Radio Białystok | Gość | Projekt „Lex Szarlatan” trafia do Sejmu. Rzecznik Praw Pacjenta zyska potężną broń przeciwko medycznym oszustom -
„Ustawa »Lex Szarlatan« ma po pierwsze chronić polskich pacjentów przed oszustami medycznymi, którzy obiecują terapię skuteczną na wszystko, leczącą nowotwory, choroby genetyczne, nieuleczalne. Ta ustawa ma głównie uderzać w te osoby, które proponują pacjentom metody lecznicze, które nie mają nic wspólnego z medycyną, z aktualną wiedzą medyczną, ale przypisują tym metodom cudowne właściwości lecznicze niemalże na każdy problem zdrowotny - mówi Paweł Grzesiewski.
Milionowe kary finansowe, natychmiastowe zamykanie nielegalnych klinik i bezwzględna walka z medyczną dezinformacją w sieci - to główne założenia projektu ustawy o prawach pacjenta, potocznie nazywanego „Lex Szarlatan”. O tym, jak nowe przepisy wpłyną na rynek medycyny alternatywnej i kto powinien zacząć się bać, rozmawialiśmy z Pawłem Grzesiewskim, dyrektorem Biura Prawnego Rzecznika Praw Pacjenta.
Walka z oszustwem, a nie z wolnością wyboru
Nowe przepisy budzą spore emocje, jednak - jak uspokaja dyrektor Paweł Grzesiewski - celem ustawy nie jest uderzanie w legalnie działających przedsiębiorców czy alternatywne formy relaksacji, ale ochrona ludzkiego życia przed bezwzględnym żerowaniem na strachu i chorobie.
Ustawa »Lex Szarlatan« ma po pierwsze chronić polskich pacjentów przed oszustami medycznymi, którzy obiecują terapię skuteczną na wszystko, leczącą nowotwory, choroby genetyczne, nieuleczalne. Ta ustawa została nazwana »Lex Szarlatan«, czyli ona ma głównie uderzać w te osoby, które proponują pacjentom metody lecznicze, które nie mają nic wspólnego z medycyną, z aktualną wiedzą medyczną, ale przypisują tym metodom cudowne właściwości lecznicze niemalże na każdy problem zdrowotny. I to w takie praktyki, w takie osoby ta ustawa ma uderzać, ma chronić polskich pacjentów - mówi Paweł Grzesiewski.
Rzecznik Praw Pacjenta zaprzecza, jakoby ustawa miała wprowadzać cenzurę lub zakazywać funkcjonowania gabinetów masażu czy zielarstwa.
Pacjenci nadal będą mieli prawo decydować o swoim zdrowiu, o ile nie staną się ofiarami cynicznej manipulacji.
My nie chcemy - i nie jest taki też cel tej ustawy - zamykania jakiejkolwiek działalności gospodarczej, jakiegokolwiek gabinetu, czy to ziołolecznictwa, masażu, bo tego typu zarzuty czy narracje były podnoszone w ramach procedowania tego projektu. Nie chcemy absolutnie ograniczać również autonomii pacjenta. Niech pacjent korzysta sobie z tego, co chce. No mamy i wolność wyboru, mamy wolność i swobodę działalności gospodarczej. Natomiast to, co musi budzić sprzeciw, to są te działania oszukańcze, gdzie ktoś jakimś metodom przypisuje nieprawdziwe efekty terapeutyczne, które w najgorszym przypadku mogą nawet odwieść pacjenta od konwencjonalnej medycyny na rzecz takich niesprawdzonych metod. No a skutki tego mogą być opłakane wyjaśnia Paweł Grzesiewski.
Medycyna ludowa pod lupą? Podlaskie szeptuchy mogą spać spokojnie
W debacie publicznej pojawiły się pytania, czy surowe kary dosięgną tradycyjną medycynę ludową, taką jak słynne na Podlasiu szeptuchy.
Dyrektor Biura Prawnego RPP zapewnia, że urzędnicy nie zamierzają ścigać lokalnych tradycji, które nie odciągają chorych od tradycyjnego leczenia szpitalnego i nie są nastawione na wielki zysk.
