Radio Białystok | Gość | Emocje w polityce to zły doradca. Czy kryzys dyplomatyczny na linii Warszawa-Kijów wygasa? -
- Kwestie symboliczne, kwestie związane z emocjami, a niewątpliwie niezabliźnione rany historyczne, one budzą emocje i będą budzić emocje. One zawsze mogą przynosić negatywne konsekwencje w takiej realnej, codziennej polityce, w codziennych relacjach - mówił w Polskim Radiu Białystok Michał Syska.
Podczas gdańskiej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy nie będzie ostatecznie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - ukraińskiej delegacji przewodniczyć ma premier Julia Swyrydenko. W tle tej decyzji są napięcia w relacjach Warszawa-Kijów, sprawa Orderu Orła Białego i spór o pamięć historyczną, w tym o UPA i Wołyń.
Czy można jednocześnie wspierać Ukrainę w czasie wojny i twardo upominać się o polską pamięć? Zapytaliśmy o to w środowej (24.06) Rozmowie Dnia zastępcę Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Michała Syskę.
Symboliczna nieobecność i stan relacji
Sygnałem świadczącym o ochłodzeniu stosunków na linii Warszawa-Kijów jest zmiana w składzie ukraińskiej delegacji na konferencję na rzecz odbudowy Ukrainy w Gdańsku. W spotkaniu nie weźmie udziału prezydent Wołodymyr Zełenski, a przewodnictwo nad delegacją przejmie premier Julija Swyrydenko.
Na pewno jest to gest symboliczny, który obniża spodziewaną rangę tego wydarzenia. Więc niewątpliwie nie jest to informacja, która skłaniałaby nas do wniosku, że relacje polsko-ukraińskie są w bardzo dobrym stanie dzisiaj - ocenił sytuację Michał Syska.
Wiceszef UdSKiOR zwraca jednak uwagę na potrzebę dostrzeżenia pozytywnych aspektów i zachowania pragmatyzmu w działaniach państwowych.
Warto się cieszyć, że jednak ta konferencja się odbywa, że poziom rządowy został utrzymany, że w tym spotkaniu, ważnym spotkaniu, gdzie de facto będą się decydowały ważne kwestie związane z odbudową Ukrainy, ale także z takimi roboczymi relacjami polsko-ukraińskimi, wezmą udział ukraińscy ministrowie i ukraińska premier. Miejmy nadzieję, że to spotkanie będzie owocne, a nieobecność prezydenta będzie tylko gestem, który nie wpłynie negatywnie na wyniki tego spotkania, które, miejmy nadzieję, będzie służyło jednak do podtrzymania bliskich więzi polsko-ukraińskich i przede wszystkim utrzymania pozycji Polski jako ważnego aktora w Europie, który wspiera Ukrainę, ale który jest także aktywny w relacjach Ukrainy z innymi partnerami europejskimi - dodał gość Rozmowy Dnia.
Emocje jako zły doradca w relacjach międzynarodowych
Bezpośrednim tłem dla nieobecności ukraińskiego prezydenta stał się spór wokół odebrania mu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego oraz późniejsze, kontrowersyjne zwroty odznaczeń przez innych ukraińskich polityków. Michał Syska podkreśla, że symbole mają realną siłę kształtowania rzeczywistości międzynarodowej, choć mechanizm ten niesie za sobą spore ryzyko
Jest takie stare powiedzenie, że emocje są zawsze złym doradcą. Kwestie symboliczne, kwestie związane z emocjami, a niewątpliwie niezabliźnione rany historyczne, one budzą emocje i będą budzić emocje. One zawsze mogą przynosić negatywne konsekwencje w takiej realnej, codziennej polityce, w codziennych relacjach. Więc niewątpliwie ta cała sytuacja związana z odebraniem orderu, potem ze zwróceniem orderu przez pozostałych polityków ukraińskich, no ona nie sprzyja dobrym relacjom polsko-ukraińskim. Ale miejmy nadzieję, że te emocje będą wygasały i należałoby oczekiwać w tej chwili od zarówno prezydenta Ukrainy, jak i prezydenta naszego kraju, aby te emocje wygaszać i żebyśmy wrócili do normalnego dialogu, który powinien służyć obu stronom, ale przede wszystkim powinien służyć bezpieczeństwu Polski i bezpieczeństwu Europy - tłumaczył Michał Syska.
Niezrozumiałe decyzje i brak chłodnego rozrachunku
Geneza konfliktu sięga decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA. Dla polskiej opinii publicznej krok ten okazał się wyjątkowo bolesny.
Po pierwsze - decyzja prezydenta Zełenskiego o tym by zezwolić na to, by jedna z jednostek wojskowych nosiła nazwę bohaterów UPA, jest decyzją niezrozumiałą i na pewno dla Polski, decyzją bardzo bolesną i to powinno mocno wybrzmieć. Trudno zrozumieć jakie były intencje prezydenta Zełenskiego, bo przecież mógł spodziewać się takiej reakcji, nawet nie tyle polskich polityków, ale polskiej opinii publicznej, ponieważ te kwestie związane ze zbrodniami UPA, to jest taka emocja, która w wielu polskich rodzinach jest ciągle żywa, to jest ciągle niezabliźniona rana, więc bardzo trudno jest przyjąć to do wiadomości, ale przede wszystkim zrozumieć, co było intencją prezydenta Zełenskiego - skomentował wiceszef urzędu.
