Radio Białystok | Gość | Trzecie miejsce to sukces, a przed nami kolejne wyzwania. Maciej Szymański o stabilizacji, pucharach i transferowej rzeczywistości Jagiellonii -
- Uważam, że to jest ogromna kopalnia doświadczeń, to, co się wydarzyło przez ostatnie trzy lata w Jagiellonii, to, co będzie się działo w przyszłym sezonie, jeżeli chodzi o ponowną grę w pucharach. I tak, zdecydowanie uważam, że należy rozpatrywać trzecie miejsce w kategoriach sukcesu Jagiellonii Białystok - mówił w Polskim Radiu Białystok wiceprezes i dyrektor zarządzający Jagi Maciej Szymański.
Jagiellonia Białystok na dobre zadomowiła się w czołówce drużyn piłkarskiej ekstraklasy. Po raz trzeci z rzędu zakończyła sezon na podium. Tym razem powtórzyła osiągnięcie sprzed roku i zdobyła brązowy medal. Dzięki temu w sierpniu zagra w eliminacjach Ligi Europy. O zakończonych rozgrywkach i zmianach w drużynie przed kolejnym sezonem Jerzy Kułakowski rozmawiał z wiceprezesem Jagiellonii Maciejem Szymańskim.
Ciągłość i stabilizacja fundamentem sukcesu
Objęcie funkcji wiceprezesa w styczniu i świętowanie medalu już w maju mogłoby sugerować, że prowadzenie klubu w takim momencie to proste zadanie. Maciej Szymański uważa, że sukces ten jest jednak efektem wieloletniej, konsekwentnej pracy wielu osób, a nie dziełem przypadku.
Myślę, że przede wszystkim trzeba docenić te ostatnie lata, które działy się w Jagiellonii, niezależnie od tego, kto był osobą zarządzającą. Jeżeli chodzi o kwestie sportowe, myślę, że tutaj przede wszystkim nie było zmian, bo dyrektor sportowy Łukasz Masłowski, trener Adrian Siemieniec ze sztabem bardzo konsekwentnie pracujący w bardzo podobnej grupie ludzi, bo ten sztab też nie ulegał jakimś ogromnym zmianom na przestrzeni lat. Nawet analizowaliśmy, jakie osoby zdobyły wszystkie trzy medale, także tutaj naprawdę to to grono multimedalistów jest szerokie i to należy docenić, że jest ta konsekwencja w pracy i ciągłość - mówi wiceprezes Jagiellonii.
Ta pozytywna stabilizacja w strukturach sportowych ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Jagiellonii. Władze klubu nie kryją zadowolenia z faktu, że wypracowane mechanizmy będą kontynuowane.
Tak, zdecydowanie tak i też się cieszymy, że no będzie to kontynuowane, bo te procesy są naprawdę istotne, aby były tak konsekwentnie realizowane - dodaje Maciej Szymański.
Ostateczny triumf w postaci trzeciego miejsca na podium należy oceniać przez pryzmat całego sezonu i łączenia obowiązków na krajowym podwórku z rywalizacją w Europie.
Myślę, że trzeba patrzeć na szerszy obraz, nie tylko na jednostkowy mecz i tutaj zdecydowanie uważam, że należy to traktować jako sukces Jagiellonii, tym bardziej, że ponownie Jagiellonia wyszła z fazy ligowej Ligi Konferencji do play-offów. Także ponownie na obu polach Jagiellonia dość długo rywalizowała, grała na wiosnę, co też jest ogromnym doświadczeniem dla sztabu, jak pracować, jak przygotować zespół, też kiedy to się zmienia, kiedy nagle pozostają tylko rozgrywki ligowe, nie ma już tych rozgrywek europejskich. Także całościowo ja uważam, że to jest ogromna kopalnia doświadczeń, to, co się wydarzyło przez ostatnie trzy lata w Jagiellonii.
Jagiellońska młodzież na salonach
Znakiem rozpoznawczym klubu z Białegostoku stało się odważne stawianie na młodych zawodników. Rekordowa sprzedaż Oskara Pietuszewskiego, świetne występy Bartosza Mazurka m.in. we Florencji, a także wprowadzanie Eryka Kozłowskiego czy Zacharego Zalewskiego to dowód na to, że Jagiellonia realizuje jasną strategię rozwoju. Ostatnie pozyskanie młodego bramkarza Michała Perchela z Puszczy Niepołomice tylko to potwierdza.
Myślę, że to jest kluczowe i też widać konsekwencje, widać znowu kontynuację tych działań i Jagiellonia powinna się charakteryzować tym, że ci młodzi piłkarze wchodzą do ligi, pokazują, że potrafią grać i pokazują, że potrafią rywalizować, bo dzisiaj nie mówimy już o jednostkowych przypadkach, tylko o kilku zawodnikach, których możemy wymienić - mówi Maciej Szymański.
Życie po Afimico Pululu
Choć pierwsza drużyna udała się na zasłużony, prawie miesięczny urlop i wznowi treningi około 20 czerwca, dla zarządu klubu rozpoczął się czas najbardziej intensywnej pracy. Jednym z największych wyzwań transferowych będzie obsadzenie pozycji napastnika po odejściu Afimico Pululu.
