Radio Białystok | Gość | Robert Tyszkiewicz: Andrzej Poczobut to osobisty więzień Łukaszenki -
- Wyraźnie wszystko wskazuje, że Andrzej Poczobut jest osobistym więźniem Aleksandra Łukaszenki. On go traktuje na zupełnie specyficznych, innych niż pozostałych więźniów reżimu zasadach. (...) Jest fizycznie wyniszczony, choruje, ale duchowo pozostaje niezłomny - mówił w Polskim Radiu Białystok Robert Tyszkiewicz.
Mija 5 lat od aresztowania Andrzeja Poczobuta. Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi trafił do więzienia, a następnie reżimowy białoruski sąd skazał go na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Choć oficjalnie zarzuca mu "podżeganie do nienawiści", w rzeczywistości cierpi za odwagę i rzetelność dziennikarską.
O sytuacji Andrzeja Poczobuta rozmawialiśmy w Rozmowie Dnia z Robertem Tyszkiewiczem - koordynatorem ds. Polonii i Polaków za granicą w Kancelarii Senatu.
Zakładnik w rękach dyktatora
Pytanie o to, co musi się wydarzyć, by Andrzej Poczobut odzyskał wolność, pozostaje jednym z najtrudniejszych w polskiej dyplomacji. Zdaniem Roberta Tyszkiewicza, klucze do celi dziennikarza znajdują się wyłącznie w rękach jednej osoby.
Musi być dobra wola dyktatora Aleksandra Łukaszenki. Jak widać ani stronie polskiej, ani stronie amerykańskiej nie udaje się doprowadzić do jego uwolnienia i to pomimo już kilkukrotnych prób. Za każdym razem jesteśmy w kontakcie z naszymi amerykańskimi partnerami, oni doskonale wiedzą, kto jest na polskiej liście numer jeden, jeżeli chodzi o więźniów politycznych na Białorusi. Wyraźnie wszystko wskazuje, że Andrzej Poczobut jest osobistym więźniem Aleksandra Łukaszenki. On go traktuje na zupełnie specyficznych, innych niż pozostałych więźniów reżimu zasadach - – przyznaje wprost Robert Tyszkiewicz.
Handel ludźmi zamiast dyplomacji
Ostatnie decyzje Mińska o uwolnieniu części więźniów zbiegły się w czasie z poluzowaniem amerykańskich sankcji gospodarczych, m.in. wobec sektora potasowego. Pojawiają się głosy, w tym prezydenta Litwy Gitanasa Nausėdy, że to wadliwy mechanizm, który zachęca reżim do traktowania ludzi jak karty przetargowej.
Wyraźnie widać, że Łukaszenka konsekwentnie traktuje więźniów politycznych jako towar. Tak samo traktuje Andrzeja Poczobuta - ocenia Robert Tyszkiewicz.
Koordynator ds. Polonii i Polaków za granicą w Kancelarii Senatu podkreśla jednak, że stanowisko Polski i Unii Europejskiej pozostaje twarde: najpierw uwolnienie więźniów, potem normalizacja.
Wszyscy się z tego cieszymy, kilkaset osób znalazło się na wolności lub - co też trzeba jasno powiedzieć - zostało deportowanych z Białorusi. A wciąż około tysiąca więźniów politycznych znajduje się w nieludzkich warunkach, wciąż trwają procesy polityczne, wciąż nowi ludzie trafiają za kraty – system się nie zmienia. Więc w ten sposób można handlować w nieskończoność. Ameryka jest daleko, Polska jest sąsiadem Białorusi. My musimy patrzeć na kontakty z Białorusią w pełnym wymiarze. To nie może być tylko i wyłącznie jednowymiarowa, transakcyjna polityka.
Nowa odsłona wojny hybrydowej
Czy Polska mogłaby "przehandlować" wolność Poczobuta za ustępstwa gospodarcze lub otwarcie przejść granicznych? Historia ostatnich miesięcy pokazuje, że Mińsk nie reaguje na takie sygnały w sposób przewidywalny. Według Roberta Tyszkiewicza, Łukaszenka chce po prostu mieć narzędzie nacisku na Warszawę.
