Radio Białystok | Gość | Ceny paliw w górę. Czy konflikt na Bliskim Wschodzie wydrenuje portfele kierowców? -
- Rynek paliw jest o tyle specyficzny, że jest on odtwórczy. Sprzedawcy reagują ekstremalnie szybko, bo mają z tyłu głowy świadomość konieczności odtworzenia swoich zapasów. Po pewnym czasie, o ile nie wydarzy się nic niepokojącego, odczujemy spadek tych cen - mówi redaktor naczelny portalu Energetyka24 Jakub Wiech.
Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie kierowcy w Polsce coraz wyraźniej odczuwają wzrost cen paliw na stacjach. Skąd biorą się te podwyżki? Czy to efekt napięć na rynkach światowych, czy także decyzji koncernów i zmian kursów walut? M.in. o tym z redaktorem naczelnym portalu Energetyka24 Jakubem Wiechem rozmawia Adam Janczewski.
Dlaczego ceny paliw rosną tak szybko?
Jak tłumaczy Jakub Wiech - podwyżki na stacjach paliw są przede wszystkim reakcją na sytuację w Zatoce Perskiej i obawy o dostawy surowców energetycznych.
Jest to oczywiście reakcja na to, co widzimy w Zatoce Perskiej i na zaburzenia związane z produkcją zarówno surowca, czyli ropy, jak i paliw - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Ekspert wyjaśnia, że rynek paliw działa w sposób "odtwórczy". Sprzedawcy muszą przygotować się na przyszłe dostawy droższego paliwa, dlatego reagują bardzo szybko na zmiany cen surowców.
Sprzedawcy paliw reagują ekstremalnie szybko, bo mają z tyłu głowy wiadomo konieczności odtworzenia swoich zapasów - podkreśla Jakub Wiech.
Dla zobrazowania sytuacji ekspert porównuje mechanizm rynku paliw do sprzedaży pieczywa.
Wyobrażamy sobie, że jesteśmy sprzedawcą bułek na bazarze i sprzedajemy je, kupując je uprzednio w piekarni. Kupujemy bułki wieczorem, one są z dostawą na rano, żebyśmy mogli je sprzedać. Pewnego dnia kurier przyjedzie i mówi, że ze względu na wzrost cen mąki czeka nas skok cen bułek o 10 groszy. I co my robimy z tą świeżą partią bułek, która do nas dojechała, która jeszcze jest kupiona po starej cenie? Od razu podnosimy jej cenę, żeby przygotować się na wzrost cen bułek, które nas czeka wieczorem. I tak właśnie działają stacje paliw - tłumaczy Jakub Wiech.
Spadki cen na świecie, ale nie od razu na stacjach
Choć ceny ropy na światowych rynkach zaczęły już spadać, kierowcy mogą poczekać na obniżki.
Tak, po pewnym czasie, o ile oczywiście w tym czasie nic się nie wydarzy niepokojącego, jeżeli chodzi na przykład o Zatokę Perską - zaznacza Jakub Wiech.
Jak dodaje ekspert - sytuacja w regionie pozostaje bardzo niestabilna.
Wiemy, że cieśnina Ormuz jest cały czas niedrożna. Wiemy, że kraje takie jak Irak czy Arabia Saudyjska ograniczają swoją produkcję ropy naftowej - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Jego zdaniem wkrótce może pojawić się także globalna rywalizacja o surowce energetyczne.
Wiemy, że rynki azjatyckie za chwilę zaczną czuć pewien deficyt nośników energii i rozpoczną licytację cenową z choćby Europejczykami - dodaje Jakub Wiech.
Czy rząd powinien reagować na wzrost cen?
Jak zauważa ekspert, państwo ma narzędzia, które mogą złagodzić wzrost cen paliw - jednak na razie może być za wcześnie na ich uruchamianie.
Rząd oczywiście ma swoje narzędzia, takie jak obniżenie podatku VAT, obniżenie akcyzy, wprowadzanie podatku od zysków nadzwyczajnych, tarcz osłonowych - wylicza Jakub Wiech.
Jednocześnie podkreśla, że konflikt trwa stosunkowo krótko.
Natomiast ten konflikt trwa dopiero 10 dni, względnie krótko i w tym momencie już angażowanie potężnych środków rynkowych, żeby załagodzić ten skok cen, myślę, że może być nieco przedwczesne - uważa ekspert.
Spór o OZE i "szkodliwa narracja"
W rozmowie pojawił się też temat politycznej debaty o odnawialnych źródłach energii. Jak podkreśla Jakub Wiech, część tej dyskusji ma charakter czysto polityczny.
Ta retoryka jest o tyle "miła", że pozwala mi się poczuć znowu jak w podstawówce, więc to jest przyjemna podróż w przeszłość - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Zdaniem eksperta takie wypowiedzi mogą być szkodliwe dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Już pomijam to, że widać w nich ten cynizm polityczny i kalkulację wyłącznie obliczoną na najbliższe wybory. Jest to jednak narracja szkodliwa o tyle, że ona uderza w bezpieczeństwo energetyczne kraju. Uderza też w portfele Polaków - podkreśla Jakub Wiech.
Jak dodaje, krytykowanie fotowoltaiki stoi w sprzeczności z doświadczeniem wielu gospodarstw domowych.
Przekonywanie w tym momencie ludzi, że fotowoltaika się nie opłaca, to jest negowanie doświadczenia półtora miliona prosumentów w naszym kraju - mówi ekspert.
Inwestycje w energetykę - co jest kluczowe?
Jak zaznacza Jakub Wiech - z perspektywy państwa kluczowe są duże inwestycje w energetykę.
Z perspektywy państwa mówimy o wielkoskalowych inwestycjach, takich jak morskie farmy wiatrowe. Pierwsza wejdzie do systemu już w tym roku, albo elektrownia jądrowa, która za 10 lat ma ruszyć, jeżeli chodzi o jej pierwszy blok, albo lądowe turbiny wiatrowe, które teraz są cały czas takim potrzaskiem legislacyjnym - wyjaśnia gość Polskiego Radia Białystok.
Ekspert przypomina też, że rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce trwa od lat.
Gospodarstwa domowe też mogą uczestniczyć w transformacji
Transformacja energetyczna to nie tylko inwestycje państwowe, ale także działania gospodarstw domowych.
Warto też powiedzieć o gospodarstwach domowych, które również mogą brać udział w transformacji energetycznej Polski, na przykład za pomocą właśnie paneli fotowoltaicznych - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Coraz ważniejszą rolę odgrywają także magazyny energii.
Najlepiej zadziałać za pomocą połączenia tych technologii. Do tego na przykład służy obecna edycja programu Mój Prąd, gdzie możliwe jest uzyskanie dotacji na panele fotowoltaiczne tylko, jeżeli zestawi się je razem z magazynem energii. Taki układ pozwala z jednej strony odciążyć sieć, z drugiej strony to pozwala bardzo szybko osiągnąć istotne redukcje cen - zaznacza Jakub Wiech.
Jak dodaje, zdarzają się sytuacje, gdy energia elektryczna na rynku hurtowym jest wyjątkowo tania.
W ubiegły weekend mieliśmy w Polsce sytuację, w której odbiorcy cen dynamicznych mogli ładować na przykład swoje samochody elektryczne albo właśnie magazyny energii praktycznie za darmo - podkreśla ekspert.
Zdaniem Jakuba Wiecha takie rozwiązania mogą w przyszłości przynieść gospodarstwom domowym realne oszczędności.