Kiedy wchodzi się do świata filmów Paolo Sorrentina, to poziom przyjemności estetycznej znacząco wzrasta.
Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.
W dodatku - zawsze trafiamy do Włoch. Do Włoch zasobnych, do wyrafinowanych widoków i do pytań filozoficznych, które są zawsze tak oczywiste jak oddychanie. Nie ma tu na pierwszym planie tego wysiłku, który sprawia, że widz męczy się już przy pierwszych dialogach. Tym bardziej, że montaż i układ scen jest zawsze, przynajmniej z mojego punktu widzenia - niezwykle teatralny. Kino włoskie, jedyne w swoim rodzaju, narracyjnie dalekie od hollywoodzkich opowieści skrojonych pod konkretny target. Oczywiście krój filmów Sorrentina jest zawsze nienaganny, ale z innego powodu.
I dlatego dziś polecam film "La Grazia", "Łaska" - ułaskawienie, przypowieść o władzy i moralności. Ale zanim na ten film spojrzymy uważniej - dodam, że atutem niezwykłym filmów Sorrentina jest opowiadanie dojrzałością. Wbrew pozorom nie ma wcale tak wielu filmów, w których wiek to tylko element scenografii, a dylematy wynikające z przeżytych lat - to naturalna rzeka, która zabiera widza ze swoim nurtem. Tym razem - świat włoskiej polityki. Sensacyjnie? No może raczej - lekko melancholijnie.
"La Grazia" wpisuje się w to, co Sorrentino umie najlepiej: opowiadać o ludziach, którzy mają wszystko oprócz odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania. Po "Boskim" i "Wielkim pięknie", po serialowym "Młodym papieżu" i "Nowym papieżu", wiemy już, że władza, Kościół, polityka, starość i bogactwo są u niego tylko dekoracją. Prawdziwa akcja zawsze toczy się we wnętrzu człowieka. W "La Grazia" śledzimy historię owdowiałego prezydenta Włoch, Mariano De Santisa, który w swoim "białym semestrze" musi podjąć decyzję o podpisaniu ustawy o eutanazji oraz o ułaskawieniu dwóch skazanych za zabójstwo swoich partnerek. Oficjalny akt łaski uruchamia całą spiralę prywatnych rozliczeń - z lojalnością, winą, milczeniem i tym, co przez lata zamiatano pod czerwony dywan władzy. Tutaj znów jesteśmy blisko władzy, ale nie w sensie newsów z pasków informacyjnych.
Sorrentino nie bawi się w publicystykę. On raczej układa na stole figurki: polityka, jego doradców, rodzinę, przeszłość, grzechy, namiętności - i patrzy, co się wydarzy, kiedy w to wszystko wpadnie słowo "łaska". Co to znaczy: zostać ułaskawionym? I czy można ułaskawić siebie? To nie jest film dla tych, którzy chcą, żeby fabuła pędziła jak serial na platformie. Sorrentino nie goni. Pozwala, żeby wiek, doświadczenie, pamięć bohaterów powoli zbierały się jak chmury. W "La Grazia" dojrzałość nie jest wyrokiem, tylko soczewką. Widz w średnim wieku, widz w wieku bohaterów - będzie mieć poczucie, że to kino wreszcie mówi jego językiem, że nie musi się przebierać w młodość, żeby być zaproszonym do rozmowy. Dojrzałość nie jest tu problemem do rozwiązania, lecz stanem skupienia. Z niej wynika pytanie o odpowiedzialność, o to, co się robi z władzą, gdy już nie trzeba niczego udowadniać.
Wtedy temat łaski - zarówno tej udzielanej, jak i oczekiwanej - staje się niebezpiecznie osobisty. "La Grazia" domaga się dużego ekranu. To nie jest film do podglądania kątem oka, między mailami. Każdy kadr jest tu jak obraz, który ktoś starannie powiesił w galerii - potrzebuje ciemności sali i skupienia wspólnego oglądania. Kino Forum sprzyja takiemu spotkaniu: jest trochę "poza hałasem", trochę pod prąd temu, jak dziś się ogląda filmy. Jeśli lubisz Sorrentina, wyjdziesz z Forum z tym charakterystycznym uczuciem: niby nic wielkiego się nie wydarzyło, a jednak coś w środku przesunęło się o milimetr. Jeśli go jeszcze nie znasz - "La Grazia" to dobry moment, żeby zacząć: od filmu, który zamiast tłumaczyć świat polityki, delikatnie podsuwa lustro widzowi.
A gdyby sztucznej inteligencji powierzyć realizację spektaklu? By to awatar - cyfrowy odpowiednik prawdziwego reżysera wykreował przedstawienie? Taki pomysł w sztuce "Gesty uboczne" ma reżyser pochodzący z okolic Gródka Michał Stankiewicz, który eksperymentuje z AI i VR-em.
To projekt, którego celem było zbadanie, udokumentowanie i przywrócenie do życia tradycyjnych gier pogranicza polsko-litewskiego.
To coś do poczytania, coś do pooglądania - para autorów z Łomży przygotowała i właściwie nawet już wydała artbook p.t. "Kurpie".
Ósmego marca można mieć, sto powodów do świętowania, albo skupić się na jednym i w ramach tego jednego zajrzeć do kina albo zaplanować wieczór z serialem - jak kto lubi.
Podróż po sanatoriach w krajach dawnego bloku wschodniego przypomina właściwie spacer po polskim uzdrowisku sprzed kilku dekad. Zdjęcia kąpieli w wodach mineralnych w Kirgistanie lub Kazachstanie trudno byłoby odróżnić od tych odbywanych niegdyś w Supraślu czy Augustowie.
W finale tegorocznej Nagrody Literackiej Prezydenta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego jest poezja, proza, komiks i poemat. Kapituła wybrała 7 tytułów w dwóch kategoriach spośród ponad 76 propozycji, które zgłoszono do 35. edycji tej nagrody.
Najtrudniej napisać pierwsze zdanie. Podobnie, jak trudno jest podjąć dojrzałą decyzję. Wszystko wymaga odwagi, ryzyka. Trzeba się spakować. Ruszyć. A co, jeśli toniemy w odmętach myśli, skojarzeń i niepewności? Czas upływa i jeśli nie wykonamy pierwszego kroku grozi nam szaleństwo.
A może w Dniu kobiet skupić się na późnej jesieni życia? Gdy serwisy społecznościowe i cała popkultura prezentują piękne i młode osoby, artystka Dorota Świdzińska główną bohaterką wielkoformatowych obrazów uczyniła swoją schorowaną mamę w podeszłym wieku.
Uniwersyteckie Centrum Kultury i Nauki w Białymstoku z przytupem weszło w nowy symboliczny rozdział działalności.
Prowadzący:
Andrzej Bajguz