Radio Białystok | Sport | Dramatyczny bój o brąz - siatkarki KS BAS Białystok kończą sezon na czwartym miejscu
Brązowe medale pierwszej ligi siatkarek nie dla KS BAS Białystok. W trzecim meczu decydującym o trzecim miejscu na koniec sezonu Białostoczanki uległy u siebie KS Piła 2:3.
To był kolejny siatkarski thriller w wykonaniu tych zespołów. Pierwszy set do 25:23 wygrały przyjezdne. Kolejne dwie partie to już popisowa gra BAS i sety domknięte do 13 i 16.
Najbardziej dramatyczna w przebiegu była czwarta odsłona spotkania. Podopieczne Michała Muszyńskiego miały kilka piłek meczowych, ale Pilanki zdołały odrobić 5 punktów straty i wygrać na przewagi 32:30. W tie-breaku to przyjezdne zachowały więcej sił i popełniły mniej błędów wygrywając do 11 i 3:2 w całym meczu, a co za tym idzie sięgnęły po brązowe medale pierwszej ligi kobiet.
Tie-break to jest loteria. Niestety troszeczkę nam zabrakło. Z tego względu myślę, że to jeszcze bardziej nas boli, że było tak blisko. Grałyśmy na niesamowitych emocjach. Miałyśmy tak naprawdę ten medal na wyciągnięcie ręki, więc to boli najbardziej - mówiła po meczu przyjmująca KS BAS Białystok Natalia Bandurska.
Kapitan zespołu z Białegostoku Pola Nowacka, zwróciła uwagę na trudności, z jakimi drużyna borykała się przez cały sezon.
W tym meczu zdarzyło nam się dużo błędów, takich nawet prostych. Wygrała drużyna lepsza, choć uważam, że zasługiwałyśmy również na ten medal, nie tylko za dziś, ale za cały sezon. U nas była masa kontuzji, o których nie mówiłyśmy głośno. Radziłyśmy sobie w siódemkę, w ósemkę. Czasami na treningach było nas jeszcze mniej i po prostu to boli najbardziej, nie tylko ten wynik. Każda z nas pokazała swoją postawą, że zasługuje na ten medal - dodała Pola Nowacka.
Choć zawodniczki z Piły miały momenty słabości, to potrafiły odwrócić losy spotkania i to one na koniec miały powody do radości.
W czwartym secie pojawiło się lekkie zwątpienie, no bo jak można z 22:17 wyciągnąć seta, kiedy dosłownie trzy punkty i po zabawie. Ale jak już zaczęłyśmy gonić, to nie było innego wyjścia jak po prostu zgarnąć ten brązowy medal i tak też się stało - mówi Julita Molenda, która w poprzednim sezonie reprezentowała barwy klubu z Białegostoku.
Dla rozgrywającej KS Piła Emilii Szubert był to ostatni mecz w karierze, jak przyznała po spotkaniu, nadal nie wierzy, że udało się odwrócić losy tego spotkania.
Gramy w tym sezonie tak, że lubimy gonić i na szczęście tutaj się to udało. Końcówka czwartego seta to była pogoń na całego. W tie-breaku nie mogłyśmy już tego wypuścić. Białystok będzie się nam dobrze kojarzył, bo wygrywamy tu w sumie trzeci razy. Dla mnie ten medal to pamiątka na koniec kariery - podsumowała Emilia Szubert.
Mimo braku medalu, prezes KS BAS Sebastian Grzegorek podkreśla hart ducha swoich zawodniczek i zapowiada walkę w kolejnym sezonie.
Znaliśmy swoją siłę. Wiedzieliśmy, że będziemy się bić o zwycięstwa w tej lidze. Dziewczyny pokazywały charakter przez cały sezon. Czego zabrakło? Jednego punktu. Skład na następny rok mamy już domknięty. Żegnamy się z różnych przyczyn z czterema zawodniczkami, ale trzon zespołu zostaje zachowany. Mamy zakontraktowanych pięć nowych siatkarek - dodał Sebastian Grzegorek.
Szef białostockiego klubu zaznaczył również, że teraz kluczowym zadaniem będzie dopięcie budżetu na kolejną kampanię, choć przyznał, że wysokie miejsce w lidze nie zawsze przekłada się na łatwiejsze pozyskiwanie funduszy od miasta czy województwa.
Dla drużyny z Piły to trzeci pierwszoligowy medal z rzędu - wcześniej były dwa srebra. KS BAS wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w historii klubu, drugi raz zajmując najbardziej nielubiane przez sportowców, choć wysokie, czwarte miejsce.
| red: tk