Radio Białystok | Gość | Jedna noc może być śmiertelna. Straż Miejska apeluje: reagujmy, zanim będzie za późno -
- Jedna noc może być rzeczywiście śmiertelna, zwłaszcza przy tak niskich temperaturach, jakie mamy teraz - mówi rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku Marta Rybnik.
Fala ekstremalnych mrozów, która dotarła do naszego regionu, to także sprawdzian dla służb ratunkowych.
Białostoccy strażnicy miejscy wraz ze streetworkerami codziennie docierają do miejsc, w których mogą przebywać osoby bezdomne i potrzebujące pomocy. Czy każdy chce tę pomoc przyjąć i jak my, mieszkańcy, powinniśmy reagować?
Gościem Rozmowy Dnia jest rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku Marta Rybnik.
Najzimniejszy styczeń od 16 lat i rekordowy początek lutego
Za nami najzimniejszy styczeń od 16 lat, a luty rozpoczął się rekordowo niskimi temperaturami. To czas szczególnie trudny dla osób najbardziej narażonych na wychłodzenie. Jak podkreśla Marta Rybnik, choć Straż Miejska pomaga osobom w kryzysie bezdomności przez cały rok, to właśnie jesień i zima oznaczają największą intensyfikację działań.
Strażnicy pomagają osobom w kryzysie bezdomności przez cały rok, jednak to właśnie jesień i zima jest czasem, kiedy te działania są bardzo wzmożone. Niebezpieczna jest zwłaszcza taka zima - mówi rzeczniczka.
Pustostany, klatki schodowe, piwnice. Tam jest największe zagrożenie
Strażnicy miejscy regularnie sprawdzają miejsca, w których mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie.
Kontrolujemy takie miejsca jak pustostany, klatki schodowe, piwnice, wiaty śmietnikowe, czy też inne miejsca, w których mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie - wylicza Marta Rybnik.
W czasie długotrwałych mrozów działania są jeszcze bardziej intensywne. Straż Miejska prowadzi wspólne patrole ze streetworkerami Fundacji Spe Salvi.
W związku z długotrwałymi mrozami prowadzimy również wzmożone działania ze streetworkerami z Fundacji Spe Salvi. Takie wspólne patrole pomagają nam jeszcze szybciej dotrzeć w te miejsca, gdzie ktoś może potrzebować pomocy. Takich patroli jest teraz zdecydowanie więcej - podkreśla.
"My niestety na siłę nic nie możemy zrobić"
Najczęściej osoby potrzebujące pomocy są znajdowane w pustostanach i na klatkach schodowych. Problemem bywa jednak odmowa przyjęcia pomocy.
Najczęściej takie osoby spotykamy w pustostanach, czy też gdzieś na klatkach schodowych i niestety najczęściej te osoby mówią nam, że takiej pomocy nie potrzebują, że dają sobie radę i takiej pomocy nie chcą - mówi rzeczniczka Straży Miejskiej.
Wyjątkiem są sytuacje, gdy osoba jest pod wpływem alkoholu w stopniu zagrażającym jej życiu.
Jedynie w sytuacji, jeżeli osoba znajduje się pod wpływem alkoholu, a jest to już stan, który może zagrażać jej życiu i zdrowiu, zwłaszcza przy tak bardzo niskich temperaturach, wówczas przewozimy osobę do izby wytrzeźwień - wyjaśnia Marta Rybnik.
Jeśli ktoś wyrazi zgodę, strażnicy proponują przewiezienie do ogrzewalni lub noclegowni.
Streetworkerzy też nie zawsze pomagają. Decyzja należy do człowieka
Obecność streetworkerów, czyli osób bez munduru, również nie zawsze przekonuje do skorzystania z pomocy.
No niestety, nie zawsze. One mówią, że dają sobie radę i nie chcą takiej pomocy - mówi rzeczniczka.
Jak podkreśla, zarówno strażnicy, jak i streetworkerzy mogą jedynie proponować wsparcie.
Możemy tylko proponować, że przewieziemy do miejsca, w którym jest ciepło, do miejsca, w którym można się ogrzać, zjeść ciepły posiłek - dodaje.
Konsekwencje bywają tragiczne.
Jedna noc może być rzeczywiście śmiertelna, zwłaszcza przy tak niskich temperaturach, jakie mamy teraz.
Setki interwencji i dziesiątki uratowanych istnień
Liczby pokazują skalę problemu. Akcja rozpoczęła się w październiku ubiegłego roku.
Podczas obecnie trwającej akcji, którą rozpoczęliśmy w październiku ubiegłego roku, przeprowadziliśmy ponad 1600 kontroli miejsc, w których mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie. Podjęliśmy 680 interwencji. Czy to jest dużo? Zdecydowanie tak. W efekcie tych interwencji 259 osób zostało przewiezionych do izby wytrzeźwień, 24 osoby przekazaliśmy do noclegowni, natomiast do 13 osób wzywany był zespół ratownictwa medycznego. Tym osobom mogliśmy uratować życie - informuje Marta Rybnik.
Ogrzewalnia na kółkach. "Bardzo dobry pomysł"
Nowym rozwiązaniem tej zimy jest ogrzewany elektrycznie autobus Białostockiej Komunikacji Miejskiej, stojący całodobowo na Rynku Kościuszki.
Taką nową formą wsparcia w czasie mrozów jest specjalny ogrzewany elektrycznie autobus Białostockiej Komunikacji Miejskiej, który stoi już od piątku (30.01) na Rynku Kościuszki - mówi rzeczniczka.
Zainteresowanie jest duże.
366 osób skorzystało z możliwości ogrzania w takim autobusie i to nie tylko osoby będące w kryzysie bezdomności, ale osoby, które przechodzą obok, które czekają gdzieś na przystanku. Jak widzimy po liczbach, cieszy się popularnością.
"Hipotermia jest często mylona ze stanem upojenia alkoholowego"
Na koniec Marta Rybnik apeluje do mieszkańców o czujność i empatię.
Jeżeli widzimy osobę, która może potrzebować pomocy, chociażby jeżeli śpi ona gdzieś na klatce, w piwnicy, czy gdzieś na ławce, to warto podejść i sprawdzić co się dzieje - mówi.
Podkreśla, że objawy hipotermii mogą być mylące.
Należy pamiętać, że hipotermia jest często mylona ze stanem upojenia alkoholowego. Takimi objawami może być bełkotliwa mowa, chwiejny chód, senność, apatia. W takiej sytuacji warto dzwonić na numer alarmowy 112, czy też 986.
W czasie ekstremalnych mrozów - jak podkreśla - "nie bądźmy obojętni".
Ten jeden telefon może przyczynić się do uratowania ludzkiego życia - apeluje rzeczniczka Straży Miejskiej w Białymstoku Marta Rybnik.