Radio Białystok | Sport | Adrian Siemieniec po remisie z Legią: w drugiej połowie straciliśmy kontrolę [wideo]
- W drugiej połowie straciliśmy kontrolę - powiedział trener piłkarzy Jagiellonii Białystok Adrian Siemieniec po zremisowanym u siebie 2:2 meczu z Legią Warszawa w 23. kolejce ekstraklasy.
Białostoczanie do starcia z Legią przystępowali zaledwie trzy dni po wygranym 4:2 meczu z Fiorentiną w Lidze Konferencji, który zapisze się w historii klubu z Podlasia. Ostatecznie Jagiellonia nie awansowała do 1/8 finału, gdyż straciła dwie bramki w dogrywce.
Po tym heroicznym boju mogłem się spodziewać tego, że w pewnym momencie zabraknie nam sił. Szkoda, bo w tym tygodniu mogliśmy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Byliśmy blisko. Myślę jednak, że każdy kibic Jagiellonii może ocenić czy było warto. Czasami można skalkulować pewne rzeczy, ale piłka nożna to też emocje, radość i pasja, którą staramy się dawać kibicom na boisku - przekazał Siemieniec na konferencji prasowej po meczu z Legią.
Jagiellonia objęła prowadzenie w 17. minucie. Bartosz Mazurek wycofał piłkę do czekającego przed polem karnym Leona Flacha. Niemiec precyzyjnie przymierzył lewą nogą w okienko bramki. Pięć minut później gospodarze przeprowadzili kontratak. Piłka trafiła do Afimico Pululu, który z bliska podwyższył na 2:0.
Pierwsza bramka była fantastyczna. Drugą zdobyliśmy po akcji całego zespołu. Prowadziliśmy 2:0. Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Wydawało się, że ustawiliśmy sobie ten mecz - mówił trener Jagiellonii.
Pod koniec pierwszej połowy Legii przyznano rzut wolny, po którym piłkę do własnej bramki skierował portugalski obrońca Bernardo Vital. Po zmianie stron skrzydłowy Legii Kacper Chodyna dośrodkował w pole karne, a Duńczyk Mileta Rajovic uderzył głową i trafił w słupek. Goście wyrównali na 2:2, gdy w 56. min po dośrodkowaniu Flach pokonał własnego bramkarza.
Kluczowym momentem była jednak stracona bramka do szatni, która utrudniła nam zarządzanie meczem w drugiej połowie, a Legii dała nadzieję na powrót. Złapali kontakt. W drugiej połowie straciliśmy kontrolę, a Legia stwarzała zagrożenie po dośrodkowaniach i stałych fragmentach. Nie udało nam się wybronić i dowieźć zwycięstwa - zaznaczył Siemieniec.
Jagiellonia prowadzi, Legia broni się przed spadkiem
Obecnie Jagiellonia prowadzi w ekstraklasie i walczy o mistrzostwo Polski, natomiast Legia wciąż broni się przed spadkiem.
Nie sądziłem, że po remisie w Białymstoku będziemy tak niezadowoleni. Zrobiliśmy bardzo dużo, żeby ten mecz wygrać. Stworzyliśmy pięć klarownych sytuacji, a przeciwnik tylko dwie. To pokazuje, że zagraliśmy dobry mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem, choć bronimy się przed spadkiem, a Jagiellonia walczy o mistrzostwo i jest na fali. Gratuluję piłkarzom charakteru. Myślę, że wcześniej Legia nie podniosła by się przy 0:2. Jednak podnieśliśmy się i mogliśmy nawet wygrać - skomentował trener Legii Marek Papszun.
W niedzielnym meczu Rajovic w kuriozalny sposób zmarnował stuprocentową sytuację, gdy stojąc przed bramką rywali trafił w...swoją nogę postawną. Duńczyk ostatni raz strzelił gola w lidze 28 września przeciwko Pogoni Szczecin (1:0).
Napastnik może się przełamać tak samo, jak my przełamaliśmy się tydzień temu z Wisłą Płock i przerwaliśmy serię 12 meczów bez zwycięstwa. Mileta musi dać z siebie jeszcze więcej w różnych obszarach i to przyniesie efekty - podkreślił Papszun.
Nasi kibice się przebijali, co też na pewno nam pomogło. Zabieramy ten punkt i myślimy o następnym meczu - dodał.
W następnej kolejce Legia podejmie Cracovię, a Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk.
- Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że odpadliśmy z Ligi Konferencji. Jednak będziemy mieli więcej czasu na odpoczynek. Mikrocykl będzie krótki, bo już w piątek mamy mecz z Lechią. Chcemy się do niego dobrze przygotować i wygrać w Gdańsku. Czeka nas trudne spotkanie z drużyna, która strzela najwięcej bramek w lidze. Będziemy musieli być czujni i pokazać jakość - zakończył Adrian Siemieniec.
źródło: PAP | red: pp