Radio Białystok | Gość | Czy Oskar Pietuszewski powinien zagrać w meczu z Albanią? Czy reprezentacja Polski awansuje na mundial? -
- Oskar Pietuszewski zapracował sobie bardzo dobrą grą w Porto na to, żeby wystąpić przed polską publicznością na Stadionie Narodowym. Czy można go porównywać do Roberta Lewandowskiego? Tego jeszcze nie wiemy - mówi Sławomir Kopczewski, prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej i wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych.
Piłkarska reprezentacja Polski zmierzy się w czwartek (26.03) w Warszawie z Albanią w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata. W kadrze biało-czerwonych jest m.in. wychowanek Jagiellonii Białystok, a obecnie zawodnik FC Porto - Oskar Pietuszewski. Czy młody talent powinien dostać szansę debiutu w tym ważnym spotkaniu?
Czy podopieczni Jana Urbana są w stanie pokonać dwie ostatnie przeszkody i awansować na mundial?
Z Sławomirem Kopczewskim, prezesem Podlaskiego Związku Piłki Nożnej i wiceprezesem PZPN ds. szkoleniowych rozmawia Marcin Mazewski.
Wiara podstawą przed meczem o wszystko
Przed półfinałowym starciem baraży o awans do mistrzostw świata nastroje są jednoznaczne. Sławomir Kopczewski nie pozostawia wątpliwości - Polska powinna wygrać z Albanią, ale kluczem jest nastawienie.
Myślę, że ten, kto nie wierzy nie powinien siadać przed telewizorem czy na stadionie albo wychodzić na boisko - podkreśla prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej i wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych.
Jak zaznacza, wiara w zwycięstwo to fundament każdej sportowej rywalizacji.
Jeżeli nie będziemy wierzyć, że wygramy spotkanie z Albanią czy z jakimkolwiek innym przeciwnikiem, to nie ma sensu podejmować się rywalizacji - dodaje.
Pietuszewski gotowy na wielką scenę
Jednym z najgorętszych tematów przed meczem jest 17-letni Oskar Pietuszewski. Zdaniem Kopczewskiego młody zawodnik zapracował na swoją szansę.
Wydaje mi się, że Oskar zapracował sobie na to, żeby dostać szansę w tym meczu. Czy od początku, to nie wiem, ale na pewno zapracował sobie bardzo dobrą grą w Porto na to, żeby ten występ zaliczyć kolokwialnie mówiąc i wystąpić przed polską publicznością na Stadionie Narodowym.
Jednocześnie podkreśla, że ostateczne decyzje należą do selekcjonera.
Zostawmy te wszystkie dywagacje trenerowi, bo trener zna dyspozycje zawodników, dobiera taktykę, strategię na dane spotkanie i myślę, że na pewno trener Urban zrobi to najlepiej.
"Krok po kroku" - bez porównań do największych
Choć wokół Pietuszewskiego narasta entuzjazm, Kopczewski studzi emocje i apeluje o cierpliwość.
Oskar krok po kroku pnie się ścieżką tej swojej wspaniałej na razie przygody - za chwilę będziemy mogli mówić, że kariery.
Nie chce porównywać młodego zawodnika do największych gwiazd.
Czy można go porównywać do Roberta Lewandowskiego? Tego jeszcze nie wiemy. Pamiętajmy o tym, że Robert Lewandowski jest typowym egzekutorem, który strzela bramki i te bramki strzela wszędzie bez względu na to, gdzie gra. Oskar jest dopiero w pierwszym klubie na początku tej przygody i myślę, że troszeczkę cierpliwości trzeba wykazać.
Popularność to wyzwanie, nie zagrożenie
Naturalnym skojarzeniem jest tzw. "Citkomania", czyli medialny szum wokół młodego talentu. Kopczewski przyznaje, że Pietuszewski musi się z tym zmierzyć.
Na pewno z tym się trzeba zmierzyć. Od tego nie można uciec, nie można się schować. Popularność kosztuje.
Jednocześnie zauważa, że młody zawodnik radzi sobie z presją bardzo dobrze.
