Radio Białystok | Sport | Cztery medale zawodniczek Podlasia Białystok w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy
W Birmingham zakończyły się lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Biało-czerwoni zdobyli na nich 8 medali - 6 srebrnych i 2 brązowe, a aż 4 z tych krążków to zasługa zawodniczek Podlasia Białystok. Prezydent Białegostoku już zapowiedział nagrody finansowe dla zawodniczek i ich trenerów.
Mistrzostwa w Birmingham rozpoczęły się dla zawodników Podlasia Białystok niezbyt pomyślnie. Już w sesji porannej pierwszego dnia w eliminacjach odpadli Zuzanna Maślana w pchnięciu kulą i Wojciech Nowicki w rzucie młotem.
O ile brak awansu Maślanej nie był niespodzianką, to słaby występ Nowickiego już nią zdecydowanie był. Mimo że mistrz olimpijski z Tokio ostatnio zmagał się z kontuzją, to wrócił już do optymalnej dyspozycji fizycznej i sam liczył na lepszy wynik.
Trudno być zadowolonym ze względu na to, że rzucanie sprawia mi problem, mimo że po kontuzji fizycznie udało nam się wrócić, nie mam już problemów z nogą, to niestety nie mogę przebrnąć jakichś takich niuansów technicznych i po prostu ten młot nie leci. Po prostu gdzieś uciekło to i nie sądziłem, że będzie taki trudny powrót do tej optymalnej formy - mówił po swoim starcie Wojciech Nowicki.
Humory poprawiły nam się już wieczorem, choć najpierw trzeba było przełknąć kolejną gorzką pigułkę, bo w eliminacjach rzutu młotem kobiet odpadła Ewa Różańska z Podlasia Białystok. Później jednak na stadion weszła Ewa Swoboda, która w swoim stylu zrobiła show w biegach na 100 m. Najpierw wygrała swój półfinał z czasem 11,04 s, a później w finale poprawiła ten czas o 0,02 sekundy i zdobyła srebro, przegrywając tylko z Brytyjką Amy Hunt.
Bardzo czekałam. Czekałam, żeby wrócić, czekałam, żeby znowu się z tego cieszyć, bo te ostatnie dwa lata naprawdę były ciężkie. Nie była to łatwa droga, ale wróciłam - wróciłam tam, gdzie chciałam być. Bardzo się cieszę, że zdobyłam srebrny medal. Jestem znowu wicemistrzynią Europy. To napawa mnie takim optymizmem, że mogę - mówiła po wywalczeniu srebra wzruszona Ewa Swoboda.
W poniedziałek (10.08) wystartowała też sztafeta mieszana 4x400 m z Natalią Bukowiecką w składzie. Mimo dobrego biegu zawodniczki Podlasia na ostatniej zmianie udało się wywalczyć tylko czwarte miejsce ze sporą stratą do trzeciej Holandii.
We wtorek (11.08) startował Damian Czykier, który pomyślnie przebrnął eliminacje w biegu na 110 m przez płotki. Dzień później nie poszło mu jednak najlepiej - był piąty w drugim półfinale ze sporo słabszym czasem od swojego najlepszego w tym sezonie i odpadł z dalszej rywalizacji.
Na osłodę łez polskich kibiców brąz w finale tej konkurencji zdobył Jakub Szymański, a dzień wcześniej na o 10 m krótszym dystansie kobiet przez płotki Pia Skrzyszowska wywalczyła srebro, choć bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że otarła się o złoto, bo ze zwyciężczynią - Nadine Visser - przegrała o zaledwie 0,001 sekundy.
Czwartego dnia mistrzostw (13.08) startowały nasze faworytki do medali z Podlasia Białystok, czyli Natalia Bukowiecka i Maria Żodzik. Obie spisały się znakomicie - pierwsza z nich wygrała półfinał biegu na 400 m ze swoim najlepszym rezultatem w sezonie 49,57 s, a druga pewnie awansowała do finału skoku wzwyż po bezbłędnym skakaniu aż do wysokości 191 cm. Jak się okazało, były to prognostyk dobrej formy
W piątek (14.08) śledziliśmy rozczarowujący - najbardziej chyba dla niej samej - występ Marii Andrejczyk w eliminacjach rzutu oszczepem. Zawodniczka Hańczy Suwałki zaprezentowała się bardzo słabo - w żadnej z trzech prób nie zbliżyła się do swoich najlepszych rezultatów z tego roku i nie udało się jej wejść do finału.
To jest wręcz aż niewiarygodne, że był taki niski poziom, a ja byłam jeszcze niżej, mimo że wierzyłam w to, co robiliśmy w tym roku, fajnie to wyglądało na początku sezonu. Sport jest bardzo nieprzewidywalny, ale to strasznie krzywdzi moje serce, że tak się wydarzyło. Muszę to przegadać z trenerem i ze swoją psycholog. Z jednej strony chciałabym powiedzieć o wszystkim, co się stało, natomiast to nie jest moment. To miałoby wartość, gdyby to wyszło, ale teraz to nie ma żadnej wartości - to wszystko będzie odbierane po prostu jako wymówki - tak skomentowała swój występ Maria Andrejczyk.
