Radio Białystok | Gość | Spośród 10 finalistów Niebieskiego Mikrofonu oni okazali się najlepsi! -
- Zaraz przed ogłoszeniem tej nagrody mówiłam: to co chłopaki, jedziemy wcześniej do domu. I jednak nie wyszło - przyznają ze śmiechem muzycy zespołu Kołdra, zwycięzcy tegorocznego Grand Prix Niebieskiego Mikrofonu Polskiego Radia Białystok.
W Studiu Rembrandt Polskiego Radia Białystok zaprezentowało się 10 finalistów wyłonionych z prawie 40 wokalistów i zespołów, którzy zgłosili się do siódmej edycji.
Jury Nagrodę Polskiego Radia Białystok przyznało zespołowi Kołdra, w którego skład wchodzą: Agnieszka Frączyk (wokal, skrzypce), Jakub Chrobak (gitara), Michał Olejnik (instrumenty klawiszowe), Piotr Gil (bas), Michał Małkowicz (perkusja)
Z zespołem Kołdra rozmawia Tomasz Piekarski.
Niespodziewane zwycięstwo
Kurz po wielkim finale Niebieskiego Mikrofonu powoli opada, ale emocje w studiu Polskiego Radia Białystok wciąż są wyraźnie odczuwalne. Tegoroczne Grand Prix zdobył zespół Kołdra. Muzycy nie ukrywają, że werdykt jury był dla nich ogromnym zaskoczeniem.
Bardzo nam miło, bo naprawdę bardzo niesamowici finaliści byli w studiu. Z różnych gatunków, wspaniały repertuar. I bardzo się cieszymy, że dostaliśmy najwyższą nagrodę. Bardzo pozytywny szok - mówią członkowie zespołu.
Jeszcze chwilę wcześniej nie byli przekonani, że to właśnie oni wyjadą z Białegostoku ze statuetką.
To może powiem, jak to wyglądało na backstage'u. Zaraz przed ogłoszeniem tej nagrody mówiłam: to co chłopaki, jedziemy wcześniej do domu. I jednak nie wyszło - wspomina wokalistka.
Z Wrocławia do Białegostoku
Na co dzień Kołdra działa we Wrocławiu. Tam muzycy mieszkają, pracują, wychowują dzieci i prowadzą swoje artystyczne życie. Droga do finału była długa - dosłownie i w przenośni. Choć zespół związany jest z Dolnym Śląskiem, z Podlasiem łączy go ważna postać - gitarzysta Jakub Chrobak, który pochodzi z Białegostoku.
Ja pochodzę z Białegostoku. Wprowadziłem się do Wrocławia na studia, studiować na Akademii Muzycznej, ale jest bardzo możliwe, że też wrócę do Białegostoku w przyszłości, bo moja narzeczona bardzo tego chce - opowiada muzyk.
Dla pozostałych członków zespołu wizyta w mieście była odkryciem.
W sobotę (14.03) Kuba nam pokazywał Białystok. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Absolutnie cudowne miejsce - przyznają.
Presja grania u siebie
Dla Jakuba Chrobaka finał konkursu miał jeszcze jeden wymiar - powrót na scenę w rodzinnym mieście.
Czułem presję, oczywiście. Ale myślę, że presja znika, jak tutaj gram z tymi wspaniałymi ludźmi. Już trochę pokoncertowaliśmy razem i znamy się dobrze. Ja się wśród nich po prostu czuję dobrze i dzięki temu trochę ta presja schodzi na dalszy plan - mówi gitarzysta.
Zespół nie ma wątpliwości, że jego wkład w rozwój grupy jest ogromny.
Kuba jest naprawdę świetnym muzykiem i z nim się naprawdę rewelacyjnie gra. Na pewno nie bylibyśmy w tym miejscu, gdyby nie Kuba - podkreślają.
Energia, która przechodzi przez muzykę
Kołdra przyznaje, że ich największą siłą jest relacja między muzykami. To właśnie ona - ich zdaniem - przekłada się na odbiór koncertów.
Dobrze się znamy. Mówię o zespole. Ta energia, która jest między nami, dopiero potem przechodzi przez muzykę do odbiorcy. Myślę, że to jest bardzo ważne - tłumaczą artyści.
