Radio Białystok | Reklama | Materiały reklamowe - Co osiągnie Jagiellonia Białystok w sezonie 2025/26? Bukmacherzy już wiedzą
Polscy kibice nie mogą narzekać u progu nowego sezonu. Nie dość, że ruszyła PKO BP Ekstraklasa, to najlepsze drużyny poprzedniej kampanii walczą o europejskie puchary. Wśród nich jest Jagiellonia Białystok, która miniony sezon rozpoczynała jako obrońca tytułu. Ostatecznie straciła mistrzostwo kraju na rzecz Lecha Poznań, ale zapewniła sobie prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji. Czy „Jagę” stać na walkę o najwyższe cele i czy ma wystarczającą jakość, by rywalizować na dwóch frontach? Zobaczmy, co na ten temat sądzą legalni bukmacherzy.
Poprzedni sezon Jagiellonia Białystok i jej kibice kończyli z mieszanymi uczuciami. „Jaga” chciała obronić mistrzostwo kraju, ale od początku zdawała sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie. W końcu nie udało się to już wielu ekipom, jak choćby Rakowowi Częstochowa. Najlepsi bukmacherzy w Polsce trafnie przewidzieli wówczas, że Jagiellonia nie zdoła obronić tytułu.
Niemniej jednak białostoczanie nie zakończyli sezonu z pustymi rękami. Potwierdzili swój potencjał i ostatecznie zajęli wysokie trzecie miejsce w PKO BP Ekstraklasie, które gwarantowało im udział w drugiej rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. To oznacza, że Jagiellonia ponownie stanie przed szansą na pokazanie się na europejskich salonach i zarobienie sporych pieniędzy.
W poprzednim sezonie udało się to doskonale, gdyż białostoczanie byli jednym z największych pozytywnych zaskoczeń fazy ligowej Ligi Konferencji, dochodząc aż do ćwierćfinału, gdzie dzielnie stawili czoła Realowi Betis, późniejszemu finaliście rozgrywek.
Według szacunków Jagiellonia Białystok za swój występ w Lidze Konferencji zarobiła ponad 10 milionów euro, a zatem kwotę równą całemu budżetowi klubu w poprzednim sezonie.
Początek sezonu 2025/26 był jednak wyjątkowo gorzki dla białostoczan. „Jaga” zapowiadała gotowość do gry na dwóch frontach, a więc walkę o kolejną niespodziankę w Lidze Konferencji oraz o mistrzostwo kraju. Jednak już w pierwszej kolejce spotkał ją zimny prysznic. Białostoczanie przegrali bowiem przed własną publicznością aż 0:4 z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, która jeszcze w poprzednim sezonie rywalizowała na pierwszoligowym poziomie.
Porażka ta wprowadziła spore zakłopotanie, zwłaszcza że zaledwie kilka dni później „Jaga” miała rozegrać swój pierwszy mecz w eliminacjach Ligi Konferencji. Na szczęście Adrian Siemieniec zdołał odpowiednio zareagować i przygotować swój zespół, a białostoczanie pokonali 2:1 FK Novi Pazar w pierwszym spotkaniu. Kolejne mecze “Jagi” w Lidze Konferencji możesz obstawiać wykorzystując bonusy bukmacherskie.
Co prawda zwycięstwo było w pełni zasłużone, gdyż to „Jaga” była wyraźnie lepszym zespołem. Jednak gola na wagę trzech dopiero w… piątej minucie doliczonego czasu punktów zdobył Afimico Pululu.
Zanim przyjrzymy się notowaniom bukmacherów w kontekście najbliższego sezonu w wykonaniu Jagiellonii, warto zwrócić uwagę na kluczową rolę Afimico Pululu. To król strzelców poprzedniej edycji Ligi Konferencji oraz zawodnik, który zdobył dla Jagiellonii 10 bramek w poprzednim sezonie PKO BP Ekstraklasy. Łącznie w sezonie 2024/25 rozegrał 53 mecze, strzelił 21 goli i zanotował 4 asysty.
Choć od dłuższego czasu mówi się o jego transferze, a na giełdzie pojawiają się kolejne kluby, to wciąż pozostaje w Białymstoku. Jednak w ostatnich dniach sprawy nabrały tempa i wydaje się, że odejście Angolczyka to już tylko kwestia godzin.
Pululu wzbudza zainteresowanie wielu klubów z różnych kierunków, a oczekiwana kwota transferu, szacowana przez media na około 5 milionów euro, jest jak najbardziej realna. Zwłaszcza po tym, jak angolski napastnik błyszczał w Lidze Konferencji.
To oczywiście rodzi pytanie, jak Jagiellonia Białystok poradzi sobie bez swojego najlepszego napastnika? Zwłaszcza że przed sezonem z klubu odszedł także Mateusz Skrzypczak, uznany za najlepszego obrońcę PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2024/25, który wrócił do macierzystego Lecha Poznań.
„Jaga” straciła również Lamina Diaby-Fadigę, który przeniósł się do Rakowa Częstochowa i już zdołał wpisać się na listę strzelców. Lista ubytków jest zresztą dłuższa. Z klubem pożegnał się Kristoffer Hansen, a więc podstawowy pomocnik w dwóch poprzednich sezonach, a także Michał Šašek i Darko Ćurlinov. To wszystko oznacza poważne ubytki w zespole Adriana Siemieńca.
Jagiellonia nie próżnowała na rynku transferowym. Szczególnie interesującymi ruchami wydaje się pozyskanie dwójki środkowych obrońców - Bernardo Vitala i Yukiego Kobayashiego, którzy stworzyli solidny duet w meczu przeciwko FK Novi Pazar.
Vital przeszedł za około 300 tysięcy euro z Realu Saragossa, gdzie był podstawowym defensorem na zapleczu La Liga. Z kolei Kobayashi, mający w CV mistrzostwo i Puchar Szkocji z Celtikiem Glasgow, grał ostatnio w drugoligowym portugalskim Portimonense SC, gdzie również był filarem defensywy.
Ciekawym ruchem jest także Alex Pozo, a więc Hiszpan pozyskany z Almerii. Jeszcze dwa sezony temu Almeria zapłaciła za niego Sevilli 3 miliony euro. Teraz został wypożyczony do stolicy Podlasia. Potencjalnym następcą Afimico Pululu ma być Dimitris Rallis. Grecki napastnik w poprzednim sezonie strzelił 2 gole w 23 meczach w barwach SC Heerenveen.
Bukmacherzy widzą spore zawirowania w ekipie Adriana Siemieńca. Transfery na papierze wydają się mocne, ale jak to zwykle bywa - pytanie brzmi, czy wypalą? Poza tym jeszcze solidniej uzbroił się Lech Poznań, a nie próżnują też inne kluby - ostatniego słowa nie powiedziała między innymi Legia Warszawa.
Wszystko to sprawia, że Jagiellonia Białystok nie jest zaliczana do ścisłego grona kandydatów do walki o mistrzostwo kraju. Kurs na to, że “Jaga” zdobędzie tytuł wynosi 33.00 (Superbet). To oznacza, że białostoczanie są dopiero szóstą w “kolejności” drużyną. Wyżej są wyceniane szanse nawet Pogoni Szczecin (kurs 17.00) czy Widzewa Łódź (kurs 15.00). Absolutnymi faworytami do walki o mistrzostwo kraju są z kolei Lech Poznań, Raków Częstochowa i Legia Warszawa, gdzie kursy na ich triumf wahają się od 3.00 do 3.25.