Radio Białystok | Gość | Wielki Piątek - dzień wspominania męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Czym dziś są te obrzędy w laicyzującym się społeczeństwie? -
- Wielkanoc w bardzo małym stopniu się skomercjalizowała, w przeciwieństwie do Bożego Narodzenia. Opowieść o rozpaczy trudniej jest jednak zrobić w taki cukierkowy sposób - mówi dziekan Wydziału Filozofii i Kognitywistyki UwB prof. Bartosz Kuźniarz.
Wielki Piątek - dzień wspominania męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Czym dziś są te obrzędy w laicyzującym się społeczeństwie? Czy Wielkanoc ma w sobie tylko warstwę religijną? Jaka jest uniwersalna prawda, jaką niesie wielkanocna opowieść? To pytania do filozofa z Uniwersytetu w Białymstoku prof. Bartosza Kuźniarza, który był gościem Ryszarda Minko.
Wielki Piątek jako "opowieść o człowieku"
Wielki Piątek to dla chrześcijan czas skupienia, żałoby i refleksji. Jak zauważa Bartosz Kuźniarz - jego znaczenie wykracza jednak poza religijny rytuał.
To jest właściwie opowieść, można by powiedzieć, że toczy się od zmierzchu do świtu. Toczy się od rozpaczy przez nadzieję do zwycięstwa - zaznacza prof. Bartosz Kuźniarz.
Jak podkreśla Bartosz Kuźniarz - centralnym symbolem tego dnia jest scena "Ecce Homo" - "Oto Człowiek", która skłania do głębokiej refleksji nad ludzką kondycją.
Myślę, że jakaś medytacja nad tym, co to właściwie znaczy, jest istotą Wielkiego Piątku. Patrząc na wizerunek tego udręczonego człowieka, niewinnego jak wiemy, który był chodzącym dobrem, powinniśmy w tym rozpoznać kondycję ludzką. Czyli właściwie prawda Wielkiego Piątku jest okropna - mówi filozof z UwB Bartosz Kuźniarz.
Dobro zwycięża
Choć Wielki Piątek niesie ze sobą doświadczenie klęski, śmierci, to w perspektywie całej historii pojawia się nadzieja.
Wydaje mi się, że na dłuższą metę to jest właśnie to zwycięstwo dobra, tych wartości, tej wrażliwości, która paradoksalnie przegrywa, a jednak okazuje się na dłuższą metę trwalsza - mówi Bartosz Kuźniarz.
Profesor zwraca uwagę na symboliczny kontrast: pamięć o Chrystusie przetrwała, podczas gdy potęga ówczesnych władców przeminęła.
Nie pamiętamy Tyberiusza, tylko pamiętamy Chrystusa - podkreśla Bartosz Kuźniarz.
Tradycja silniejsza niż sekularyzacja
Mimo spadku praktyk religijnych, wielkanocne zwyczaje pozostają żywe.
Myślę, że to jest dowód na jednak taką podskórną żywotność religijnej tradycji - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Jak wyjaśnia Bartosz Kuźniarz - ich trwałość wynika zarówno z historii, jak i z ludzkich potrzeb.
To było sprzęgnięte z cyklem życia zbiorowości, ale jednocześnie wydaje mi się, że to jest też sprzęgnięte z jakimiś naszymi po prostu potrzebami duchowymi - podkreśla Bartosz Kuźniarz.
Religia i jej współczesne odpowiedniki
Zdaniem profesora - nawet jeśli religijność słabnie, to potrzeby, które zaspokajała, pozostają aktualne.
Jeżeli nie są obsłużone religijnie, to zaczynają się realizować w sposób taki parareligijny albo za pomocą zupełnie innych rzeczy - mówi Bartosz Kuźniarz.
I dodaje, wskazując współczesne analogie.
Tak jak mieliśmy post religijny, dzisiaj mamy diety. Psychoanalityk i terapeuta - spowiedź i konfesjonał, medytacja i modlitwa - podkreśla Bartosz Kuźniarz.
Wielkanoc wciąż opiera się komercjalizacji
W przeciwieństwie do Bożego Narodzenia, Wielkanoc w mniejszym stopniu uległa komercji. Zdaniem dziekana Wydziału Filozofii i Kognitywistyki UwB Bartosza Kuźniarza - wynika to z samej istoty świąt.
Opowieść o rozpaczy trudniej jest jednak zrobić w taki cukierkowy sposób. Rany, człowiek skatowany przez tłum... nie wiem w jaki sposób można to sprzedać na zasadzie czekoladowych zajączków - podkreśla Bartosz Kuźniarz.
"Umyłeś okna dla Jezusa?" - więcej niż żart
W rozmowie pojawia się też popularny, żartobliwy motyw świątecznych przygotowań, który - dziekana Wydziału Filozofii i Kognitywistyki UwB Bartosza Kuźniarza - niesie głębsze znaczenie. Jak podkreśla - nie chodzi o prostą krytykę domowych porządków, ale o właściwe ustawienie proporcji między tym, co zewnętrzne, a tym, co duchowe.
Żeby dobrze świętować, trzeba się do tego trochę przygotować. Jeżeli tylko się skończy na tych przygotowaniach, to już nie ma święta, też nie ma tego, co ważne - podkreśla Bartosz Kuźniarz.