Wspaniała była za to dla biało-czerwonych sobota (15.08) w Birmingham. Jej preludium było poranne srebro Katarzyny Zdziebło w chodziarskim maratonie, a wieczorem medale wpadały jeden za drugim - w każdym z nich udział miały zawodniczki Podlasia Białystok.
Najpierw srebrny krążek na swojej szyi zawiesiła Natalia Bukowiecka, która co prawda nie obroniła zdobytego dwa lata temu w Rzymie tytułu - musiała ustąpić rewelacyjnej Norweżce Henriette Jaeger - ale i tak znakomicie poradziła sobie w wymagających warunkach pogodowych.
Po biegu Natalia nie była do końca zadowolona, ale próbowała szukać pozytywów:
Chciałam tutaj złota, wierzyłam, że mnie na nie stać, ale jest srebro i myślę, że z tego trzeba się cieszyć, bo to jest trzeci mój medal na mistrzostwach Europy z rzędu. Jestem jedyną dziewczyną, której się to udało z tych, które tutaj są. Tak że chcę się z tego cieszyć, natomiast na chwilę obecną jest mi po prostu trochę ciężko, bo chciałam tutaj złota, czuję się mega przygotowana i czuję też, że mogłam pobiec szybciej, natomiast były dosyć ciężkie warunki, dla mnie przynajmniej. Jaeger była poza zasięgiem i mówię - może gdyby było cieplej, byłoby bliżej, chociaż pobiegła niesamowity wynik, więc uważam, że jest po prostu świetnie przygotowana - mówiła Natalia Bukowiecka.
Niedługo później świętować mogła Ewa Swoboda z koleżankami ze sztafety 4x100 m, czyli Krystsiną Cimanouską, Magdaleną Stefanowicz i Pią Skrzyszowską. W finale sprawiły niespodziankę i wybiegały brąz, choć i do srebra zabrakło niewiele - Szwajcarka wyprzedziła Swobodę na ostatnich metrach. To nie zabrało jednak Ewie radości z sukcesu:
Wiedziałam, że to będzie medal, tylko myślałam, że srebro, ale niestety - dałam wszystko, co miałam, już nie umiałam bardziej. Ale myślę, że jest się z czego cieszyć, bo wszyscy mówili, że Monachium to był przypadek, że nam się udało... To są sztafety. Tutaj wszystko może się po prostu zdarzyć. Dowiozłyśmy z dziewczynami - ten skład dowiózł, ten skład stać na wielkie rzeczy, więc jedziemy z tym dalej - zapowiada Ewa Swoboda.
Oczekiwań podlaskich kibiców nie zawiodła także skoczkini wzwyż Maria Żodzik. Co prawda mogły zadrżeć im serca po dwóch zrzutkach na pierwszej wysokości 183 cm, ale w trzeciej próbie Masza się poprawiła i później aż do 195 cm radziła sobie bez większych problemów, choć warunki były niesprzyjające - było zimno i mocno wiało. Rywalki zaś się myliły i dość szybko stało się jasne, że po srebrze mistrzostw świata Żodzik zdobędzie kolejny krążek, tym razem europejskiego czempionatu. Ostatecznie skończyła ze srebrem, ulegając tylko dominatorce tej konkurencji Jarosławie Mahuczik.
Chyba uwielbiam trudne warunki, one mnie mobilizują. Jeżeli umiesz skakać, to chyba już na zawsze, ale na początku było bardzo trudno mi znaleźć ten rozbieg, było bardzo zimno. Przed wysokością 195 cm już sobie pomyślałam, że jeśli skoczę to w pierwszej próbie, to będzie medal. I tak wyszło - cieszyła się Maria Żodzik.
Medal Marii Żodzik był siódmym dla reprezentacji Polski w Birmingham. Ósmy medal to zasługa Klaudii Kazimierskiej, która ostatniego dnia mistrzostw zdobyła srebro w biegu na 1500 m.
Zawodniczki Klubu Sportowego Podlasie Białystok i ich trenerzy dostaną nagrody z budżetu Białegostoku. Poinformował o tym na portalu X prezydent miasta Tadeusz Truskolaski.
Ewa Swoboda, która zdobyła srebro w biegu na 100 m i brąz w sztafecie 4x100 m, Natalia Bukowiecka - zdobywczyni srebrnego medalu w biegu na 400 m i Maria Żodzik ze srebrem w skoku wzwyż otrzymają po 25 tys. zł, a trenerzy tych Ambasadorek Białostockiego Sportu - po 15 tys. zł.
| red: bs, tk