Radio Białystok | Gość | Pół roku od otwarcia przejść granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy -
- Zamknięcie ruchu transgranicznego z Białorusią spowodowało, że powstała luka i ta przestrzeń została zajęta przez Chiny, przez towary z Azji - mówi Ewelina Grygatowicz-Szumowska z Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód".
Dokładnie pół roku temu - 17 listopada, po kilkuletniej przerwie otwarto przejścia graniczne z Białorusią w Kuźnicy i Bobrownikach.
Domagali się tego między innymi podlascy przedsiębiorcy licząc na gospodarcze odbudowanie regionu.
Co się zmieniło po 180 dniach od otwarcia przejść granicznych? Czy turyści zakupowi zza wschodu wrócili do regionu?
Z Eweliną Grygatowicz-Szumowską z Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" rozmawia Ryszard Minko.
"Przygotowując się do rozmowy przeżyłam duży szok"
Przedstawicielka Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" przyznaje, że statystyki graniczne są zaskakujące.
Biorąc pod uwagę luty 2022 roku i porównując go do lutego 2026, ten ruch jest większy teraz niż w lutym 2022. Naprawdę przeżyłam duży szok - mówi Ewelina Grygatowicz-Szumowska.
To jednak nie przekłada się bezpośrednio na sytuację przedsiębiorców w regionie.
Pozwoliłam sobie porozmawiać z przedsiębiorcami i jest lepiej, ale tylko odrobinę - podkreśla.
Jak dodaje, głównym problemem pozostają sankcje nałożone na osoby fizyczne z Białorusi. To właśnie one mają dziś największy wpływ na ograniczenie zakupów po polskiej stronie granicy.
"Nie mogą wywieźć nawet papieru toaletowego"
Lista produktów objętych ograniczeniami jest długa i - jak zaznacza rozmówczyni Polskiego Radia Białystok - dla wielu klientów wręcz absurdalna.
Nie mogą kupić mydła, nie mogą wywieźć proszków do prania, nie mogą wywieźć nawet papieru toaletowego. Nie mogą wywieźć na przykład pieluch - wylicza.
Problemy dotyczą także sprzętu AGD i elektroniki. Obowiązuje limit wartości towaru do 300 euro.
Jeżeli towar jest do 300 euro, to może być wywieziony. Natomiast jeśli nie, jest traktowany już jako dobro luksusowe i niestety jest zatrzymywany - tłumaczy.
W praktyce oznacza to, że większy sprzęt gospodarstwa domowego praktycznie nie może zostać przewieziony przez granicę.
Nie wchodzą w ogóle żadne telefony komórkowe, więc te ograniczenia są naprawdę przeogromne - dodaje.
Terespol wygrywa z Kuźnicą i Bobrownikami
Choć ruch graniczny istnieje, Podlasie przegrywa dziś konkurencję z przejściem w Terespolu. Jak wynika z danych przedstawionych przez Ewelinę Grygatowicz-Szumowską, liczba autobusów przekraczających granicę w Terespolu znacząco wzrosła.
W lutym 2022 roku było tam 1960 autobusów, natomiast w lutym 2026 - 3707 - mówi.
Tymczasem na podlaskich przejściach sytuacja wygląda odwrotnie.
W lutym 2022 roku 563 autobusy wjechały do Polski, natomiast w lutym 2026 - 463 - wylicza.
Jednym z powodów ma być różna interpretacja przepisów sankcyjnych przez służby graniczne.
Jest inna interpretacja przepisów sankcyjnych w Terespolu, a inna interpretacja przepisów sankcyjnych w Bobrownikach i w Kuźnicy - twierdzi.
Jako przykład podaje środki piorące.
Znane proszki przez Terespol są w stanie wyjechać, natomiast przez Kuźnicę i Bobrowniki nie są w stanie wyjechać. Białorusini karani są dużymi mandatami - mówi.
To powoduje, że część podróżnych wybiera inną trasę.
Prawdopodobnie będą wjeżdżać tędy, a wyjeżdżać przez Terespol - dodaje.
"Ten biznes przestał być tak opłacalny"
Problemem są jednak nie tylko sankcje. Zdaniem przedsiębiorców zmieniła się także sytuacja gospodarcza i ceny.
Jeżeli porównamy sobie ceny sprzed czterech lat, one są teraz zdecydowanie wyższe. Niektóre produkty nawet podrożały dwa razy - podkreśla Grygatowicz-Szumowska.
To sprawia, że handel przygraniczny przestał być tak atrakcyjny jak przed laty.
Siłą rzeczy ten biznes przestał być tak opłacalny, jak był wcześniej - mówi.
Dodatkowym problemem są trudności związane z systemem tax free.
Wiem też na pewno, że jest duży problem z podbijaniem VAT-u w tax free, które powodowały, że jednak ten towar w jakiejś mierze był tańszy - zaznacza.
Azjatycka konkurencja zajęła miejsce polskich sklepów
Według przedstawicielki przedsiębiorców najpoważniejszą konsekwencją wieloletniego zamknięcia granicy okazała się utrata rynku.
W dużej mierze wydarzyło się to, czego ja się obawiałam, czyli zamknięcie ruchu transgranicznego spowodowało, że tam powstała luka - mówi.
Jak dodaje, miejsce polskich produktów szybko zajęli nowi dostawcy.
Ta przestrzeń została zajęta przez Chiny, przez towary z Azji, które prawdopodobnie też są atrakcyjne i cenowo, i jakościowo - ocenia.
W efekcie konkurencja dla podlaskich przedsiębiorców stała się znacznie trudniejsza niż przed zamknięciem przejść.
Zdecydowanie tak, biorąc pod uwagę wprowadzone sankcje - odpowiada pytana o to, czy polskie sklepy mają dziś szanse konkurować z azjatyckimi towarami.
Nadzieja w turystyce
Mimo trudnej sytuacji Ewelina Grygatowicz-Szumowska nie traci całkowicie optymizmu. Jej zdaniem szansą dla regionu może być ruch turystyczny.
Mam nadzieję, że chociaż weźmiemy pod uwagę jakieś względy turystyczne, bo jednak Polska jest interesującym terenem do turystyki - mówi.
Jak dodaje, po latach utrudnionego wjazdu część Białorusinów może chcieć ponownie odwiedzać Polskę właśnie w celach wypoczynkowych, nawet jeśli zakupy nie będą już tak atrakcyjne jak kiedyś.