Radio Białystok | Gość | Płaca minimalna przekroczy 5 tysięcy złotych? Związkowcy: "To uczciwe i bezpieczne dla gospodarki" -
- Najniższa krajowa ma zapewnić człowiekowi jakieś podstawowe warunki bytowania. Nie możemy hamować jej wzrostu tylko dlatego, że bardziej doświadczeni pracownicy zarabiają niewiele więcej - mówi wiceprzewodnicząca OPZZ w Podlaskiem Iwona Kulesza-Woroniecka.
Jak będzie wyglądała płaca minimalna w przyszłym roku i czy pracownicy rzeczywiście odczują wzrost wynagrodzeń? O propozycjach rządu, zbliżających się negocjacjach na temat najniższej krajowej oraz kondycji rynku pracy w województwie podlaskim mówimy w Rozmowie Dnia.
Z wiceprzewodniczącą OPZZ w Podlaskiem Iwoną Kuleszą-Woroniecką rozmawia Adam Janczewski.
Dodatki nie powinny zastępować podstawy wynagrodzenia
Jednym z tematów poruszonych w rozmowie były planowane zmiany przepisów dotyczących płacy minimalnej. Chodzi między innymi o to, by dodatki i premie nie były wliczane do minimalnego wynagrodzenia.
Jak podkreśla Iwona Kulesza-Woroniecka, zgodnie z obowiązującymi zasadami podstawa wynagrodzenia nie powinna być niższa niż ustawowa płaca minimalna, a wszelkie dodatki powinny stanowić wyłącznie uzupełnienie pensji.
Podstawa, która nie może być niższa od płacy minimalnej, stanowi trzon wynagrodzenia pracowniczego, a wszelkie dodatki czy wynikające z prawa typu dodatki z tytułu wysługi lat, dodatki kierownicze czy jakiekolwiek inne dodatki, które pracodawca chce bądź powinien przeznaczyć na wynagrodzenie pracownicze, winny stanowić właśnie dodatek do wypłaty do pensji, a nie podstawę wynagrodzenia - mówi.
Jak zaznacza, problem polega na tym, że nie wszyscy pracodawcy stosują te zasady w praktyce.
Stosowane są różnego rodzaju sposoby na to, żeby doliczyć na przykład premię za obecność w pracy, którą pracodawca może wypłacić, ale nie musi. Stanowi część podstawowego uposażenia i jeżeli pracownik zachoruje i nie przyjdzie do pracy, to oprócz tego, że traci z tytułu mniejszego wynagrodzenia z zasiłku chorobowego, to jeszcze dodatkowo odbiera się mu premię - tłumaczy.
Według przedstawicielki OPZZ oznacza to w praktyce obniżanie realnej podstawy wynagrodzenia pracownika.
Związkowcy chcą 5200 zł brutto
W rozmowie pojawił się również temat przyszłorocznej wysokości płacy minimalnej. Obecnie wynosi ona 4806 zł brutto, jednak związki zawodowe postulują dalszy wzrost.
27 maja zostało podpisane porozumienie przedstawicieli pracowników, czyli Forum Związków Zawodowych, NSZZ Solidarność i OPZZ, w którym zaproponowano, że płaca minimalna powinna wzrosnąć do 5200 zł brutto - mówi Iwona Kulesza-Woroniecka.
Jak dodaje, propozycja zakłada również wzrost wynagrodzeń w całej gospodarce.
Przewiduje się wzrost wynagrodzeń pracowniczych na poziomie około 11 proc., a wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej na poziomie 15 proc. No i oczywiście od płacy minimalnej będą liczone inne pochodne - wyjaśnia.
Zdaniem związkowców wzrost minimalnego wynagrodzenia jest naturalną konsekwencją sytuacji gospodarczej.
Jeżeli mamy wzrost gospodarczy, jeżeli rosną inne wskaźniki, to też powinna rosnąć płaca minimalna - podkreśla.
"Pracodawcy zawsze mówią o redukcji etatów"
Propozycje związkowców już spotkały się z krytyką części pracodawców. Padają argumenty, że tak duży wzrost płacy minimalnej może doprowadzić do ograniczania zatrudnienia.
Iwona Kulesza-Woroniecka uważa jednak, że podobne obawy pojawiają się przy każdej podwyżce minimalnego wynagrodzenia.
Tak pracodawcy twierdzą, ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek twierdzili inaczej. Zawsze twierdzą, że płaca minimalna może wpłynąć na redukcję etatów - mówi.
Jak zaznacza, dane z rynku pracy nie potwierdzają czarnych scenariuszy.
Tej znaczącej redukcji etatów nie widzimy. Stopa bezrobocia dosyć stabilnie utrzymuje się na takim samym poziomie, czyli około 6 proc. w Polsce i 7,5 proc. na Podlasiu. Zmiany płacy minimalnej w styczniu nie wpłynęły na zmiany stopy bezrobocia - podkreśla.
Jednocześnie przyznaje, że wyższa płaca minimalna oznacza większe koszty dla części przedsiębiorców.
To na pewno w jakimś tam stopniu obciąży pracodawców. No ale z drugiej strony, jeżeli mamy wzrost gospodarczy, to wzrost gospodarczy zakłada, że też dochody pracodawców są wyższe. Na tym polega solidarność społeczna, że wytwórcy tych dochodów, czyli pracownicy, też część z nich powinni otrzymać - dodaje.
Problem spłaszczenia wynagrodzeń
Wiceprzewodnicząca OPZZ przyznaje jednak, że szybki wzrost płacy minimalnej powoduje również niekorzystne zjawisko spłaszczenia wynagrodzeń.
W niektórych firmach tak naprawdę osoby z doświadczeniem mają tylko 20 proc. więcej niż osoby nowo wchodzące na rynek pracy - mówi.
Jak przypomina, wcześniej zdarzały się sytuacje, gdy doświadczeni pracownicy zarabiali nawet mniej od nowych osób zatrudnianych przez firmy.
Młodego trzeba było czymś kupić, a doświadczony był już przywiązany do miejsca pracy i nie było obaw o to, że pracę porzuci - zauważa.
Mimo to, jej zdaniem, nie powinno to być argumentem przeciwko podnoszeniu najniższej krajowej.
Najniższa krajowa ma zapewnić człowiekowi jakieś podstawowe warunki bytowania. Nie możemy tego hamować tylko przez pryzmat faktu, że bardziej doświadczeni pracownicy zarabiają niewiele więcej. Wręcz przeciwnie, powinniśmy iść w tym kierunku, żeby właśnie więcej płacić bardziej doświadczonym pracownikom niż tym wchodzącym na rynek pracy - podkreśla.
"To uczciwa i bezpieczna propozycja"
Zdaniem Iwony Kulaszy-Woronieckiej propozycja płacy minimalnej na poziomie 5200 zł brutto jest realna i bezpieczna dla gospodarki.
Zanim podpisujemy jakiekolwiek deklaracje, zanim na cokolwiek się umawiamy, przeprowadzane są analizy ekonomiczne i to właśnie z tych analiz ekonomicznych wynika to, co wynika. Nie sądzę, żeby to miało zaburzyć funkcjonowanie rynku pracy - mówi.
Ostateczne decyzje dotyczące wysokości minimalnego wynagrodzenia mają zapaść po negocjacjach rządu, pracodawców i związków zawodowych w Radzie Dialogu Społecznego.