Oskar jest wszędzie, ale nie bez kozery, bo zapracował sobie na to bardzo dobrą postawą w Porto. Tam przecież też zyskał bardzo szybko przyjaźń i uśmiech na twarzy wszystkich kibiców.
Podkreśla jego odwagę i brak kompleksów.
Młody chłopak z Polski, który przyjeżdża bez żadnych kompleksów, bez żadnego problemu przebija się, występuje w pierwszej jedenastce i daje liczby.
Mentalność nowego pokolenia
Zdaniem Kopczewskiego współczesna młodzież piłkarska rozwija się szybciej niż poprzednie pokolenia.
Teraz ta młodzież dużo szybciej do wszystkiego dochodzi. Jest bardziej samodzielna i też widzimy to poprzez przykład Oskara.
Duże znaczenie ma również wsparcie bardziej doświadczonych zawodników.
Ma oparcie w dwóch bardzo dobrych zawodnikach reprezentacji Polski. Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior. To są zawodnicy, którzy go też wprowadzili do szatni seniorskiej za granicą.
Symboliczna jest także historia związana z Bartłomiejem Drągowskim.
Widzieliśmy zdjęcia, które obiegły media społecznościowe sprzed 10 lat, gdzie malutki Oskar robi sobie zdjęcie z Bartkiem Drągowskim. Dzisiaj, po latach dochodzimy do sytuacji, gdzie jeden i drugi reprezentuje barwy narodowe.
Jagiellonia kuźnią talentów
Kopczewski podkreśla, że sukcesy młodych piłkarzy nie są przypadkiem, a efektem systemowej pracy.
Jeżeli chodzi o Jagiellonię, nie możemy mówić o przypadku, bo od wielu, wielu lat Jagiellonia słynie z tego, że młodych zawodników wprowadza bardzo spokojnie, bardzo racjonalnie.
Zwraca uwagę, że młodzi zawodnicy muszą zasłużyć na grę.
Bartek Mazurek nie gra dlatego, że jest młody, tylko dlatego, że wywalczył sobie miejsce i daje też wartość sportową.
Lista talentów jest dłuższa.
Mamy jeszcze młodego Drachala, ale mamy też kolejny talent Zacharego Zalewskiego, który wchodzi i też daje jakość.
Jak dodaje, to powód do dumy dla regionu.
Z tego możemy być zadowoleni, bo chyba tego zazdroszczą nam wszyscy w Polsce, że mamy system, który pracuje, który pomaga nam wprowadzać młodych zawodników.
Ekstraklasa: wyrównana i nieprzewidywalna
Rozmowa dotyczyła także sytuacji w lidze. Zdaniem Kopczewskiego obecny sezon jest wyjątkowo wyrównany.
Liga przede wszystkim jest wyrównana, tutaj te różnice są niewielkie.
Podkreśla, że każdy mecz ma ogromne znaczenie.
Tu w lidze nie ma słabszych przeciwników. Tutaj każdy mecz gramy o trzy punkty. Te trzy punkty trzeba dopisywać i przede wszystkim liczyć swoje punkty.
Przed Jagiellonią ważne wyzwanie.
Bardzo ważne spotkanie czeka nas w Wielką Sobotę o godz. 20.15. Z liderem, przyjeżdża do nas Lech Poznań. Musimy zrobić wszystko, żeby to spotkanie wygrać.
Baraże bez kalkulacji
Patrząc dalej niż mecz z Albanią, Kopczewski nie wskazuje preferowanego rywala w ewentualnym finale baraży.
Tu już nie ma słabych przeciwników. Pamiętajmy też o tym, że tu jest tylko jedno spotkanie. Może się wydarzyć wszystko.
Liczy jednak na powtórkę pozytywnych scenariuszy z przeszłości.
Liczę na to, że dalej będzie dopisywało nam szczęście, tak, jak w poprzednich barażach czy ze Szwecją, czy z zespołem Walii. Jesteśmy kibicami, zależy nam na tym, żeby piłka się rozwijała, żebyśmy po raz kolejny byli na wielkiej imprezie i żebyśmy grali o najwyższe cele.