Radio Białystok | Gość | Dlaczego przestajemy szczepić dzieci? Niepokojące dane z województwa podlaskiego -
Jesteśmy specyficznym regionem i w wielu przypadkach, jeśli chodzi o kwestie edukacyjne, właśnie wiedziemy prym w niedowierzaniu, w podejmowaniu decyzji samodzielnie, rezygnowaniu z pewnych rzeczy. Jesteśmy regionem bardzo zdrowym, jeśli chodzi o żywienie, więc nam się wydaje, że pewne rzeczy mogą nas nie dotyczyć, że nie powinniśmy aż tak mocno o siebie zadbać - mówi Ewa Tokajuk.
Województwo podlaskie znalazło się na szarym końcu pod względem szczepień ochronnych dzieci. Choć średnia krajowa wynosi ponad 91 proc., na Podlasiu w pełni zaszczepionych jest zaledwie 77 proc. dzieci w trzecim roku życia. O tym, skąd biorą się te niepokojące statystyki i jakie rodzą konsekwencje, na antenie Polskiego Radia Białystok mówiła Ewa Tokajuk, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku.
Z danych za ubiegły rok wynika jednoznacznie - problem w regionie narasta od lat, jednak zmiana systemu ewidencjonowania sprawiła, że stał się on bardziej widoczny. Obecnie statystyki rejestrują brak chociażby jednej wymaganej dawki, a z takimi sytuacjami lekarze spotykają się coraz częściej.
Niechęć do szczepień
Z blisko 13 tysięcy niezaszczepionych dzieci w całym województwie podlaskim, ponad połowa - bo aż 6 tysięcy - mieszka w samym Białymstoku. Skąd wynika taka niechęć mieszkańców regionu do realizowania kalendarza szczepień?
Ewa Tokajuk zwraca uwagę na specyfikę regionu oraz silny wpływ ruchów antyszczepionkowych:
Jesteśmy specyficznym regionem i w wielu przypadkach, jeśli chodzi o kwestie edukacyjne, właśnie wiedziemy prym w niedowierzaniu, w podejmowaniu decyzji samodzielnie, rezygnowaniu z pewnych rzeczy. Jesteśmy regionem bardzo zdrowym, jeśli chodzi o żywienie, więc nam się wydaje, że pewne rzeczy mogą nas nie dotyczyć, że nie powinniśmy aż tak mocno o siebie zadbać.
„To nie mity, to kłamstwa i dezinformacja”
Rzeczniczka podlaskiego Sanepidu podkreśla, że obawy rodziców nie wynikają z niegroźnych mitów, lecz ze świadomego wprowadzania w błąd. Jednym z głównych źródeł lęku pozostaje dawno obalona teoria łącząca szczepionkę MMR z autyzmem.
Tu nawet bym wolała nie używać określenia "mity", bo mity nawet nam się kojarzą czasami jako coś, co może nie miało miejsca, ale jest nawet ciekawe, warte nawet powielania. To są kłamstwa. To są kłamstwa i dezinformacje, czyli świadomie przekazywane informacje, które my już dzisiaj wiemy, że są kłamstwem.
Jak przypomina Ewa Tokajuk, kłamstwo to powstało za sprawą sfałszowanych badań brytyjskiego lekarza, który za swoje manipulacje stracił prawo do wykonywania zawodu. Mimo to szkodliwa narracja nadal krąży w przestrzeni publicznej.
Czy wyższe kary finansowe rozwiązują problem?
Od marca stawki grzywien za brak obowiązkowych szczepień wzrosły z 1000 zł do 3000 zł, a łączna suma kar nałożonych na rodzica może wynieść nawet 50 000 zł. Sanepid przyznaje jednak, że same sankcje finansowe nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.
My już od lat mówimy, że kary pieniężne nie działają. I nawet zwiększenie ich trzykrotnie nie oznacza, że od razu wpłyniemy na to, że rodzice podejmą decyzję o szczepieniach. Dlatego że zanim taka kara zostanie nałożona, my tak naprawdę przeprowadzamy bardzo długi, czasami wieloletni proces przekonywania, edukowania i sprawdzania, dlaczego taki rodzic nie chce szczepić dziecka - mówi Ewa Tokajuk.
Szczepienie to odpowiedzialność zbiorowa
Chociaż badania pokazują, że większość Polaków popiera obowiązek szczepień oraz ograniczenie dostępu niezaszczepionych dzieci do żłobków i przedszkoli, to w okresach spokoju epidemiologicznego czujność społeczna spada. Wielu rodziców odkłada szczepienia, dopóki w otoczeniu nie pojawi się bezpośrednie zagrożenie.
Rzecznik podlaskiego Sanepidu przypomina jednak, że decyzja o szczepieniu rzadko dotyczy wyłącznie jednego dziecka:
Pamiętajmy, że szczepienie dzieci nie dotyczy tylko samych dzieci, ale dotyczy całego otoczenia: rodziny, znajomych. Pamiętajmy, że każda jednostka zaszczepiona wpływa na to, że nie będzie nosicielem choroby, czyli wpływa na możliwość wytworzenia odporności populacyjnej, zbiorowej. Czyli my, dbając o siebie, dbamy o innych i to jest najważniejsze - podkreśla Ewa Tokajuk.