Radio Białystok | Sport | Adrian Siemieniec: Na wiosnę wszystko jest otwarte [wideo]
Ciekawe widowisko stworzyli na zakończenie piłkarskiego roku w Lublinie Motor i Jagiellonia Białystok (1:1), co było również zwieńczeniem jubileuszowych obchodów 75-lecia miejscowego klubu.
Obydwaj trenerzy pozytywnie ocenili swoje ekipy i z nadzieją czekają na przyszłoroczne mecze.
Mamy remis, a momentami jedna sytuacja mogła sprawić, że wynik byłby inny. Dla nas istotne jest to, że staramy się łączyć grę w lidze i pucharach europejskich, podnosić wartość klubu z jednoczesnym wprowadzaniem w każdym sezonie młodych zawodników. I statystyki pokazują, że udaje się nam to robić. Młodzi piłkarze popełniają też błędy. Dzisiaj błąd jednego z tych młodych, grających pierwsze mecze, spowodował rzut karny.
Nie mogę jednak zespołowi odmówić zaangażowania i determinacji, a patrząc na tabelę, to na wiosnę wszystko jest otwarte - mówił trener Jagiellonii Adrian Siemieniec.
Adrian Siemieniec staje w obronie rodziny
Kończąc swój pomeczowy komentarz trener Siemieniec postanowił poruszyć temat związany z hejtem skierowanym w stronę swojej rodziny po decyzji o zwolnieniu Rafała Grzyba.
Odnośnie sytuacji, która od jakiegoś czasu mnie trochę męczy, nie jako trenera, ale jako męża, jako ojca. Mówię o sytuacji, która miała miejsce po decyzji, którą podjąłem w przypadku zwolnienia Rafała. Powiem państwu, że my, jako trenerzy, jesteśmy narażeni na presję, na ocenę, bierzemy odpowiedzialność czasami za decyzje, których nikt nie chce podjąć, taka nasza robota. I musimy się liczyć z krytyką, czasami z hejtem, musimy się liczyć z tym, że ktoś oceni nas, w naszej perspektywie może niesprawiedliwie, surowo i tak dalej, i tak dalej. Taki mamy zawód, taki sobie wybraliśmy. Nikt nam pistoletu do głowy nie przykładał. Ale z naszymi rodzinami jest zupełnie inaczej. To co spotkało przede wszystkim moją żonę.
Chciałbym aby rozróżnić środowiska. Ci prawdziwi kibice, którzy są z nami zawsze, ci, którzy ze mną rozmawiają, którzy do mnie piszą, z którymi rozmawiam osobiście, którzy, co jest też bardzo miłe, skandują moje nazwisko bezpośrednio po meczu - to nie są ludzie, którzy są za to odpowiedzialni, ale część środowiska, w mieście, w którym nie tylko ja, ale też moja rodzina spędziliśmy mnóstwo czasu i poświęciliśmy dla tego klubu, dla tego miasta bardzo dużo i kobieta mojego życia, która jest postawiona w sytuacji, w której w żaden sposób nie jest za nic odpowiedzialna, nie jest niczemu winna, dostaje bardzo dużo nieprzychylnych wiadomości, dostaje bardzo dużo hejtu, na który kompletnie nie zasłużyła, dlatego chciałbym w tym momencie powiedzieć po prostu dość. Na przykładnie mojej żony, ale też w imieniu wszystkich ludzi, którzy pracują w sporcie, nie tylko trenerów, ale też piłkarzy.
Po drugiej stronie też są ludzie, ludzie, którzy poświęcają dużo, ludzie, którzy robią wszystko by wygrywać mecze. I uważam, że w przypadku moim, mojej żony, ale też całej naszej rodziny ze strony nikogo w Białymstoku, nikogo z tego środowiska, nie zasłużyliśmy sobie na to, by przeżyć coś takiego, co miało miejsce po tamtej decyzji. Jeszcze raz powtórzę, decyzja była moja, tylko moja i jestem za nią odpowiedzialny. Mogą mnie ludzie za nią krytykować, mogą myśleć co chcą, mogą pisać na mnie co chcą, ale na mnie, bo to ja jestem trenerem Jagiellonii i odpowiedzialność jest po mojej stronie.
Myślę, już kończąc ten temat, że nikt z mojej rodziny sobie na to nie zasłużył. Bardzo jest mi przykro i bardzo mnie to boli, że coś takiego się wydarzyło w kierunku ludzi, którzy są dla mnie wszystkim, którzy mi bliscy. Ja ze swojej strony nie mam żadnego problemu, mogą ludzie do mnie pisać co chcą, mówić na mnie co chcą, proszę bardzo, ale chcę jako nie trener, ale jako mąż i ojciec stanąć w obronie swojej rodziny - zakończył pomeczowy komentarz trener Siemieniec.
Mateusz Stolarski: wymagamy od siebie więcej
- Możemy czuć niedosyt, że to już dziewiąty remis, bo mieliśmy wystarczająco dużo okazji do strzelenia drugiego gola, ale jestem usatysfakcjonowany postawą swoich piłkarzy w tym spotkaniu, bo było one dobre w naszym wykonaniu.
Szanuję 21 zdobytych punktów, ale wymagamy od siebie więcej. Musimy się ustabilizować sportowo jako klub, a przed wiosenną częścią rozgrywek na pewno dokonamy wzmocnień na niektórych pozycjach - zapowiedział z kolei Mateusz Stolarski, szkoleniowiec Motoru.
- Przegraliśmy w tej rundzie tylko jeden mecz przed własną publicznością, która niemal w komplecie wypełnia nasz stadion. Dziękujemy za wsparcie i mamy świadomość, że Motor jest ważny dla lubelskiej społeczności - dodał Stolarski.
Dla Motoru był to ostatni mecz w tym roku, a 1 lutego podejmować będzie szczecińską Pogoń. Natomiast Jagiellonię czeka jeszcze wyjazdowe spotkanie w Lidze Konferencji w holenderskim Alkmaar.
- Trudne spotkanie przed nami, ale chcemy udanie zakończyć ten dobry dla klubu rok. Dzisiaj może nie potrafimy doceniać tego w jakim miejscu jesteśmy, ale z czasem wartość naszych obecnych dokonań znajdzie uznanie - podkreślił szkoleniowiec klubu z Białegostoku.
źródło: PAP | red: pp, wsz