Tego typu działalności pod okiem i lupą rzecznika no raczej nie będą. Z tego, co ja wiem, to takie osoby, takie szeptuchy, które gdzieś tam doradzają czy... [leczą modlitwą i ziołami – przyp. red.], ja nie sądzę, żeby tam był element, przynajmniej ja się nie spotkałem, jakiegoś odwodzenia od lekarza albo żeby przypisywać tego typu działaniom jakieś cudowne efekty terapeutyczne - mówi Paweł Grzesiewski.
Internet pod szczególną obserwacją
Prawdziwym polem obserwacji dla Rzecznika Praw Pacjenta będzie jednak sieć. To tam, napędzane algorytmami mediów społecznościowych, kwitną wielomilionowe biznesy, żerujące na ludzkiej naiwności. „Pseudo-celebryci” medyczni i influencerzy bez wykształcenia, którzy budują zasięgi na promowaniu niebezpiecznych pseudoterapii, będą głównym celem działań urzędu.
Sokoro Państwo teraz sobie wpiszą w przeglądarkę internetową różnego rodzaju hasła, które będą gdzieś tam nawiązywać do takiej paramedycyny, pseudomedycyny, medycyny alternatywnej, ziołolecznictwa, to cała masa takich ofert jest. Są też... ja nie będę się posługiwać teraz nazwiskami konkretnymi, natomiast są tacy troszkę, jeśli chodzi o tą sferę pseudomedycyny, tacy pseudo-celebryci, ja bym ich tak nazwał na mediach społecznościowych. Ludzie z bardzo szerokimi zasięgami, którzy gdzieś reklamują te rzeczy, swoje usługi, suplementy diety. To są poważne biznesy na tym zbudowane i naprawdę, no jest ileś takich osób, powiedzmy podmiotów wiodących - wylicza Paweł Grzesiewski.
Biuro Rzecznika zapowiada, że sieć będzie monitorowana „przede wszystkim”, ponieważ to tam przeniosła się większość szkodliwych praktyk.
Urzędniczy bat na oszustów: Jak będzie działać procedura?
Wbrew pozorom, wyłapanie osób naruszających prawo nie będzie trudne.
Rzecznik Praw Pacjenta nie będzie jednak działał jak prokuratura - zamiast ścieżki karnej, ustawa wprowadza szybką i skuteczną procedurę administracyjną. Nowe przepisy pozwolą na błyskawiczne nakazanie zaprzestania szkodliwych praktyk pseudomedycznych.
„Sam »Lex Szarlatan« nie przewiduje żadnej odpowiedzialności karnej. Tutaj procedura będzie stricte administracyjna, bo Rzecznik Praw Pacjenta nie jest organem postępowania karnego, no nie oskarżamy nikogo i sprawy do sądu nie wnosimy. My będziemy te sprawy badać w takim trybie administracyjnym, które będzie się kończyło decyzją administracyjną. (...) Tu chodzi, żeby zabezpieczyć instytucjonalnie ten obszar, kiedy ktoś no zajmuje się leczeniem, a nie jest lekarzem ani podmiotem leczniczym - wyjaśnia Paweł Grzesiewski.
Rzecznik zyska prawo do definiowania tzw. „praktyki pseudomedycznej” i wydawania natychmiastowego nakazu jej zaniechania, jeśli jej celem jest osiągnięcie korzyści majątkowej kosztem zdrowia pacjenta.
Rzecznik będzie mógł, w świetle tych projektowanych przepisów, stwierdzać stosowanie tak zwanej praktyki pseudomedycznej i będzie nakazywał zaniechania tej praktyki. Zatem, jeżeli ktoś na przykład będzie reklamować, wmawiać pacjentom, że poprzez przyjmowanie jakichś ziół czy suplementów diety jakiś guz, powiedzmy piersi, się cofnie, co jest oczywiście bzdurą i nieprawdą, no to my tego typu działalność zakażemy. Tutaj będzie uznana ta praktyka pseudomedyczna - mówi Paweł Grzesiewski.
Projekt ustawy trafił już do Sejmu.