Radio Białystok | Reklama | Materiały reklamowe - Płaca minimalna 2027: rząd chce 4950 zł. Co to znaczy dla 3 milionów Polaków
W dekadę najniższa krajowa urosła o 3056 zł. Teraz na stole leży kolejna podwyżka - tyle że mniejsza, niż zapowiadał resort pracy, i z liczbami, które warto rozłożyć na czynniki pierwsze.
Rada Ministrów proponuje, aby od 1 stycznia 2027 roku minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 4950 zł brutto. Obecnie najniższa krajowa wynosi 4806 zł brutto - propozycja rządu oznacza więc wzrost o 144 zł, czyli o 3 proc.
Tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Jeszcze kilka dni wcześniej resort pracy zapowiadał wyższą kwotę. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rekomendowało Radzie Ministrów minimalne wynagrodzenie w wysokości 4986 zł i minimalną stawkę godzinową 32,60 zł. Oznaczało to wzrost o 180 zł (3,7 proc.) względem obecnej kwoty.
Innymi słowy: rekomendacja resortu i finalna propozycja rządu różnią się o 36 zł. Różnica wynosi 36 zł miesięcznie brutto, co dla osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie może mieć znaczenie.
Logika za kwotą 4986 zł była konkretna. MRPiPS wskazywało, że proponowana kwota ma odpowiadać połowie prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w 2027 r., które ma wynieść 9971 zł. Zdaniem resortu płaca minimalna powinna stanowić co najmniej 50 proc. średniej krajowej w gospodarce - warunek ten był spełniony w 2026 r.
Z tego wynika dość surrealistyczny obraz rynku.Relacja płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia jest jednym z mierników spłaszczenia struktury płac. To dobrze pokazuje, jak bardzo rozjeżdżają się dwa końce skali wynagrodzeń - i dlaczego tak wielu pracowników szuka sposobu, żeby z tej dolnej połowy się wyrwać. Kto chce sprawdzić, ile faktycznie płaci się dziś w jego branży i regionie, znajdzie aktualne oferty pracy na rocketjobs.pl z widełkami płacowymi - to często szybszy sposób na urealnienie własnych oczekiwań niż jakikolwiek raport.
Warto spojrzeć wstecz, bo rekordowe podwyżki nie były gestem dobrej woli. Największy wzrost płacy minimalnej przypadł na lata 2023 i 2024 - wtedy kwotę podwyższano dwukrotnie w ciągu roku. Wynikało to z przepisów ustawowych: jeśli prognozowany wskaźnik wzrostu cen wynosi co najmniej 105 proc., waloryzacja musi nastąpić dwa razy.
Sam 2024 rok przyniósł łącznie 700 zł wzrostu płacy minimalnej - najwięcej w skali jednego roku w ostatniej dekadzie. Mechanizm jest więc prosty: pensja rosła, bo ceny w sklepach rosły szybciej. Podwyżka goniła inflację, a nie odwrotnie.
Propozycja rządu to dopiero punkt wyjścia, nie ostateczna kwota. Trafia ona do Rady Dialogu Społecznego, gdzie przedstawiciele pracowników, pracodawców i rządu mają 30 dni na wypracowanie wspólnego stanowiska.
Różnice między stronami są spore. Związkowcy oczekują podwyżki do 5200 zł brutto, podczas gdy pracodawcy mówią o maksymalnej kwocie rzędu 4974 zł. Solidarność, OPZZ i FZZ argumentują, że odpowiednio dobrane wskaźniki mają chronić poziom życia pracowników i emerytów przy rosnących kosztach utrzymania.
Jeśli RDS nie dojdzie do porozumienia, ostateczną decyzję podejmie Rada Ministrów, a kwota zostaje ogłoszona w Monitorze Polskim do 15 września.
Podwyżka jest bardzo prawdopodobna, ponieważ obowiązują mechanizmy ustawowe, ale jej ostateczna wysokość nie została jeszcze przesądzona. Rządowe 3 proc. to mniej niż rekomendacja resortu i znacznie mniej niż postulaty związków. Dla kogoś, kto zarabia najniższą krajową, 144 zł brutto miesięcznie może być odczuwalną różnicą albo kwotą, która znika z pierwszym koszykiem zakupów.
Najbliższe tygodnie w Radzie Dialogu Społecznego pokażą, gdzie wyląduje ostateczna kwota. Warto śledzić nie tylko samą kwotę, ale i relację płacy minimalnej do średniej - bo to ona najlepiej mówi, w którą stronę realnie idzie rynek pracy.