Radio Białystok | Gość | Białystok przystankiem przed "zadeptaną" Polską. Czas na turystykę w stylu slow -
- Słyszymy o tym, że "byłem wszędzie, a teraz czas na Polskę Wschodnią". Więc turyści przyjeżdżają do Białegostoku na taki weekend, patrzą, że jest fajnie, że można dużo zwiedzić i planują sobie później dłuższe urlopy - mówiła w Polskim Radiu Białystok Katarzyna Pierwienis.
Białystok i region szykują się na otwarcie sezonu turystycznego i z roku na rok zyskują uznanie podróżnych. Czy wiadomo, ile osób rocznie nas odwiedza? M.in. o tym w rozmowie z Katarzyną Pierwienis z PTTK w Białymstoku.
Turyści z antypodów i odległej Brazylii
Statystyki prowadzone przez Centrum Informacji Turystycznej rzucają ciekawe światło na popularność miasta. Tylko w 2025 roku biuro odnotowało ponad 17 tysięcy turystów indywidualnych z kraju oraz 1600 z zagranicy. Do tego dochodzi blisko pół tysiąca grup zorganizowanych. W sumie to 35 tysięcy osób, które bezpośrednio skorzystały z pomocy PTTK.
To są te dane, które my uchwyciliśmy. Myślimy jednak, że to są po prostu setki tysięcy osób, które odwiedzają Białystok na własną rękę, nie korzystając z usług przewodnickich - zauważa Katarzyna Pierwienis.
Skąd przyjeżdżają goście? Poza oczywistą Warszawą, prym wiodą województwa wielkopolskie i pomorskie. W przypadku obcokrajowców dominują sąsiedzi z Litwy i Niemiec oraz Skandynawowie, ale zdarzają się też goście z egzotycznych kierunków.
Jest Ameryka Południowa - Brazylia, Argentyna. Z Izraela trochę też mieliśmy. Bywała i Nowa Zelandia, a także pojedyncze osoby z Tajwanu - mówi dyrektor Biura Regionalnego Oddziału PTTK w Białymstoku.
Katarzyna Pierwienis zapewnia, że stolica Podlasia jest gotowa na przyjęcie zagranicznych gości:
Ten angielski, którym się posługujemy, też w restauracjach, jest wystarczająco dobry. Jeżeli to są młodzi ludzie, to naprawdę nie mają problemu, świetnie mówią po angielsku.
Ucieczka od zgiełku, czyli turystyka relacyjna
Białystok rzadko jest turystycznym celem pierwszego wyboru. Najpierw zwiedza się Kraków, Gdańsk czy Wrocław, a dopiero potem odkrywa wschód kraju. Zdaniem szefowej białostockiego PTTK, ma to jednak swoje ogromne zalety.
Czy my do końca chcemy być Krakowem i być pierwszym wyborem wszystkich? To też nie do końca chyba jest tak, żeby nas zadeptano. My raczej jako region idziemy w turystykę slow, w turystykę kontaktu ze sobą, turystykę relacyjną - że tu pogadam z człowiekiem na ławeczce, tutaj zakupię u lokalnego producenta. Nie będziemy iść w to, żeby masy nas odwiedzały, ale aby tych turystów było wystarczająco dużo, żeby i podlascy przedsiębiorcy mogli z tego żyć.
Atutem Białegostoku jest brak kolejek w restauracjach i korków, które paraliżują bardziej popularne metropolie. Turystów urzeka możliwość zobaczenia horyzontu i zachodów słońca nieprzesłoniętych przez budynki. Do tego dochodzi bliskość natury, która często staje się hitem Internetu.
Ludzie z Polski przyjeżdżają, fotografują żubry, puszczają to dalej, to idzie viralem i to już jest taka autentyczna radość z obserwowania dzikiej przyrody, która u nas wychodzi na pola - mówi Katarzyna Pierwienis.
Od murali po Podlasie "w pigułce"
Choć Białystok nie posiada setek wiekowych zabytków, oferuje unikalną mieszankę atrakcji. Na prowadzenie wysuwa się nowoczesne Muzeum Pamięci Sybiru oraz klasyczny Pałac Branickich. Miasto staje się też doskonałą bazą wypadową do zwiedzania całego regionu.
Tak jak Białystok jak w pigułce, tak całe województwo ma miłe zakątki, sympatyczne miejsca, sztukę uliczną. Nasze murale - "Dziewczynka z konewką" nadal jest sławna i ona robi robotę, ale też pokazujemy "Babcię Eugenię". I tu jest szlak murali, którym można się przejść. Jest mapka do tego szlaku czy figurki Widzimisiów. Czy to dobre jedzenie, o którym też ludzie mówią - wymienia dyrektor białostockiego oddziału PTTK.
Wielu turystów przyjeżdża tu z nastawieniem kulinarnym. Szukają regionalnych przysmaków, takich jak sękacze, mrowiska czy buza. Choć babka i kiszka ziemniaczana kojarzą się głównie z Supraślem, Białystok chętnie przyjmuje rolę "centrum dowodzenia".
Nie gniewamy na to, że jesteśmy bazą wypadową. Białystok mógłby spokojnie i powinien taką funkcję pełnić – tutaj mieszkamy, a jeździmy sobie na jednodniówki po całym regionie i tak też jest dobrze.
Zwiedzanie z "ogórkiem" i Janem Klemensem
Na nadchodzący sezon PTTK przygotowało sprawdzone hity oraz nowości. Niezmiennym zainteresowaniem cieszy się zabytkowy autobus marki Jelcz, znany powszechnie jako "ogórek".
"Ogórek" od zawsze jest hitem i to coraz większym, bilety wyprzedają się błyskawicznie. W sumie nie wiem dlaczego, bo tam jest głośno, duszno, ryk silnika, ale przewodnik opowiada ciekawe rzeczy. Myślę, że to jest taka sentymentalna podróż - mówi Katarzyna Pierwienis.
Od końca maja ruszą regularne spacery z przewodnikiem po centrum miasta, które odbędą się nawet dla jednej zainteresowanej osoby. Zupełną nowością będą spacery w historycznych przebraniach.
Nowością są spacery z Branickimi - Janem Klemensem i Izabelą. Na razie skupiliśmy się na dzieciach ze szkół podstawowych, żeby zobaczyć, jak to idzie. Jeżeli będzie to dobrze szło, to myślę, że i dla gości indywidualnych będziemy to proponować.
Mieszkaniec najlepszym ambasadorem
Katarzyna Pierwienis podkreśla, że kluczem do sukcesu turystycznego miasta są sami białostoczanie. To ich postawa kształtuje wizerunek stolicy regionu w oczach przyjezdnych.
"Cudze chwalicie, swego nie znacie". Białostoczanin, który zna swoje miasto, jest świetnym ambasadorem. Jeżeli turysta go zaczepi i zapyta o drogę do pałacu, to on mu ładnie wszystko opowie i powie, dlaczego warto tam pójść. Żeby nie było takiego przekazu: "Białystok? A co tu jest do oglądania?". Jeżeli nasi mieszkańcy będą dumni ze swojego miasta, to turyści zobaczą, że naprawdę warto tu przyjechać - podsumowuje dyrektor Biura Regionalnego Oddziału PTTK w Białymstoku.