Radio Białystok | Gość | Problem uzależnienia młodych ludzi od telefonów i mediów społecznościowych. Czy ustawa go rozwiąże? -
- Nie jesteśmy stanowczo na nie zakazom telefonów komórkowych w szkołach. Uważamy jednak, że to jest zdecydowanie za wcześnie i nie można tworzyć prawa na kolanie. Wszelkie zakazy powinny być poprzedzone dobrą edukacją - mówi założyciel Akcji Uczniowskiej Paweł Mrozek.
To rozwiązanie popiera ponad 80 proc. społeczeństwa, także politycy z różnych opcji raczej się w tej kwestii nie spierają. Rządowy projekt ustawy w sprawie zakazu używania telefonów komórkowych w podstawówkach ma trafić do Sejmu. Jeśli będzie przegłosowany i podpisany przez prezydenta, zacznie obowiązywać od nowego roku szkolnego.
Czy to jednak rozwiąże problem uzależnienia młodych ludzi od telefonów i mediów społecznościowych - sami zainteresowani są co do tego sceptyczni.
Z założycielem Akcji Uczniowskiej Pawłem Mrozkiem rozmawia Iza Serafin.
Dorośli są zgodni. Młodych nikt nie zapytał
Jak podkreśla Paweł Mrozek, rzadko zdarza się temat, który łączy przedstawicieli wszystkich opcji politycznych. W sprawie telefonów komórkowych w szkołach panuje jednak wyjątkowa zgoda.
Można powiedzieć, że zgoda między wszystkimi partiami politycznymi jest w tym temacie i to jest coś naprawdę niezwykłego. Przy temacie mediów społecznościowych i telefonów komórkowych wszyscy się zgadzają. Jednak - właśnie dorośli - zauważa.
Jego zdaniem w debacie publicznej zabrakło głosu tych, których nowe przepisy dotyczyłyby bezpośrednio.
Badania pokazują, że około 85 proc. osób dorosłych popiera takie rozwiązania, ale jednak nikt nie zapytał młodych ludzi, czy się z tym zgadzają, czy nie. Przynajmniej nikt z decydentów - mówi.
Młodzi ludzie nie odrzucają całkowicie możliwości ograniczeń, ale zwracają uwagę na kolejność działań.
Nie jesteśmy stanowczo na nie zakazom takich ewentualnych telefonów, tylko uważamy, że to jest zdecydowanie za wcześnie. Powinniśmy najpierw wyczerpać możliwości edukacji, a dopiero później myśleć o ewentualnych zakazach - podkreśla.
Zakaz w szkole nie rozwiąże problemu po lekcjach
Zdaniem założyciela Akcji Uczniowskiej zwolennicy zakazu często zakładają, że odsunięcie uczniów od telefonów na kilka godzin dziennie automatycznie poprawi ich dobrostan. Tymczasem rzeczywistość wygląda znacznie bardziej skomplikowanie.
Godzina 8:00, przychodzimy do szkoły, oddajemy te ewentualne telefony, a o godzinie 15:00, 16:00 albo 17:00 wychodzimy z tej szkoły i nikt w żaden sposób już nie zweryfikuje tego, co robimy w tym telefonie do następnego dnia - zauważa.
Dlatego, jak przekonuje, odpowiedzialność za kształtowanie zdrowych nawyków cyfrowych nie może spoczywać wyłącznie na szkole.
Tutaj też jest duża odpowiedzialność rodziców. Jednak rodzice - i niestety słyszymy to zarówno od rodziców, ale też młodych ludzi - nie do końca panują nad tym, co się dzieje w telefonie młodej osoby - mówi.
Uzależnienie jest realnym problemem
Paweł Mrozek nie neguje zagrożeń związanych z nadmiernym korzystaniem ze smartfonów. Wręcz przeciwnie - podkreśla, że młodzi ludzie mają świadomość skali problemu.
Jesteśmy tego świadomi, że jesteśmy uzależnieni. 71 proc. młodych ludzi uczących się w szkołach podstawowych mówi, że jest uzależniona od telefonu, więc my też tę świadomość mamy - podkreśla.
