Radio Białystok | Gość | Andrzej Sapkowski na Targach Książki w Białymstoku. "Żadnej przerwy w pisaniu nie było" -
- Była poprzednia książka, teraz jest następna. Między nimi nie było żadnej przerwy. Pewnie są pisarze, którzy piszą jedną książkę miesięcznie, niektórzy jedną książkę rocznie... tylko pozazdrościć. U mnie wychodzi to trochę dłużej. Żeby fizycznie książka była na rynku, musi trochę potrwać - mówi Andrzej Sapkowski.
Tłumy czytelników, kolejki i autor, który jak nikt inny potrafi celnie (i z właściwą sobie ironią) podsumować literacką rzeczywistość. Andrzej Sapkowski był gościem tegorocznych Targów Książki w Białymstoku. Twórca sagi o Geralcie z Rivii, promujący swoją najnowszą powieść "Rozdroże kruków", w rozmowie odniósł się do rzekomych przerw w swojej twórczości, skomplikowanej relacji z grami wideo oraz statusu fantastyki w Polsce.
Jak sam przyznaje, mimo 78 lat na karku, czuje się w "topowej" formie.
Powrót do świata Wiedźmina i kulisy pisania
Sapkowski prostuje mit o "powrotach", tłumacząc, że praca pisarza to proces ciągły, a przerwy między wydaniami są kwestią techniczną, a nie twórczą.
Pisarz pisze cały czas, a jak nie pisze, to myśli, co by tutaj napisać. (...) Państwu się wydaje, że to jest tak, że została wydana poprzednia książka, zegar bije, prawda, potem autor nie robi absolutnie nic przez 10 lat, po czym w czwartek wieczorem siada i na piątek ma książkę gotową. W ten sposób jakby tak było naprawdę, to byśmy mówili o jakiejkolwiek przerwie. Przerwy nie ma (...) Była poprzednia książka, teraz jest następna książka. Między nimi nie było żadnej przerwy. Ciągiem to się to wszystko odbywało. Pewnie są pisarze, którzy piszą książkę jedną miesięcznie, niektórzy jedną książkę rocznie... no tylko pozazdrościć. U mnie wychodzi trochę dłużej, żeby fizycznie książka była na rynku, to musi trochę potrwać. Natomiast przerw w pisaniu praktycznie nie ma - mówi Andrzej Sapkowski.
Relacja książka vs. gra
Autor odnosi się do gier wideo, zauważając ich wpływ na popularność literatury, ale też punktując błędy w postrzeganiu jego twórczości przez media.
Należy się tylko cieszyć, jeżeli ktoś pograł w grę, a potem się zainteresował książką, to uważam to za doskonały objaw i dla mnie absolutnie pozytywny. (...) Droga per aspera ad astra jest we właściwym kierunku, w górę. Gorzej, jeżeli jest w drugą stronę. Jeżeli ktoś porzucił całkowicie czytanie i tylko gra w gry. To jest droga w dół, której ja nie polecam - podkreśla.
Czy gry narobiły pisarzowi kłopotów?
W pewnej mierze pomogły, w pewnej zaszkodziły. Przykładowo: któregoś razu na liście Locusa moja książka została wyróżniona (...) w rubryce 'książki oparte na grach'. No i już coś takiego to potrafiło chyba nieźle potrząsnąć samopoczuciem autora, że ktoś traktuje jego książkę jako opartą na grze, a nie odwrotnie - dodaje pisarz.
Miejsce fantastyki w kulturze
Sapkowski zauważa ewolucję w postrzeganiu gatunku, który kiedyś był niesprawiedliwie spychany do "getta".
Swojego czasu była w ogóle traktowana jako coś znacznie gorszego (...) Gatunek miał niby przesądzać ipso facto, że to jest złe. Poczynając od wielkiego grand mastera, czyli wielkiego mistrza Lema, który na pewnym etapie swojego życia oświadczył, że on fantastyką pogardza i nigdy takowej nie pisywał - mówi pisarz. - Jeżeli pisarz, który ma milionowe nakłady na całym świecie, jest traktowany jako getto, to przepraszam, to gdzie jest miejsce dla tych, którzy mają nakładu pięć tysięcy, z czego dwa tysiące kupiła rodzina? No to kto tu jest gettem, prawda? - podsumowuje Andrzej Sapkowski.