Radio Białystok | Gość | „Last Dance” Afimico Pululu w Białymstoku. Jagiellonia żegna swojego lidera -
Wiemy, jak ważną postacią - będę mówił jeszcze w czasie teraźniejszym - jest Afimico Pululu dla klubu, dla drużyny. No, ale takie momenty w życiu i w sporcie są na porządku dziennym, że jedni piłkarze przychodzą, inni odchodzą. Ale to pewnie nasze wspólne wzruszenie jest spowodowane tym, że to piłkarz, z którym Jagiellonia przeżyła najpiękniejsze chwile w historii - mówi Łukasz Masłowski.
Przed Jagiellonią Białystok decydujące starcie sezonu z Zagłębiem Lubin, którego stawką jest wywalczenie tytułu wicemistrza Polski i zdobycie srebrnych medali. Nadchodzący mecz będzie miał jednak niezwykle emocjonalny wymiar. Jak potwierdził dyrektor sportowy klubu, Łukasz Masłowski, będzie to oficjalne pożegnanie z białostocką publicznością jednej z największych gwiazd zespołu - Afimico Pululu.
Łzy w kuluarach. „To trudny moment dla wszystkich”
Decyzja o rozstaniu z napastnikiem wywołała ogromne poruszenie w klubie. Emocji nie ukrywali ani sami zawodnicy, ani władze Jagiellonii. Podczas przygotowywania pożegnalnego materiału wideo, który trafił do mediów społecznościowych, ciężko było powstrzymać wzruszenie.
Łukasz Masłowski przyznaje, że rozstanie z tak ważnym piłkarzem to cios dla całego środowiska.
Kiedy przygotowywaliśmy ten materiał bezpośrednio z Afimico, to i u niego, i u mnie też się zaszkliły oczy, bo na pewno trudny moment dla wszystkich. Wiemy, jak ważną postacią - będę mówił jeszcze w czasie teraźniejszym - jest Afimico Pululu dla klubu, dla drużyny. No, ale takie momenty w życiu i w sporcie są na porządku dziennym, że jedni piłkarze przychodzą, inni odchodzą. Ale to pewnie nasze wspólne wzruszenie jest spowodowane tym, że to piłkarz, z którym Jagiellonia przeżyła najpiękniejsze chwile w historii - zaznacza Łukasz Maslowski.
Kulisy decyzji Pululu. Klub zrobił wszystko
Spekulacje dotyczące przyszłości napastnika trwały od pewnego czasu, jednak ostateczne karty zostały odkryte w minionym tygodniu. Masłowski podkreśla, że Jagiellonia do samego końca walczyła o zatrzymanie swojego lidera, a powodem odejścia nie były finanse, lecz chęć podjęcia nowych wyzwań przez samego zawodnika.
W zeszłym tygodniu Afimico poinformował mnie osobiście i trenera Siemieńca, że postanowił wybrać nowe cele sportowe. To nie jest dzisiaj kwestia pieniędzy. Jako klub wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko, żeby zatrzymać Pululu, no ale też rozumiemy dzisiaj drugą stronę, że Pululu po prostu doszedł do takiego etapu, w którym podjął decyzję, że potrzebuje nowych wyzwań, nowych celów, być może też dużo większych środków finansowych. Będę trzymał kciuki za Afimico i zawsze mu kibicował. Ale chciałbym, żeby ten jeszcze Last Dance był na wysokim poziomie i skończony z happy endem dla nas wszystkich - mówi dyrektor Masłowski.
Cel: Wicemistrzostwo i pieczątka na świetnym sezonie
Choć Jagiellonia straciła szanse na obronę tytułu mistrzowskiego, w Białymstoku, nikt nie zamierza rozpaczać.
Przed ostatnią kolejką drużyna skupia się wyłącznie na zdobyciu srebrnych medali. Choć końcowy układ tabeli zależy również od wyników na innych stadionach (w tym w Zabrzu), kluczem jest zgarnięcie pełnej puli w starciu z Zagłębiem Lubin.
Dyrektor sportowy Jagiellonii apeluje o to, by zamiast wypominania potknięć, docenić ogromny sukces, jakim jest stabilna pozycja klubu w czołówce i regularna gra na arenie międzynarodowej:
Można by było gdybać, co by było, gdyby. No po prostu, straciliśmy punkty z nieoczekiwanymi dzisiaj, bym powiedział, przeciwnikami. Bardziej można było zakładać, że gdzie indziej te punkty możemy zgubić. No ale finalnie, jeżeli dzisiaj zakończymy w strefie medalowej, nie patrzyłbym przez pryzmat tego, co straciliśmy, ale co znowu uzyskaliśmy. I dosyć często powtarzamy z trenerem, że dzisiaj za mało słyszymy pozytywnych rzeczy, a bardziej mówi się o tych negatywnych. Wiadomo, że nie da się wszystkiego wygrać, nie da się wszystkiego zdobyć - to jest tylko sport, konkurencja w lidze jest coraz większa.
Masłowski przypomina również o zdrowych fundamentach, na jakich stoi obecnie klub z Podlasia:
Cały czas nie jesteśmy pod żadnym względem w kryzysie finansowym i to, że trzeci rok z rzędu będziemy grali w eliminacjach czy w grupie europejskich pucharów, to jest ogromny sukces tego środowiska, tego klubu. Uważam, że bardziej powinniśmy to doceniać, niż skupiać się na tym, co było zrobione źle. Dzisiaj jesteśmy zespołem, który nie opowiada, a wprowadza młodych piłkarzy do pierwszego zespołu, który potrafi sprzedać młodego piłkarza, wybić... wypromować i sprzedać do dobrego klubu. Ja zdecydowanie widzę więcej plusów niż minusów i tego chyba będę się trzymał.
Wiara w happy end
Wszystko wskazuje na to, że kibiców przy Słonecznej czeka wieczór pełen skrajnych emocji - od pożegnalnej owacji na stojąco dla Pululu, po walkę o ligowe podium. Łukasz Masłowski pozostaje jednak optymistą i liczy na to, że los uśmiechnie się do białostoczan w najważniejszym momencie.
Tak, to by był piękny scenariusz i życzę sobie tego, życzę tego kibicom, żeby po prostu ten wieczór był kolejnym przyjemnym wieczorem w Białymstoku. I oczywiście wierzę w happy end, jestem optymistą. I mimo tego, że uważam, że w całości w tym sezonie tego szczęścia nie mieliśmy za dużo, to być może w ostatniej kolejce to szczęście się do nas uśmiechnie - i mam tu na myśli to, co będzie się działo w Zabrzu.