Radio Białystok | Gość | System kaucyjny pod lupą: sukces resortu czy rozczarowanie obywateli? -
- Celem wprowadzenia systemu kaucyjnego jest to, żebyśmy zaoszczędzili te zasoby, które niestety w większości wyrzucaliśmy bezpowrotnie. Chodzi o to, żeby nie było motywacji finansowej do tego, żeby te opakowania wyrzucać - mówił w Polskim Radiu Białystok rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska Marek Pogorzelski.
System kaucyjny rozczarował Polaków. Wykruszają się nawet jego zwolennicy. Najnowszy sondaż IBRiS pokazuje, że ponad 50 procent ankietowanych ocenia jego działanie źle lub bardzo źle, a niemal połowa w ogóle z niego nie korzysta.
Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska ocenia pierwsze miesiące funkcjonowania systemu kaucyjnego pozytywnie. Twierdzi, że działa dobrze i przynosi oczekiwane efekty.
Z czego wynikają te rozbieżności - o tym w piątkowej (17.04) Rozmowie Dnia w Polskim Radiu Białystok. Gościem był rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska Marek Pogorzelski.
Emocje w sieci i "ekologiczni bohaterowie"
W Internecie wrze. Użytkownicy systemu kaucyjnego nie szczędzą ostrych słów pod adresem nowych regulacji, często określając proces odzyskiwania pieniędzy jako upokarzający. Marek Pogorzelski przyznaje, że resort śledzi te opinie, choć nie zawsze zgadza się z ich formą.
Zaglądamy i przyznam, że tak czysto po ludzku czasami jest przykro, bo rozumiemy krytykę, ale tego typu sformułowania używane też przez niektórych polityków czy internautów, które odnoszą się do tych osób, które korzystają z systemu kaucyjnego, które zwracają opakowania, do nas samych też często, są po prostu obraźliwe i nie sądzę, żeby były adekwatne - mówi rzecznik.
Kontrowersje wzbudziła również postawa minister Pauliny Hennig-Kloski, która promowała historię nastolatka zbierającego puszki. Krytycy twierdzą, że system promuje „wybieranie śmieci”. Marek Pogorzelski patrzy na to inaczej:
Tutaj nie chodzi tak naprawdę tylko o to, że on zebrał te opakowania, ale też o to, że ta motywacja z jego strony nie była czysto finansowa, ale również była taka ekologiczna, że to było w ramach sprzątania najbliższej okolicy - podkreśla.
Walka o zasoby kontra ślad węglowy
Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec systemu jest kwestia logistyki. Pojawiły się analizy sugerujące, że transport pustych butelek generuje większy ślad węglowy niż korzyści z ich recyklingu. Rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska odpiera te zarzuty, podkreślając, że zwrot opakowań zazwyczaj odbywa się przy okazji codziennych zakupów.
Mamy 500 milionów opakowań, które zostały zwrócone w ciągu właściwie pół roku, ale tak naprawdę system kaucyjny rozpędzony jest od trzech miesięcy. Te opakowania są zwracane przede wszystkim przy okazji zakupów. Przywozimy te opakowania pełne do domu, potem je opróżniamy, wypijamy. Jadąc do sklepu po kolejną porcję możemy też je zabrać. To przecież nie generuje dodatkowego śladu węglowego - przekonuje Marek Pogorzelski.
Rzecznik prasowy MKiŚ odniósł się również do teorii o marnowaniu surowca poprzez zgniatanie butelek:
Te opakowania plastikowe i opakowania metalowe, puszki, nie są wykorzystywane ponownie jako opakowania. Są przetwarzane i potem z nich można wytworzyć kolejne opakowania plastikowe albo metalowe. Więc to nie jest tak, że to, że butelka będzie zgnieciona w kaucjomacie, czy potem w formie transportu, to w żaden sposób jej wartości dla późniejszego odzyskania nie umniejsza.
Kolejki, limity i zapchane kartony
Rzeczywistość w mniejszych sklepach często odbiega od ministerialnych założeń. Problemem są przepełnione punkty odbioru oraz nieformalne limity nakładane przez sprzedawców. Marek Pogorzelski zaznacza, że takie praktyki są bezprawne.
Pierwszy raz słyszę o tym, żeby ktoś wprowadzał jakiekolwiek limity. Nie jest to zgodne z regulacjami ustawowymi. Jeżeli to następuje, proponuję po prostu reklamację do danego sklepu, a jeżeli to nie podziała, również żeby dać znać Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska, który ma obowiązek przeprowadzenia kontroli - instruuje gość Polskiego Radia Białystok.
Kto na tym zarabia?
Częstym pytaniem nurtującym konsumentów jest to, gdzie trafiają pieniądze z kaucji, której nie udało się odzyskać, oraz kto finansuje cały mechanizm. Rzecznik wyjaśnia, że system opiera się na formule non-profit.
Nikt na tym nie zarabia. Operatorzy systemu są organizacjami, są firmami non-profit. To znaczy, że nie zarabia na tym żaden akcjonariusz, żaden właściciel. Oni wszystkie środki, które pozyskają, muszą przeznaczać na rozwój i funkcjonowanie systemu kaucyjnego. Te pieniądze trafiają również chociażby do sklepów w ramach opłaty handlingowej - tłumaczy Marek Pogorzelski.
Ministerstwo przyznaje: nie jest idealnie
Mimo obrony głównych założeń systemu, resort klimatu dostrzega potrzebę zmian i usprawnień, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego sezonu letniego.
Czy jesteśmy zadowoleni? Nie, nie do końca jesteśmy zadowoleni. Jest mnóstwo problemów logistycznych, które muszą zostać poprawione. Przede wszystkim chodzi o udrożnienie tych systemów logistycznych. Rozmawiamy o tym z operatorami i oni też są zresztą świadomi tych wyzwań, które będą się wiązały ze zwiększonym spożyciem napojów w okresie wakacyjnym. Jesteśmy przekonani, że z czasem również te problemy zostaną udrożnione - podsumowuje Marek Pogorzelski.