Radio Białystok | Gość | Czy język TikToka zabija polszczyznę? Prof. Szerszunowicz: "Komunikacja nam się spotocyzowała" -
- Najbardziej niepokoi samo nastawienie do języka, który jest traktowany tylko jako narzędzie bardzo prymitywnej komunikacji. Jeśli ktoś nie zauważa potencjału języka, możliwości przekazywania bardziej złożonych treści, to na pewno jest to groźne - mówiła w Polskim Radiu Białystok w przeddzień Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego prof. Joanna Szerszunowicz.
Dziś wszystko musi być krótko i intensywnie. I dotyczy to również języka, gdzie liczą się szybki, emocjonalny przekaz i clickbaity. Jak język mediów społecznościowych i ten używany w debacie publicznej wpływa na to, jak my mówimy na co dzień?
W sobotę (21.02) Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, a my zapytamy o to eksperta - prof. Joannę Szerszunowicz z Wydziału Filologicznego UwB - w Rozmowie Dnia w Polskim Radiu Białystok.
Autorytety językowe w dobie influencerów
Współczesny świat stawia przed językoznawcami nowe wyzwania. Tradycyjne autorytety muszą dziś konkurować z twórcami internetowymi, którzy dla młodych pokoleń stają się głównym punktem odniesienia. Czy w takim układzie sił jest jeszcze miejsce dla naukowców?
Bardzo trudno we współczesnym świecie konkurować z influencerami, ale myślę, że dla wielu ludzi nadal osoba, która pracuje i zgłębia różne zagadnienia językoznawcze, takim autorytetem pozostaje - zauważa prof. Joanna Szerszunowicz.
Jako dowód przywołała działające przy uczelniach poradnie językowe.
Świadczą o tym chociażby działające przy uczelniach poradnie językowe, gdzie można zgłosić swoje pytanie, na przykład dotyczące odmiany nazwiska - jest to jedno z częściej zadawanych, bo nazwiska mamy bardzo różnorodne, jest dużo modeli odmiany. Ludzie lubią wiedzieć. Lubią wiedzieć na sto procent, więc bardzo często zadają pytania.
I tu anegdota, która mówi wiele o emocjach związanych z poprawnością językową:
Pamiętam taki telefon kiedyś odebrałam siedząc w swoim pokoju - głos bardzo zdenerwowanej osoby brzmiał groźnie i pytanie padło: "No to piecy czy pieców?". Nawet nie pojawiło się żadna formuła powitania, "dzień dobry", "przepraszam, czy mogę zadać pytanie". Najwidoczniej w jakimś miejscu pracy czy w rodzinie gdzieś zaistniał spór, która forma jest poprawna. Osoba była tak wzburzona, że znalazła numer do nas, dodzwoniła się i sprawę wyjaśniła. Więc myślę, że faktycznie ludzie mają potrzebę wiedzieć - zauważa prof. Joanna Szerszunowicz.
Poprawna forma to oczywiście „pieców” - potwierdziła profesor.
Strach przed "-ów" i ratunek w słowniku
W rozmowie pojawił się wątek lęku przed końcówką "-ów", która wielu osobom wydaje się potoczna.
My mamy wahania bardzo często i tutaj jeżeli nie jesteśmy pewni, zawsze warto sięgnąć do słownika, a w tym momencie jest to stosunkowo łatwe, bo mamy słowniki online, mamy słowniki odmiany, mamy też słownik odmiany nazwisk, więc możemy sobie w bardzo łatwy sposób sprawdzić, do czego bardzo zachęcam - podkreśliła językoznawczyni.
To ważny sygnał: w epoce Internetu dostęp do normy językowej jest prostszy niż kiedykolwiek. Trzeba tylko chcieć z niego skorzystać.
Język influencerów: skrót, luz i zubożenie
Jakim językiem mówią influencerzy?
Trudno tu mówić ogólnie o influencerach, bo mamy jakieś konkretne osoby, ale pewne cechy wspólne są, oczywiście, bo w ogóle są to cechy wspólne komunikacji medialnej. Czyli na przykład tendencja do skrótowości, tendencja do pewnej nonszalancji językowej, która wynika z postawy pełnej luzu, co nie zawsze jest rzeczą dobrą, bo dotyka na przykład poprawności językowej - tłumaczy profesor.
Joanna Szerszunowicz zwraca uwagę na konsekwencje:
Wpływa też negatywnie na dobór leksyki, prowadzi do zubożenia wypowiedzi. Także konstrukcje składniowe bardzo często są to zdania nierozwinięte, krótkie, bardzo proste. Składnia jest największym problemem w tym momencie. Są to zdania bardzo krótkie. Jeżeli złożone, to wielokrotnie złożone łączymy po prostu "i", bo jest tak nam najłatwiej. Czyli nadal są to zdania bardzo proste, tylko połączone spójnikiem "i".
„Mówimy hashtagami”
Współczesny opis świata bywa skrajnie uproszczony. Niektórym wystarczy kilka słów: "sztos", "mega", "masakra" czy "dno".
