porcje i tego się trzymajmy, czyli około dwóch jabłuszek dziennie - mówi Renata Szekalska.
Uniwersalne zalecenia, które nie tracą ważności
Niezależnie od zmieniających się piramid i dietetycznych mód, pewne zasady pozostają niezmienne.
Rezygnacja z żywności ultraprzetworzonej, regularny ruch, odpowiednia ilość snu i ograniczenie niebieskiego światła z ekranów - to elementy, które nie podlegają dyskusji. Żadnej - podsumowuje krótko Renata Szekalska.