Jego zdaniem błędem jest jednak przekonanie, że sam zakaz rozwiąże problem.
Politycy myślą, że decyzją związaną z tym, że zakażemy tych telefonów, rozwiążemy ten problem. Mają też poczucie, że będą mieć czyste ręce, że już zrobili wszystko, co tylko mogli zrobić w tym temacie. No ale niestety tak to nie wygląda - ocenia.
Dodaje również, że skutki źle przygotowanych regulacji mogą okazać się bardziej dotkliwe niż korzyści płynące z ich wprowadzenia.
Młodzi nie widzą zagrożeń, które kryją się w sieci
Jednym z najważniejszych argumentów przeciwko natychmiastowemu zakazowi jest zdaniem rozmówcy brak odpowiedniej edukacji dotyczącej funkcjonowania mediów społecznościowych i internetu.
Higiena cyfrowa, nauka o dobrostanie psychicznym, radzeniu sobie z emocjami - to jest coś, co powinno być w polskiej szkole stawiane na pierwszym miejscu - podkreśla.
Jak zauważa, wielu młodych ludzi funkcjonuje w przekonaniu, że świat internetu jest przestrzenią pozbawioną zagrożeń.
Młodzi ludzie patrzą na telefony i media społecznościowe jako na coś, gdzie nie ma jakichkolwiek zagrożeń i żyją w takiej bańce świadomości, że tam nic się złego nie dzieje. No ale się dzieje - mówi.
Lista zagrożeń jest długa.
W sieci jest strasznie dużo mowy nienawiści, hejtu, treści destrukcyjnych, treści zachęcających do samookaleczania czy chociażby do popełniania samobójstwa. To są filmiki i trendy, które pojawiają się na każdym kroku - ostrzega.
Szczególną uwagę zwraca na działanie algorytmów mediów społecznościowych.
Jak działa algorytm? Działa w sposób taki, że jak najdłużej chce przetrzymać młodą osobę. Nawet jeśli my, jako młodzi ludzie, nie chcemy widzieć niektórych treści, które nam się pokazują, to one i tak same nam się pokażą w pierwszej kolejności - tłumaczy.
Edukacja i rodzice zamiast prostych rozwiązań
Zdaniem Pawła Mrozka kluczem do ograniczenia uzależnienia od smartfonów jest połączenie edukacji z aktywnym zaangażowaniem rodziców.
Powinniśmy zacząć od edukacji. Od edukacji, która wchodzi od pierwszego września. Jednak edukować i uświadamiać młodych ludzi - mówi.
Jednocześnie zaznacza, że sama szkoła nie wystarczy.
Obowiązkiem rodzica i taką odpowiedzialnością rodzica jest pilnowanie tego, co młoda osoba robi w wolnym czasie w sieci - podkreśla.
Jako przykłady skutecznych rozwiązań wskazuje kontrolę rodzicielską i ograniczenia czasowe.
Kontrole rodzicielskie są dobrym rozwiązaniem. Rodzice nie muszą dwadzieścia cztery godziny patrzeć na telefon młodej osoby, ale mogą to sprawdzić za pomocą swojego telefonu. Mogą to kontrolować, nie pozwalać wchodzić na strony, które są do tego nieprzeznaczone - wyjaśnia.
W jego ocenie równie ważna jest skuteczniejsza weryfikacja wieku użytkowników w internecie.
Weryfikacja wieku na stronach, na których młodych ludzi być nie powinno, to kolejny ważny temat - zaznacza.
Podsumowując swoją propozycję rozwiązania problemu, stawia na współpracę szkoły, rodziców i samych uczniów.
| red: at, glPrzede wszystkim edukacja. Jednocześnie z edukacją musi iść odpowiedzialność rodzica za dziecko. I tutaj również współpraca nas jako młodych z rodzicami, żeby też rodzice mieli świadomość tego, co przeglądamy, ale też żeby tłumaczyć młodym ludziom, co nie jest bezpieczne w sieci - podsumowuje Paweł Mrozek.