Na pewno możemy wiele zakomunikować za pomocą przytoczonych wyrazów. Są to słowa wielofunkcyjne, tak jak wyraz "spoko" - możemy bardzo różny sposób używać tego wyrazu, jako różne części mowy: i jako przymiotnik - "spoko gość", i jako przysłówek. To właśnie są też wyrazy modne. To słowo "masakra" pojawia się w bardzo różnych odmianach stylowych, co też zaskakuje na przykład w dyskursie publicznym - zauważa prof. Szerszunowicz.
Co więcej, język mediów społecznościowych przenika do debaty publicznej.
Jest to też kwestia skracania dystansu. Są to słowa, którymi posługuje się młodzież i w ogóle młode pokolenie. Poprzez kontakt z bardzo młodymi osobami osoby starsze też przyswajają je sobie. Są to wyrazy na tyle powszechnie występujące, że trudno ich nie znać, nawet jeżeli ktoś nie korzysta z TikToka czy innych tego typu mediów społecznościowych.
Internetyzacja komunikacji: nie ma odwrotu
Czy media społecznościowe wyznaczają trendy językowe?
Myślę, że tak. Bardzo często właśnie z tej komunikacji medialnej pochodzą wyrazy modne i te wyrazy funkcjonują, przechodzą do języka ogólnego też. I faktycznie chociażby kariera "67" młodzieżowego, który gdzieś tam zaczęło funkcjonować i w różnych kontekstach się pojawiało, przechodzi właśnie z tej sfery kontaktów. Internetyzacja naszej komunikacji jest bardzo silna, my żyjemy w Internecie, więc zdecydowanie ma wpływ i ma wpływ duży - odpowiada prof. Szerszunowicz.
Ocena? Z jednej strony krytyczna:
Ogólnie jeżeli chodzi o korzystanie z dobrodziejstw nowych technologii, technik rozmaitych, bardzo nam spłyca komunikację. Jest to komunikacja skrótowa. Jesteśmy ograniczani na przykład wysyłając wiadomości tekstowe liczbą znaków. Do czego to prowadzi? Prowadzi to do tego, że używamy wyrazów prostych, krótkich - im krócej, tym lepiej, co nie pozwala nam przekazać jakichś odcieni znaczeniowych. Nie posługujemy się synonimami, możemy wyraz powtórzyć bezkarnie, bo chodzi tylko o przekazanie informacji.
Z drugiej - realizm:
Z tego nie możemy się już wycofać. Nie mamy na to wpływu - ocenia językoznawczyni.
Plusy? Neologizmy i humor
Mimo krytycznych uwag profesor dostrzega także jasne strony.
Mamy na przykład neologizację, powstaje dużo nowych słów. Mamy wzbogacenie też jakieś naszego leksykonu o całą sferę słownictwa, chociażby takie czasowniki jak "lajkować". One się wiążą z komunikacją w tym obszarze. Mamy też duży udział tekstów realizujących funkcję ludyczną, czyli mamy na przykład dużo humoru. Więc tutaj też w jakiś sposób kształtujemy swoją kompetencję komunikacyjną - mówi prof. Joanna Szerszunowicz.
To ważne: język Internetu nie tylko upraszcza, ale też tworzy.
Co naprawdę niepokoi?
W rozmowie padł także wątek zagrożeń dla polszczyzny.
Na pewno niepokoi samo nastawienie do języka, który jest traktowany tylko jako narzędzie bardzo prymitywnej komunikacji - i to jest niepokojące. Jeżeli ktoś nie zauważa potencjału języka, możliwości przekazywania bardziej złożonych treści - to na pewno niepokoi - mówi ekspertka.
Profesor wskazuje także na rosnącą akceptację wulgaryzmów i potocyzmów:
Niepokoi duży udział na przykład wulgaryzmów, potocyzmów też, takiego rubasznego języka, który jest akceptowany. Na przykład w wypowiedziach polityków często pojawia się sformułowanie: "No i obudziliśmy się z ręką w nocniku". No jeżeli sobie to zwizualizujemy, to nie jest wcale eleganckie i być może lepiej by było używać nieco bardziej neutralnych sformułowań w dyskursie na przykład publicznym. Wtedy moglibyśmy też naszą kompetencję kształtować poprzez obcowanie z takimi wypowiedziami, które są wypowiedziami wzorcowymi.
Diagnoza jest jednoznaczna:
W tym momencie nam się w ogóle komunikacja spotocyzowała - ocenia prof. Szerszunowicz.
Co możemy zrobić?
Jest jednak wyjście - i to optymistyczne.
Powinno się bardzo dużo pracować z dziećmi. To są nawyki, które wykształcają się we wczesnym dzieciństwie: stosunek do książek, stosunek do tekstów pisanych. Nawet taka świadomość, że pracujemy z językiem, że język jest bardzo ważny, że jest to nośnik treści kulturowych, nośnik naszej tożsamości, który pozwala nam najpełniej się komunikować z ludźmi i najwięcej wyrazić. Myślę, że jeżeli takie nawyki się wypracowuje i pracuje się nad kształtowaniem świadomości językowej, to może dać bardzo dobre wyniki. I faktycznie będziemy posługiwać się tymi mediami, będziemy korzystać z tych form, ale w sposób bardzo świadomy i nie będą to jedyne formy, którymi się posługujemy - mówi językoznawczyni.
To - jak przyznaje sama profesor - bardzo optymistyczne.
| red: gl, bs