Radio Białystok | Gość | Coraz mniej wyjazdów za chlebem do Brukseli. Siemiatycze zostają na miejscu -
- Kiedyś każdy, kto szukał pracy, wyjeżdżał do Brukseli. W tej chwili tego już nie ma. Między życiem w Polsce a za granicą nie ma już tak dużej różnicy jak kiedyś. Być może po prostu nie opłaca się wyjeżdżać - mówi burmistrz Siemiatycz Piotr Siniakowicz.
Brytyjczycy, Niemcy i Holendrzy biją na alarm. Jak wynika z danych tamtejszych urzędów statystycznych - Polacy nie chcą już pracować w tych krajach i wracają z emigracji. Czy taki trend widoczny jest również w Siemiatyczach, które słyną z wyjazdów do Brukseli? M.in. o tym z burmistrzem Siemiatycz Piotrem Siniakowiczem rozmawiał Adam Janczewski.
Powroty z emigracji bez masowej fali
Coraz częściej mówi się o powrotach Polaków z emigracji zarobkowej. Jak mówi gość Polskiego Radia Białystok - burmistrz Siemiatycz Piotr Siniakowicz - w przypadku mieszkańców jego miasta nie ma jednak mowy o masowym zjawisku.
Jeśli chodzi o powroty z Brukseli, to widzimy, że te powroty trwają, ale są to osoby, które pojedynczo wracają - bo albo się dorobiły, albo zmieniają pracę. To trwa ciągle, ale nie widzimy tutaj jakiejś takiej masowej fali - podkreśla Piotr Siniakowicz.
Koniec eurosieroctwa
Burmistrz zwraca uwagę, że sytuacja emigracyjna zmieniła się już kilka lat temu, gdy Polacy zaczęli legalnie pracować w Belgii.
Gdy Polacy mogli zacząć legalnie pracować w Brukseli, to skończyły się eurosieroty, zostawały dzieci z babcią, z dziadkiem. Ci rodzice zaczęli legalnie pracować w Belgii, w Brukseli i zabrali swoje dzieci do szkół. Tam rozpoczęli nowe życie. Odwiedzają miasto, przyjeżdżają - zaznacza Piotr Siniakowicz.
Burmistrz wskazuje, że powracający często planują emeryturę w kraju.
W większości jak się rozmawia to myślą o powrocie tutaj na starość, inwestują w nieruchomości - dodaje.
Mniej wyjazdów za chlebem
Zmniejszyła się także skala nowych wyjazdów do pracy za granicę. Jak mówi gość Polskiego Radia Białystok - nie jest to już tak powszechne jak kiedyś.
Kiedyś każdy, kto szukał pracy, to wyjeżdżał do Brukseli. W tej chwili tego już nie ma. Od czasu do czasu to się zdarza, ale w tej chwili to jest sporadyczne - podkreśla Piotr Siniakowicz.
Ekonomia i wyrównanie zarobków
Zdaniem burmistrza główną przyczyną zmian jest sytuacja ekonomiczna.
To jest spowodowane wyrównaniem zarobków, wyrównaniem kosztów. Życie w Polsce, zarobki w Polsce, już nie mają takiej wielkiej różnicy, jak kiedyś. Stosunek złotego do euro, do dolara w stosunku do najniższych czy podstawowych dochodów - nie ma już takiej wielkiej różnicy i po prostu być może się nie opłaca. Do tego jeszcze trzeba znać język, żyje się w innej kulturze, w obcym kraju. Pewnie to wszystko ma znaczenie, ale myślę, że taka najważniejsza kwestia to jest kwestia ekonomiczna. Jeżeli ktoś chce pracować i ma naprawdę dobry fach w ręku, umie coś robić, to znajdzie pracę wszędzie, czy w Siemiatyczach, czy w Białymstoku, czy w Brukseli, oby co umiał dobrze robić - uważa Piotr Siniakowicz.
Unikalny urząd Siemiatycz w Brukseli
Siemiatycze od lat prowadzą unikalne w skali kraju rozwiązanie - zamiejscowy urząd w Brukseli. Działa on od 2017 roku.
Praktycznie chyba jesteśmy jedynym miastem w Polsce, które ma swój lokalny zamiejscowy oddział czy zamiejscowego urzędnika poza granicami państwa - podkreśla Piotr Siniakowicz.
Obecnie dyżury odbywają się co kwartał lub częściej, w zależności od potrzeb mieszkańców.
Na początku głównie chodziło o zakładanie elektronicznego portalu w celu na przykład złożenia dokumentów o dowód i my służymy taką pomocą administracyjną - mówi burmistrz.
Współpraca z Etterbeek i promocja Polski
Działalność urzędu to nie tylko administracja, ale też współpraca międzynarodowa i promocja Polski.
Miasto ma podpisaną umowę współpracy z gminą Etterbeek. To jest dzielnica w Brukseli, gdzie jest ambasada, gdzie jest konsulat - wyjaśnia Piotr Siniakowicz.
W ramach tej współpracy do Siemiatycz przyjechali m.in. seniorzy z Belgii.
We wrześniu zeszłego roku dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego mieliśmy przyjemność gościć 16 seniorów z Brukseli. Oni byli zaskoczeni, że tutaj daleko na wschodzie… są takie warunki. (...) Postanowiłem trochę odczarować, by Belgowie nie myśleli, że Polacy to tylko dobrzy fachowcy, którzy potrafią pomalować ścianę, wyremontować mieszkanie, ale że mamy swoją kulturę, swoją historię, piękne kulinarne tradycje. Chcieliśmy to wszystko im pokazać, żebyśmy zaistnieli w świadomości Belgów jako naród, który jest nie tylko pracownikiem, ale równie wartościowy kulturalnie - podkreśla burmistrz.
Sytuacja przy granicy
Rozmowa dotyczyła także sytuacji przygranicznej i obecności wojska w Czartajewie. Jak mówi gość Polskiego Radia Białystok - nastroje wśród mieszkańców są spokojniejsze.
Otwarcie przejść od razu uspokoiło te wszystkie nastroje i sytuacje związane z zagrożeniami na granicy - zaznacza Piotr Siniakowicz.
Dodaje też, że jednostka wojskowa buduje poczucie bezpieczeństwa.
Wojsko robi dobrą robotę, bo buduje po pierwsze dobry wizerunek, uspokaja i wpływa na bezpieczeństwo mieszkańców. Ta jednostka cały czas się rozrasta. To są miejsca pracy, docelowo jednostka pancerna. Ludzie się do tego nie tylko przyzwyczaili, ale równie się zżyli - dodaje.
S19 szansą na rozwój miasta
Na koniec burmistrz odniósł się do przyszłości Siemiatycz i znaczenia infrastruktury drogowej.
W tym roku będziemy mieli otwarcie całej S19, która między innymi będzie łączyła Białystok z Siemiatyczami. Mam nadzieję, że to trochę przybliży Siemiatycze z południa do centrum województwa - mówi Piotr Siniakowicz.
Jak podkreśla burmistrz, to ważny impuls rozwojowy i szansa na przyciągnięcie inwestorów oraz nowych mieszkańców.