Jak dodają, z każdym kolejnym koncertem i nową piosenką ich styl staje się coraz bardziej wyrazisty.
Z koncertu na koncert i z kolejnej piosenki na piosenkę, które tworzymy, powoli się klaruje taki specyficzny tryb czy styl, który właśnie został bardzo doceniony.
Muzycy zwracają też uwagę na tematykę najnowszych utworów.
Teraz nasz nowy materiał jest bardzo mocno związany z przyrodą, więc wydaje mi się, że dlaczego by nie - mówią, pytani o to, czy ich brzmienie mogło szczególnie dobrze wybrzmieć właśnie na Podlasiu.
Moment ogłoszenia wyników
Kiedy padła nazwa zespołu jako zwycięzcy, reakcja była natychmiastowa - i bardzo szczera.
Szok, zdecydowanie - przyznają muzycy.
Jak podkreślają, rywalizacja była niezwykle wyrównana.
To jest faktyczne zaskoczenie, bo faktycznie stawka była wyrównana. Mam wrażenie, że reszta zespołów naprawdę dawała radę. Więc zaskoczenie z jednej strony, no i szczęście oczywiście. Bardzo miło być docenionym za to, że się coś tam muzykuje i za tą naszą twórczość - mówi Jakub Chrobak.
Nagroda jako impuls
Grand Prix Niebieskiego Mikrofonu to nie tylko prestiżowa statuetka, ale też realne wsparcie dla dalszej pracy artystycznej. Zespół nie ma wątpliwości, jak wykorzysta nagrodę.
Na pewno wykorzystamy to wszystko, co tutaj dostaliśmy - ten kredyt zaufania - na prace nagraniowe, studyjne naszego drugiego albumu, materiału, który przygotowaliśmy przez cały zeszły rok. Więc jest to spory zastrzyk do realizacji tych planów - mówią.
Materiał na nową płytę jest już właściwie gotowy.
Myślę, że będziemy się przygotowywać do tego, żeby nagrać ten materiał, który mamy. Materiał już właściwie mamy na następną płytę - wystarczy piosenek, żeby ją zapełnić. Pewnie pójdziemy do studia i nagramy tak, jak poprzednio naszą płytę "Korpo Diem" - zapowiadają.
Gdzie stanie statuetka?
Pozostaje jeszcze jedno pytanie, gdzie trafi artystyczna statuetka Niebieskiego Mikrofonu? Tu pomysłów nie brakuje.
Myślę, że przede wszystkim, jako że dzięki Kubie znaleźliśmy się w tym miejscu, to Kuba będzie piastował pieczę i opiekę nad tym artefaktem - mówią członkowie zespołu.
Sam zainteresowany podchodzi do sprawy z dystansem.
Ja się nieswojo czuję w tej roli, więc chciałbym, żeby ona krążyła, bo czuję się jednak tylko współodpowiedzialny - odpowiada.
Pojawiła się też propozycja bardziej symboliczna.
Mi się wydaje, że ta nagroda powinna tutaj zostać właśnie w Białymstoku. W domu rodzinnym. A my będziemy tu wracać i oglądać ją raz na jakiś czas. Po prostu chcemy mieć wymówkę, żeby wrócić jeszcze raz na śniadanie.
Początek drogi
Droga między Wrocławiem a Białymstokiem jest długa, ale - jak przekonują muzycy - zdecydowanie warta przebycia. Nagroda Polskiego Radia Białystok może okazać się ważnym przystankiem na ich artystycznej trasie. Bo choć dziś Kołdra świętuje zwycięstwo, sami artyści traktują je raczej jako początek kolejnego etapu.
I - jak mówią - przede wszystkim przypomnienie, dlaczego w ogóle zaczęli grać.
Przy pracy na co dzień czy w zespole, czy nad innymi rzeczami zapomina się o tym, co jest najważniejsze. Ten finał to takie spuentowanie tej pracy, naszej znajomości, która jest już dość bliska po tylu latach. To jest bardzo cenne. W takich chwilach przypominamy sobie, dlaczego zaczęliśmy grać.