Radio Białystok | Gość | Koniec z modelem twardego faceta. Okazuje się, że ojciec to też czuły i wrażliwy człowiek -
Ojciec jest niezwykle ważny. Na różne sposoby, w zależności od płci dziecka, w zależności od warunków, w jakich to dziecko rośnie. Jesteśmy potrzebni we dwoje. Być może za Dniem Ojca stoi w wielu środowiskach jeszcze kontrowersyjny pogląd, że ojciec to też człowiek. To może być znakomita okazja, żebyśmy dostrzegli własną wielowymiarowość, własną użyteczność na wielu różnych płaszczyznach, na których na co dzień trudno nam tę użyteczność dostrzec - mówi psycholog i psychoterapeuta Jacek Sochacki.
Z najnowszego raportu „Oblicza współczesnego ojcostwa” płyną jednoznaczne wnioski: w polskich domach trwa cicha rewolucja. Blisko 80 proc. mężczyzn odrzuca tradycyjną rolę „wielkiego nieobecnego”. Współczesny tata to już nie tylko człowiek od naprawiania kranów i zarabiania pieniędzy - to rodzic, który potrafi przytulić płaczące dziecko i bez oporów rozmawiać z nim o emocjach.
Skąd ta nagła zmiana? Jak zauważa psycholog i psychoterapeuta Jacek Sochacki, dzisiejsze zaangażowanie ojców to w dużej mierze próba przepracowania własnych doświadczeń z dzieciństwa.
Na pewno wielu z nas pamięta puste miejsce przy stole podczas posiłków, kiedy tato był w pracy. Nie chcemy być tylko zdjęciem na świątecznym meblu, ale i żywym człowiekiem, który będzie służył swoim dzieciom ciepłem, obecnością i tym wszystkim, co jesteśmy w stanie rodzinie zaoferować, poza oczywiście pracą i zapewnieniem dóbr materialnych - mówi Jacek Sochacki.
Koniec z robotem i bankomatem. Inteligencja emocjonalna wygrywa
Z danych wynika, że ponad połowa ojców regularnie rozmawia ze swoimi pociechami o smutku czy strachu. Wygląda na to, że kultowy model „twardego faceta”, który ukrywa swoje uczucia, powoli odchodzi do lamusa, przegrywając z inteligencją emocjonalną. Mężczyźni zaczynają dostrzegać, że otwartość na emocje przynosi korzyści również im samym.
Okazuje się, że jesteśmy nie tylko robotami, połączeniem robota i bankomatu - tak jak wielu mężczyzn czy wielu ojców próbuje się sprowadzić do tej roli - ale też potrafimy być źródłem ciepła, serdeczności, życzliwości. I to są zasoby, które również nasze życie czynią szczęśliwszym - przekonuje psycholog.
Strach ma wielkie oczy
Choć zmiany są widoczne, to wciąż połowa mężczyzn uważa opiekę nad niemowlęciem i higienę dziecka za główną domenę kobiet - mimo że 40 proc. z nich dzieli się tymi obowiązkami po równo z partnerką. Gdzie leży źródło tego oporu? Zdaniem psychologa odpowiedź jest prosta: barierą jest męski strach przed kruchością nowego życia i brak wprawy.
Opór, jak zawsze, tkwi między uszami. W strachu, w niepokoju. Nie mamy wprawy. Obawiamy się wziąć do ręki małego człowieka, który mieści nam się na przedramieniu, bo wzięcie na ręce niemowlęcia, noworodka, jest połączone przecież z ogromną odpowiedzialnością za jego losy. Panie macie lepsze genetyczne wyposażenie, bardziej predysponujące, bo jesteście w tym lepsze. Zewnętrznie być może tata radzi sobie nie gorzej w takich sytuacjach, ale psychologicznie ani trochę - zapewnia Jacek Sochacki.
„Paluszek i główka…” - dlaczego uciekamy w pracę?
