Radio Białystok | Gość | Kleszcze szklanookie - czy to nowi intruzi w naszych lasach? Ekspert uspokaja -
To są duże kleszcze, one są zdecydowanie większe niż te nasze. Posiadają oczy, w przeciwieństwie do tych naszych, dlatego właśnie nazwa Hyalomma, to jest szklanooki. Biegają za swoim żywicielem, więc potrafią nawet 50 metrów ścigać potencjalnego żywiciela, nawet poruszać się dosyć szybko - mówi prof. Joanna Zajkowska.
Wiosna w regionie to nie tylko budząca się przyroda, ale i rosnące zagrożenie ze strony pajęczaków oraz owadów, które stają się coraz bardziej agresywne. Pojawiają się też nowe gatunki, które budzą niepokój zarówno spacerowiczów, jak i naukowców.
Kleszcz szklanooki (Hyalomma)
Coraz częściej słyszymy o pojawieniu się w Polsce kleszczy z rodzaju Hyalomma, nazywanych szklanookimi. W przeciwieństwie do naszych rodzimych gatunków, te potrafią aktywnie ścigać swoją ofiarę.
To są duże kleszcze, one są zdecydowanie większe niż te nasze. Posiadają oczy, w przeciwieństwie do tych naszych, dlatego właśnie nazwa Hyalomma, to jest szklanooki. Biegają za swoim żywicielem, więc potrafią nawet 50 metrów ścigać potencjalnego żywiciela, nawet poruszać się dosyć szybko - mówi prof. Joanna Zajkowska.
Choć budzą grozę, ekspertka uspokaja, że obecnie ich obecność w Polsce ma charakter incydentalny:
W tej chwili myślę, że takiego ryzyka nie ma, natomiast badania środowiskowe analizują, czy zwiększa się ilość tych osobników. Pojedyncze są, znajdują się na Słowacji, u nas znaleziono kilka, ale to są przypadkowo przeniesione przez ptaki - wyjaśnia prof. Zajkowska.
Strzyżaki - bolesny problem, ale czy groźny?
Często mylone z kleszczami, strzyżaki (potocznie zwane „latającymi kleszczami”) stają się plagą w polskich lasach.
Choć nie przenoszą tych samych chorób co kleszcze, ich ugryzienie jest wyjątkowo uciążliwe.
To nie są kleszcze. One mogą przypominać kleszcze, dlatego że to są owady krwiopijne, które też pobierają krew. Wbijają się w skórę i tracą skrzydła. No powodują bolesne ukąszenia, które mogą stać się źródłem też zakażenia bakteriami ze skóry, bo są bolesne. Natomiast nie ma informacji, żeby przenosiły choroby takie, które przenoszą nasze kleszcze - wyjaśnia prof. Zajkowska.
Kleszczowe Zapalenie Mózgu: „Nie mamy na to leczenia”
Największym realnym zagrożeniem pozostają jednak nasze rodzime kleszcze pospolite (Ixodes ricinus). Prof. Zajkowska podkreśla, że statystyki zachorowań na Kleszczowe Zapalenie Mózgu (KZM) są niepokojące, a wirus ten jest wyjątkowo groźny.
Nasze [kleszcze] mają się dobrze. Mamy zachorowania na kleszczowe zapalenie mózgu, także zachęcam wszystkich do szczepienia. Jeżeli ktoś jest eksponowany, to jednak te kleszcze są i przenoszą tego groźnego wirusa, na którego nie mamy leczenia - mówi Joanna Zajkowska.
Wspomina również o gatunku Dermacentor, który choć częściej wybiera zwierzęta, nie omija ludzi:
Dermacentor raczej atakuje nasze zwierzęta. No żartuje się, że też "długowłose blondynki', bo on poszukuje skóry owłosionej. On może atakować człowieka, ale zdecydowanie rzadziej, ale też może przenosić wirusa kleszczowego zapalenia mózgu - dodaje prof. Zajkowska.
Przełom w walce z Boreliozą?
Wiele osób czeka na szczepionkę przeciwko boreliozie.
Według najnowszych informacji, prace nad nią są już na bardzo zaawansowanym etapie.
Mamy informację, że skuteczność tej szczepionki jest powyżej 70 proc., że już zamknięta jest ta część kliniczna. Oczekujemy na rejestrację i dalsze informacje od producenta. Szczepionka będzie na pewno przeznaczona dla osób, które zawodowo są eksponowane na pokłucia przez kleszcze, czyli leśnicy przede wszystkim - mówi prof. Zajkowska.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, kleszcze nie są domeną wyłącznie głębokich lasów. Spotkamy je niemal wszędzie tam, gdzie jest odrobina wilgoci i roślinności.
One są wszędzie. Są w parku, są tam, gdzie jest teren zielony, ale nawet tam, gdzie nie ma zieleni jeszcze, gdzie są suche liście i patyki. Ciepło wywabia je i one czekają na swojego żywiciela - wyjaśnia ekspert.
Co gorsza, zmiany klimatyczne sprawiają, że musimy uważać na nie niemal przez cały rok:
W tej chwili uważamy, że choroby odkleszczowe są chorobami całorocznymi. Ekspozycja jest tym czynnikiem, który powinien nas skłonić do szczepienia, a nie pora roku. Każda pora jest dobra, żeby się zaszczepić, a można to zrobić nawet w aptece - dodaje prof. Zajkowska.