Radio Białystok | Sport | Siemieniec zostanie w Jagiellonii Białystok?
Czy Adrian Siemieniec będzie w kolejnym sezonie trenerem Jagiellonii Białystok? Kontrakt kończy mu się w czerwcu.
Jednak klub ma możliwość przedłużenia umowy o kolejny rok. Przewodniczący Rady Nadzorczej Jagiellonii Wojciech Strzałkowski mówi, że władze Jagi zamierzają skorzystać z takiej opcji.
Myślę, że to w najbliższym czasie się stanie. W tej chwili mamy trochę inne problemy. Drużyna złapała lekką zadyszkę. Wydaje mi się, że to jest raczej problem psychologiczno-mentalny związany ze zbyt dużą liczbą rozegranych meczów. Może te dwa tygodnie przerwy na mecze reprezentacji Polski zrobią dobrze, czyli ten odpoczynek i żeby trochę mniej myśleć o piłce nożnej. Trzeba wierzyć i liczyć na to, że następne mecze będą lepsze. Nie zakładamy, że nie przedłużymy umowy z trenerem Adrianem Siemienieńcem - tłumaczy Wojciech Strzałkowski.
Jagiellonia Białystok zajmuje obecnie 3. miejsce w tabeli piłkarskiej ekstraklasy i wciąż ma szansę na wywalczenie tytuły Mistrza Polski w tym sezonie. Najbliższy mecz żółto-czerwoni rozegrają 4 kwietnia. Podejmą przed własną publicznością Lecha Poznań.
Felieton Marka Gąsiorowskiego
Wydaje się, że najrozsądniej byłoby z taką decyzją jeszcze trochę poczekać. I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze sam trener dawał do zrozumienia, że w Białymstoku mu coraz mniej się podoba. Przed startem obecnej części sezonu mówił, że nie ma wśród kibiców dobrej atmosfery dotyczącej klubu, że hejtują mu najbliższych, że musiał swoje dzieci z tego powodu zabrać ze szkoły i teraz pociechy trenera uczą się indywidualnie.
O ile zarzut dotyczący atmosfery, ma związek z pracą trenera, mimo że był to zarzut chybiony, to burzliwe relacje jego najbliższych ze światem zewnętrznym zdecydowanie nie są efektem zatrudnienia Adriana Siemieńca w Jagiellonii. Przyczyn owych relacji na miejscu trenera szukałbym w raczej w swoim najbliższym otoczeniu. Bez względu jednak na to, kto pierwszy rzucił kamieniem sytuacja, w jakiej znalazł się Adrian Siemieniec i jego najbliżsi do komfortowych nie należy. A to jest poważny argument, by zmienić otoczenie. Jednak ciekawi mnie, czy po zmianie środowiska ów problem zniknie.
Czy warto wiązać się kontraktem z kimś, kto wolałby być gdzie indziej? Moim zdaniem nie, mimo że Jagiellonia wszystkie argumenty prawne ma po swojej stronie i może zostawić Siemieńca w Białymstoku jednym podpisem. Ale z niewolnika, jak mówi stare porzekadło, nie ma pracownika.
Argument numer dwa ma już czysto sportowy charakter. W kwietniu miną dokładnie trzy lata od momentu, kiedy Adrian Siemieniec usiadł na trenerskiej ławce Jagiellonii. To w realiach polskiej piłki szmat czasu. Żółto-czerwoni w tym czasie odnieśli wielkie sukcesy, co zasługą Siemieńca jest niewątpliwą. Jednak pod pewnym względem zawód trenera jest podobny do zawodu polityka. Ludzie obu profesji w swojej zawodowej pracy, mówiąc potocznie, się zużywają. Tak zwane zużycie w wypadku polityka oznacza spadek poparcia, w wypadku trenera - słabsze wyniki.
Ostatnio tak dzieje się z Jagiellonią i trudno tu mówić o przeładowanym kalendarzu gier i zmęczeniu. Fakt jest sporo kontuzji, piłkarze pauzują za kartki, niektóre transfery się nie sprawdziły, ale sporo trenerskich decyzji również nie dało oczekiwanego skutku. Warto poczekać, by ocenić czy to chwilowa zadyszka, czy jednak głębszy zastój. Czy może trener już się zawodowo w Białymstoku się wyeksploatował?
Jednak warto zwrócić uwagę, że Jaga nadal ma szanse na sukces w lidze i grę w pucharach w przyszłym sezonie. Ewentualne przedłużenie kontraktu zwiąże Jagiellonii ręce, bo jeśli obecnego kryzysu nie da się zażegnać, konieczne będą szybkie reakcje, by walczyć o puchary. A owe reakcje mogą dotyczyć Adriana Siemieńca i jego dalszej pracy w Białymstoku. Bez względu jednak na to, jak się zakończy obecny sezon, coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że najlepszy czas w Białymstoku Adrian Siemieniec ma już za sobą.
| red: sk