Jednocześnie krytycznie odniósł się on do formy reakcji strony polskiej, wskazując na jej populistyczny i emocjonalny charakter.
Z drugiej strony podjęcie takiej radykalnej decyzji, jaką jest odebranie odznaczenia, także wydaje się reakcją dość emocjonalną i raczej chyba też skierowaną na popłynięcie na takiej fali społecznej emocji, a nie na chłodnym rozrachunku - zauważył rozmówca.
Obecny impas potęguje fakt, że żadna ze stron nie zamierza rewidować swoich ostatnich posunięć, co tworzy samonapędzającą się spiralę pretensji.
Dzisiaj Ukraina jest na froncie walki z imperialną Rosją. Musimy robić wszystko, aby rosyjski imperializm nie zagrażał Polsce i Europie. Trudno ocenić w tej chwili konsekwencje ruchu pana prezydenta Nawrockiego, bo na dziś sytuację mamy taką, że prezydent Zełenski i strona ukraińska nie wycofała się z tej nieszczęsnej decyzji o nazwie tej jednostki wojskowej, nie zrewidowali swojego stanowiska. Jednocześnie właśnie mamy decyzję o rezygnacji z udziału prezydenta Zełenskiego w ważnym spotkaniu, które odbędzie się w naszym kraju - wyliczał Michał Syska.
Lekcja z historii i potrzeba długofalowego dialogu
Rozwiązanie tak głębokich kryzysów wymaga czasu i instytucjonalnych ram współpracy, których - jak wskazuje Michał Syska - zabrakło w minionych latach we wzajemnych kontaktach z Kijowem. Wzorem mogłyby być wypracowane mechanizmy polsko-niemieckie.
Kwestie historyczne są kwestiami niezwykle delikatnymi, one wymagają długofalowych działań. My dzisiaj możemy się zastanawiać, czy na przestrzeni ostatnich dekad wykonaliśmy wspólną pracę ze stroną ukraińską i czy była wola po obu stronach, czy była także wola po stronie ukraińskiej, aby stworzyć okrągły stół historyków, tak jak mamy tego typu relacje z Niemcami, gdzie polscy i niemieccy historycy opracowują wspólne materiały edukacyjne, gdzie staramy się znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia historycznego. Czy taką pracę wykonaliśmy ze stroną ukraińską? Ale na pewno taka praca jest przed nami, bo niezależnie od tego co się wydarzy w najbliższych dniach i tygodniach, to Ukraina będzie naszym ważnym sąsiadem, będzie ważnym partnerem - przekonywał Michał Syska.
Pytany o możliwość skutecznego wytłumaczenia Ukraińcom polskiego punktu widzenia na kwestię upamiętniania UPA, Michał Syska podkreślił znaczenie ciągłego dialogu oraz konieczność budowania mostów zamiast barier społecznych, przy jednoczesnej świadomości trudnych kart we własnej historii.
Myślę, że trzeba podejmować takie próby. Na tym polega właśnie dialog międzynarodowy o kwestiach historycznych. Na pewno nie przekonamy wszystkich, tak jak nie przekonamy także różnych środowisk skrajnych, ekstremistycznych w Polsce, że także Polska ma na kartach własnej historii wiele takich ciemnych plam, które mogą być dla innych narodowości czymś kontrowersyjnym. Jesteśmy na Podlasiu, wiemy, że tutaj także są pewne niezabliźnione rany związane z ludnością prawosławną i z tym, co działo się pod koniec II wojny światowej czy w latach 1945-46, więc pewnie na Ukrainie będą środowiska, do których nie dotrzemy, natomiast chodzi o to, żeby z tym przekazem docierać i tutaj przede wszystkim nie można stworzyć murów pomiędzy polskim i ukraińskim społeczeństwem - zauważył.
Czego oczekują kombatanci i środowiska kresowe?
Z perspektywy instytucji na co dzień współpracującej ze świadkami historii i weteranami wojennymi, kluczem do trwałego pojednania pozostaje jednoznaczne nazwanie dawnych zbrodni oraz deklaracja dotycząca kierunku, w jakim zmierza współczesne państwo ukraińskie.
Często spotykam się z osobami, które walczyły podczas II wojny światowej, ale w tych ich życiorysach obok tych heroicznych postaw na polu walki, było to doświadczenie wołyńskie. Przede wszystkim oni chcieliby uznania przez stronę ukraińską, że to co się wydarzyło, nosiło znamiona zbrodni i że współczesna Ukraina będzie budowana na innych wartościach niż wartości nacjonalistyczne - podsumował Michał Syska.
Droga do tego celu wiedzie przez porzucenie emocjonalnych gestów i powrót do trudnych, ale merytorycznych rozmów.
| red: bs, atWydaje mi się, że to powinno być celem polityków nie tylko polskich, ale także wszystkich demokratów w Ukrainie i mam nadzieję, że te emocje ustąpią racjonalnej dyskusji, gdzie nie będziemy usuwać oczywiście w kąt tych spornych kwestii, tylko będziemy o nich rzeczowo rozmawiać, a celem właśnie powinno być zbliżenie obu narodów - zakończył zastępca szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.