Przykład zamknięcia, a później otwarcia przejść granicznych w naszym województwie pokazał, że ani zamknięcie granic, ani ich otwarcie nie wpłynęło na Łukaszenkę jako sygnał do uwolnienia Andrzeja Poczobuta. Łukaszenka z różnych powodów chce wciąż wysyłać wobec Polski sygnał: mam waszego człowieka. Zmalała presja migracyjna na granicy, bo ta granica już jest zbyt dobrze strzeżona - no to mamy nową odsłonę wojny hybrydowej, czyli ataki balonami z kontrabandą. Widać, że nie ma żadnej refleksji po stronie białoruskiej, aby normalizować stosunki z Polską - zaznacza gość Polskiego Radia Białystok.
"Polskość to niezależność"
Często pojawia się zarzut, że polska mniejszość na Białorusi zbyt mocno splotła się z opozycją, wystawiając się na ciosy reżimu. Robert Tyszkiewicz odpiera tę tezę, wskazując, że dla dyktatora każda niezależna myśl jest formą opozycji.
Związek Polaków na Białorusi zawsze postępował według własnych wartości. To było pielęgnowanie polskości, tradycji polskiej nawet wtedy, kiedy było to sprzeczne z oficjalną linią polityki historycznej Białorusi. Chodzi na przykład o groby AK-owców. To właśnie za pielęgnowanie historii Polski Andrzej Poczobut otrzymał zarzut budzenia nacjonalistycznych waśni między narodami, za który został skazany na osiem lat kolonii karnej. To nie mniejszość polska się upolityczniała, tylko reżim chciał widzieć w niej przeciwnika, bo była to po prostu niezależna organizacja. Jeżeli ktoś działa w sposób niezależny na Białorusi, to już jest wrogiem reżimu.
Mimo represji, polskie państwo stara się wspierać rodaków. Robert Tyszkiewicz zauważa, że powróciła możliwość nauki języka polskiego w formie kursów językowych, co jest obecnie tolerowane przez władze. Jednocześnie zapowiada, że Polska nie przestanie domagać się zwrotu Polskich Domów i pełnych praw dla mniejszości.
Niezłomny w "nieludzkich warunkach"
Informacje dopływające z kolonii karnej w Nowopołocku, gdzie przebywa Poczobut, są alarmujące. To jedna z najcięższych placówek tego typu, a reżim robi wszystko, by odizolować dziennikarza od świata.
Andrzej w większości znajduje się w odizolowanej celi, nie ma możliwości kontaktu z rodziną. Wszyscy, którym udało się zobaczyć go w więzieniu powtarzają: jest fizycznie wyniszczony, choruje, ale duchowo jest niezłomny. I myślę, że to między innymi dlatego Łukaszenka w tak zapalczywy, bezwzględny, okrutny sposób trzyma go wciąż w więzieniu. Chce go złamać, a Andrzej Poczobut pokazuje po pięciu latach więzienia, że jego polski, niezłomny charakter nie podlega złamaniu - podkreśla Robert Tyszkiewicz.
Przypomina również, że walka Poczobuta została dostrzeżona na arenie międzynarodowej. W grudniu ubiegłego roku Parlament Europejski przyznał mu Nagrodę imienia Sacharowa - najwyższe wyróżnienie dla obrońców praw człowieka.
Polska racja stanu
W obliczu innych globalnych kryzysów, jak sytuacja w Iranie czy wojna na Ukrainie, istnieje ryzyko, że sprawa białoruska zejdzie na dalszy plan. Robert Tyszkiewicz ostrzega przed takim scenariuszem.
My nie możemy pozwolić, żeby świat zapomniał o Białorusi, bo to jest część bezpieczeństwa europejskiego, część bezpieczeństwa polskiego. To jest stała część polskiej racji stanu: dbanie o to, aby niepodległa Białoruś zmieniała się w kierunku państwa kierującego się przynajmniej przyzwoitością w życiu publicznym. Nawet jeżeli droga do demokracji wygląda dzisiaj jako odległa, to nie oznacza, że powinniśmy milczeć.
W środę (25.03) o godzinie 18:00 przed pomnikiem księdza Jerzego Popiełuszki w centrum Białegostoku odbędzie się comiesięczna akcja solidarności z Andrzejem Poczobutem i wszystkimi więźniami politycznymi na Białorusi.
| red: sk, bs, zmj