Radio Białystok | Sport | Siemieniec: cierpieliśmy, ale dowieźliśmy wynik i się cieszymy [wideo]
Trener Jagiellonii Adrian Siemieniec przyznał, że jego zespół nie zagrał dobrego meczu z KGHM Zagłębiem Lubin ale najważniejsze było zwycięstwo. - Cierpieliśmy, ale dowieźliśmy wynik i się cieszymy - mówił szkoleniowiec Białostoczan, którzy zajęli trzecie miejsce w rozgrywkach piłkarskiej ekstraklasy.
Jagiellonia powtórzyła swój wynik sprzed roku i zagra w eliminacjach Ligi Europy. Białostoczanie trzeci rok z rzędu kończą rozgrywki na podium.
Bramkę na wagę trzech punktów w meczu z KGHM Zagłębiem zdobył w 32. min. z rzutu karnego Afimico Pululu, który odchodzi z klubu. W drugiej połowie goście mieli znakomitą okazję do wyrównania, ale Sławomir Abramowicz obronił rzut karny; strzelcem był Marcel Reguła.
- Mam takie poczucie po meczu, że cierpieliśmy dzisiaj - mówił trener Siemieniec. Przyznał, że to nie było dobre spotkanie jego drużyny.
Za wielu dobrych momentów nie pokazaliśmy, ale zdaję sobie też sprawę, że w takich meczach niekoniecznie chodzi o aspekt wizualny tylko trzeba je po prostu „dowieźć”, a my tę końcówkę dowieźliśmy wynikowo - podkreślił Siemieniec.
Świętujemy dzisiaj brązowy medal drugi rok z rzędu, drugi rok z rzędu łącząc to z europejskimi pucharami i na pewno patrzymy na to przez pryzmat sukcesu. Bo to jest sukces (...). Myślę, że już sama obecność w europejskich pucharach byłaby sukcesem, dzisiaj możemy zawiesić na szyi kolejny medal Mistrzostw Polski, to jest ogromna sprawa - dodał szkoleniowiec Jagiellonii.
Przyznał, że finalnie obrona rzutu karnego przez Abramowicza zdecydowała o tych medalach. - Ten karny dzisiaj bardzo dużo ważył nie tylko dla nas, ale też dla historii całej Jagiellonii.
Przyznał, że nie wie do końca dlaczego ten mecz tak wyglądał; w drugiej połowie przewagę mieli goście, Jagiellonia przestała stwarzać sytuacje podbramkowe i musiała bronić wyniku. Zwracał uwagę, że dla wielu jego piłkarzy taki mecz to nowe doświadczenie, na wielu ciążyła presja, którą trzeba było udźwignąć.
Leszek Ojrzyński: Musimy to przełknąć i iść dalej
Trener Zagłębia Leszek Ojrzyński przyznał, że celem jego zespołu było zwycięstwo w Białymstoku, które dawało nadzieję na grę w europejskich pucharach.
Boli tym bardziej, bo mieliśmy swoje sytuacje i nie wiem, czy zagraliśmy kiedyś lepszą drugą połowę, bo mieliśmy trzy wyśmienite sytuacje, w tym rzut karny. Szkoda, że żadna bramka nie padła, bo wiemy, że ten mecz mógłby się potoczyć inaczej. W pierwszej połowie naszym celem było nie stracić bramki. I to najbardziej boli, że tego gola sprezentowaliśmy - mówił na pomeczowej konferencji prasowej.
Były momenty, że było gorąco pod bramką gospodarzy i szkoda, że nie wykorzystaliśmy tych sytuacji, bo wiemy, że remis by nam nie dał pucharów, ale ta bramka mogłaby odmienić losy spotkania, Jagiellonia musiałaby zaatakować, a to też dla nas byłaby szansa - mówił trener Lubinian.
- Sytuacji mieliśmy dużo z tak mocną drużyną, ale na liczniku jest zero, a bramkę sprezentowaliśmy. Musimy to przełknąć i iść dalej, bo to był bardzo ciężki sezon dla nas, dużo problemów, ale jakoś dotrwaliśmy do końca. Bo grając w ostatniej kolejce o zaszczytne cele, to też szacunek dla całej drużyny, bo to ona walczyła do ostatniego gwizdka, ale się nie udało - powiedział Ojrzyński.
źródło: PAP | red: pp