Radio Białystok | Gość | Czwarta rocznica inwazji Rosji na Ukrainę. Jak wygląda sytuacja po czterech latach wojny? -
- Jest trudno, jeśli chodzi o pracę biur, szkół, przedszkoli, uniwersytetów. Różnie to było, w zależności od sytuacji. Czasami dzieci idą do szkoły, czasami uczą się zdalnie, nas COVID tego nauczył. Natomiast wszyscy wiedzą, co mają robić - mówi prof. Oksana Wojtiuk, politolog z Wydziału Stosunków Międzynarodowych UwB.
Mijają cztery lata od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Rocznica ta mija w atmosferze niepewności, co do warunków i terminów zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, ale także co do kierunku zmian ładu międzynarodowego, w tym europejskiego systemu bezpieczeństwa.
W jakim miejscu jest dziś Ukraina? Jak w tym czasie zmieniła się sytuacja Polski, Europy i całego świata?
O tym rozmawiamy z gościem Polskiego Radia Białystok, którym jest prof. Oksana Wojtiuk, politolog z Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.
Ukraina wciąż istnieje i walczy
Z perspektywy czterech lat wojny najbardziej zaskakująca - jak przyznaje ekspertka - jest sama determinacja państwa i społeczeństwa ukraińskiego.
To, że Ukraina wciąż istnieje, walczy i jest zjednoczona jak nigdy i nadal czyni opór takiemu ogromnemu państwu - jakim jest Rosja - podkreśla prof. Oksana Wojtiuk.
Rosja planowała szybkie zwycięstwo.
Rosjanie planowali przejąć Kijów w trzy dni i to im się nie udało - przypomina politolog.
Choć zmieniła się taktyka prowadzenia działań wojennych, jej zdaniem strategiczny cel Kremla pozostaje niezmienny.
Pewne cele taktyczne Rosji się zmieniły, ale cele strategiczne nie zmieniły się wcale. Głównym celem jest zniszczenie Ukrainy i ukraińskiego narodu jako bytu - mówi.
Najtrudniejsza zima od początku wojny
Ostatnie miesiące były dla Ukraińców wyjątkowo ciężkie.
To była najgorsza zima od początku wojny, dlatego że były bardzo silne mrozy, ostrzały infrastruktury, w zależności od miasta 4 godziny prądu dziennie, więc naprawdę to była bardzo ciężka zima - relacjonuje prof. Wojtiuk.
Rosja systematycznie uderza w infrastrukturę energetyczną.
Rosja to robi celowo i faktycznie już około 70 proc. infrastruktury ukraińskiej jest zniszczone - zaznacza.
Braki prądu, niestabilne warunki pracy instytucji i szkół stały się codziennością.
Jest trudno, jest ciężko, jeśli chodzi o pracę biur, szkół, przedszkoli, uniwersytetów. Różnie to było, w zależności od sytuacji. Czasami dzieci idą do szkoły, czasami uczą się zdalnie. Nas COVID tego nauczył, natomiast generalnie wszyscy pracują i wszyscy wiedzą, co mają robić - opisuje.
Ubożenie społeczeństwa, ale też kreatywność
Wojna wyraźnie pogorszyła sytuację materialną obywateli. Jednocześnie profesor dostrzega zaskakujący efekt mobilizacji społecznej.
Wojna daje też pozytywne rzeczy, bo ona zmusza nas do szybkiego i kreatywnego myślenia, więc powstaje bardzo dużo różnych startupów, różnych takich nowych rzeczy, których wcześniej nie było. To też w pewnym stopniu, szczególnie młodym ludziom, pozwala znaleźć sposób na życie - podkreśla.
Słabnące wsparcie, ale USA wciąż na pierwszym miejscu
Jednym z kluczowych pytań pozostaje trwałość wsparcia z Zachodu.
Generalnie uważam, że słabe jest to wsparcie i wiemy, jakie są tego przyczyny - ocenia ekspertka.
Mimo zmniejszenia pomocy ze strony Stanów Zjednoczonych, to właśnie USA pozostaje największym sojusznikiem.
Wsparcie Stanów Zjednoczonych bardzo mocno się zmniejszyło, ale wciąż są na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o pomoc i wsparcie. Jeśli chodzi o Unię Europejską, jest na drugim miejscu - wylicza.
W pierwszej dziesiątce znajdują się także Niemcy i Wielka Brytania. Polska jest na 12. miejscu.
Z kolei w przeliczeniu na procent PKB wyróżnia się Litwa.
Jeżeli popatrzymy na statystyki z punktu widzenia, kto najwięcej ze swojego produktu wewnętrznego oddaje, to właśnie jest Litwa. To jest bardzo małe państwo, ale bardzo duży odsetek oddają właśnie na wsparcie Ukrainy - zaznacza.
Dezinformacja - im bliżej wojny, tym silniejsza
Wojna zmieniła też sposób postrzegania bezpieczeństwa w Polsce i regionie.
Zaczęliśmy bardziej przyglądać się, przysłuchiwać się, tym bardziej że mieliśmy tutaj i drony, i różne rzeczy dzieją się na Bałtyku. Pomimo że Podlasie jest trochę dalej, ale to też nas dotyczy - mówi prof. Wojtiuk.
Jak dodaje, społeczeństwo stało się bardziej krytyczne wobec informacji.
Staliśmy się bardziej krytyczni pod względem właśnie tych informacji, które do nas docierają. Staramy się te informacje weryfikować, potwierdzać z różnych źródeł.
Jednak zagrożenie dezinformacją nie maleje.
Im bliżej jesteśmy wroga, tym większa siła dezinformacji do nas dociera i tym trudniej nam jest tę dezinformację zweryfikować, dlatego że bardzo często ludzie odbierają to, jako informację prawdziwą - ostrzega.
Integracja uchodźców - proces rozpoczęty już w 2014 r.
Profesor przypomina, że wojna nie zaczęła się w 2022 r.
Początek wojny to jest 2014 r. Ukraina jest w wojnie już 12 lat. Pierwsi uchodźcy do Polski przybyli właśnie w 2014 r. To byli Tatarzy Krymscy - mówi.
Jej zdaniem proces integracji w Polsce przebiega stosunkowo dobrze.
Język polski i język ukraiński to są języki bardzo podobne. My mamy podobne kultury, pomimo że religie się różnią, ale mimo wszystko myślę, że nie było większego problemu z integracją polsko-ukraińską - ocenia.
Zmiany nastrojów społecznych?
Kto myśli krytycznie, ten się nie zmienia. Natomiast w każdym państwie są ludzie, którzy poddają się dezinformacji, więc tutaj też widzimy nasze słabe strony jako Polski. Musimy jeszcze nad nimi popracować - dodaje.
"Nie wierzę"
Czy możliwa jest wewnętrzna transformacja Rosji? Odpowiedź jest jednoznaczna.
Nie wierzę. Jeżeli popatrzymy na historię, to widzimy, że Rosja to jest kraj imperialistyczny, który nigdy nic sam nie zrobił, tylko zawsze zabierał od innych - mówi prof. Wojtiuk.
Cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji solidarność z Ukrainą wyrażają europejscy przywódcy, którzy w rocznicę wojny odwiedzają Kijów. Jednak - jak wynika z rozmowy - przyszłość regionu wciąż pozostaje niepewna. Ukraina nadal walczy. I - jak podkreśla prof. Oksana Wojtiuk - wciąż istnieje.