Na pewno to będzie ogromne wyzwanie, żeby pozyskać takiego zawodnika, który od razu wejdzie w buty Afiego. Zresztą myślę, że na przestrzeni tych lat, kiedy Pululu był tutaj w Jagiellonii, to chyba to było najtrudniejsze dla potencjalnych innych napastników, to znaczy, jak rywalizować z nim, jeżeli chodzi o miejsce w składzie. Dzisiaj to będzie wyzwanie, jak go zastąpić, jak spowodować, żeby zespół nadal był skuteczny - mówi wiceprezes Jagiellonii.
Klub prowadzi już zaawansowane działania w celu pozyskania następcy, jednak poruszanie się po rynku transferowym wymaga cierpliwości i uwzględnienia realiów polskiej ligi.
Oczywiście, obserwacje są. To nie są takie procesy, które zaczynają się teraz, bo to już wcześniej ma miejsce. Są wytypowani zawodnicy, którzy mogliby zostać pozyskani. Natomiast my musimy też pamiętać o kontekście, w jakim zarówno jest Jagiellonia, jak i jednak nadal cała nasza liga i zawodnicy mają różne propozycje, czasami też obserwują rynek i niekoniecznie muszą podejmować decyzje w pierwszym tempie.
Maciej Szymański zwraca również uwagę na to, jak bardzo mogą mylić się początkowe oceny sprowadzanych piłkarzy, podając za przykład właśnie postać Pululu.
Jak sobie zobaczymy odczucia w momencie, kiedy Afimico Pululu pojawiał się w Polsce, a jaką pracę tutaj wykonał i jakie piętno odcisnął, no to nie ma nic wspólnego ze sobą. Bo te opinie, dzisiaj można powiedzieć, że były bardzo krzywdzące względem jego umiejętności i tego, co pokazał.
Zmiany kadrowe i walka o Europę
Przed Jagiellonią duże wyzwanie w eliminacjach Ligi Europy, gdzie rywalizację rozpocznie od trzeciej rundy. Gra na tym poziomie wymaga szerokiej i niezwykle konkurencyjnej kadry. Podczas gali jagiellońsko-biznesowej przygotowano pamiątkowe grawertony dla zawodników, którym kończą się umowy lub wypożyczenia - mowa o takich nazwiskach jak Samed Bażdar, Andy Pelmard, Alex Pozo, Bartłomiej Wdowik czy Nahuel Leiva.
Będziemy to komunikować w najbliższym czasie. Ja bym nigdy nie mówił, że na pewno kogoś nie zobaczymy ponownie. Natomiast z formalnego punktu widzenia albo kończą się kontrakty, albo kończą się wypożyczenia i to akurat nie są tajemnice. Natomiast czy ci zawodnicy już nie będą reprezentować Jagiellonii, to też pokaże najbliższy czas. Ale wychodzimy z założenia, że o tych formalnościach też trzeba poinformować - mówi Maciej Szymański.
Niewiadomą pozostaje również przyszłość wypożyczonego AZ Jacksona, w przypadku którego ruch leży po stronie klubu z Vancouver.
Tutaj czekamy z kolei na decyzję drugiej strony, bo Vancouver ma opcję wykupu AZ, także tam jest jeszcze czas na to, aby tego dokonać.
Niezależnie od ostatecznych decyzji personalnych, pion sportowy doskonale wie, które pozycje wymagają natychmiastowego wzmocnienia, aby utrzymać odpowiedni poziom rywalizacji wewnątrz zespołu.
Nawet odnosząc się do tych zawodników, którym się kończą wypożyczenia czy kontrakty, to mamy zdiagnozowane pozycje, na których powinni się pojawić zawodnicy, gdzie ta rywalizacja powinna być większa, bo jednak na każdej pozycji dzisiaj przynajmniej jeden zawodnik się znajduje, może nawet jak mówimy o pozycji napastnika też tak jest, co prawda ci zawodnicy jak Rallis czy Sylla w tym sezonie grali mniej, ale no to są zawodnicy, którzy też mieli oceniony swój potencjał na odpowiednim poziomie. Ta rywalizacja (z Afimico Pululu - przyp. red.) była dla nich bardzo, bardzo wymagająca. Więc tak naprawdę na każdej pozycji zawodnicy są, teraz kwestia właśnie zapewnienia tego, żeby ta kadra była na tyle konkurencyjna zarówno wewnątrz, w codziennym procesie treningowym, jak i w rywalizacji dwa razy w tygodniu, żeby zachować poziom - dodaje wiceprezes Jagiellonii.
Kiedy kibice poznają nowe nazwiska?
Kibice z niecierpliwością wyczekują oficjalnych komunikatów i transferowych hitów. Władze Jagiellonii podchodzą jednak do tematu ze spokojem, unikając składania deklaracji bez stuprocentowej pewności.
Jestem ostatni chyba, żeby składać... No jeszcze jest dyrektor, który też myślę, że jest na samym końcu, jeżeli chodzi o składanie deklaracji, kiedy to dokładnie nastąpi, bo tak jak powiedziałem, tych czynników jest wiele. Natomiast te poprzednie lata też pokazują, że ważne jest to, żeby możliwie szybko pozyskać jak najlepszych zawodników. Taką świadomość mamy, ale czasami jest pewna specyfika każdego okienka transferowego i finalnie nie wszystko jest zrealizowane tak, jak sobie zakładamy, przede wszystkim pod kątem timingu. Ale tak jak mówię, tych czynników jest tak dużo, że tutaj żadne deklaracje wręcz nie powinny padać - podsumowuje Maciej Szymański.