Kolejnym wyzwaniem jest łączenie ról zawodowych i rodzicielskich. Co piąty ojciec przyznaje, że praca nie pozwala mu na skorzystanie z pełnego urlopu rodzicielskiego. Choć presja pracodawców bywa realna, psycholog zwraca uwagę na drugie dno tego problemu. Praca zawodowa bywa dla mężczyzn po prostu… bezpieczną kryjówką przed chaosem życia domowego.
Słuchając takich wypowiedzi, mam ochotę powiedzieć: paluszek i główka to szkolna wymówka. Bardzo chętnie skrywamy się za zasłoną obowiązków zawodowych, żeby uniknąć tych prac, tych zajęć, które nas przerastają, które są dla nas za trudne. A bardzo często też nie mamy odwagi przyznać, że sobie z czymś nie radzimy, więc zasłaniamy się tarczą zawodową. Praca zawodowa jest mniej wymagająca, bardziej dostosowana do naszej konstrukcji psychologicznej. Zdarzenia następujące w pracy są ułożone w ciągu sekwencyjno-logicznym, jedno po drugim, a z tym radzimy sobie znakomicie. Natomiast z wieloaspektowością sytuacji, która jest wymaganiem sytuacji rodzinnych, z wieloma wymiarami, z wieloma czynnikami, które należy łączyć, radzimy sobie dość kiepsko. W tym panie nas wyprzedzacie i możemy się tego od was próbować uczyć - wyjaśnia psycholog.
Pułapka idealnego rodzica i zbyt wysoki próg wejścia
Aż 63 proc. ojców czuje się obecnie przemęczonych i przytłoczonych presją bycia idealnym rodzicem. Czy pogoń za nowoczesnym modelem ojcostwa może prowadzić do wypalenia? Jacek Sochacki wskazuje, że problemem nie jest samo zmęczenie, ale kulturowe wymagania, do których mężczyźni nie zostali przygotowani oraz brak zrozumienia ze strony partnerek.
Ja myślę, że problemem jest nie tyle wypalenie rodzicielskie, ile wysoki próg wejścia. Sytuacje rodzinne, zaangażowanie w troskę i opiekę nad innymi ludźmi, to coś, co kulturowo w roli mężczyzny nie jest zbyt głęboko zakotwiczone. I kiedy panie patrzycie na nas jak na dziewczynki, tylko inaczej wyglądające i stawiacie nam taki poziom wymagań, jaki postawiłybyście swoim przyjaciółkom czy swoim koleżankom, nie jesteśmy w stanie temu sprostać. Bo nie mamy tego wyposażenia. Gdybyście rozumiały, że niektóre zachowania przychodzą nam z trudnością, pewnie byłoby nam lżej. Ale znając życie, zapewne zaczęlibyśmy to sprytnie wykorzystywać - zauważa psycholog.
Ojciec to też człowiek. Dlaczego potrzebujemy obojga rodziców?
Mimo wszystkich trudności i barier, rola ojca w rozwoju dziecka jest nie do zastąpienia. Do pełnego uspołecznienia młody człowiek potrzebuje unikalnego miksu cech obojga rodziców. Czym więc w swojej istocie jest nowoczesne ojcostwo? To przede wszystkim odwaga do bycia bliskim, czułym i autentycznie obecnym każdego dnia.
| red: gl, atOjciec jest niezwykle ważny. Na różne sposoby, w zależności od płci dziecka, w zależności od warunków, w jakich to dziecko rośnie. Jednakże nie da się opanować zachowań niezbędnych do sprawnego funkcjonowania społecznego, korzystając z przekazu tylko jednego rodzica. Jesteśmy potrzebni we dwoje. Być może za Dniem Ojca stoi w wielu środowiskach jeszcze kontrowersyjny pogląd, że ojciec to też człowiek. To może być znakomita okazja, żebyśmy dostrzegli własną wielowymiarowość, własną użyteczność na wielu różnych płaszczyznach, na których na co dzień trudno nam tę użyteczność dostrzec. Bliskość to coś, co nam, mężczyznom, przychodzi z ogromną trudnością. Jest w pewnym sensie pod prąd naszej biologicznej konstrukcji - wyjaśnia Jacek Sochacki.