Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Sprawa ochrony cennego przyrodniczo dębu. Sąd oddalił skargę prokuratury
Nie doszło do naruszenia prawa przy wydawaniu pozwolenia na budowę bloku w pobliżu cennego przyrodniczo drzewa. Tak ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku.
Rozpatrywał on skargę prokuratury, której zdaniem trzeba było zasięgnąć specjalistycznej opinii związanej z sąsiedztwem dębu szypułkowego, który ma ponad sto lat.
Skargę dotyczącą wydanego przez magistrat pozwolenia na budowę, o które wystąpiła firma deweloperska, złożyła do WSA w Białymstoku miejscowa prokuratura regionalna. Wydane we wtorek (25.11) orzeczenie sądu oddalające skargę, nie jest prawomocne.
Przed decyzją, czy je zaskarżyć do NSA, prokuratura chce zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem.
Zdaniem prokuratury, w procedurze wydawania pozwolenia na budowę konieczna była opinia dendrologiczna. Chodzi o cenny przyrodniczo dąb szypułkowy, który rośnie na sąsiedniej działce (miejskiej), 6-7 metrów od granicy inwestycji.
Inwestor ma prawomocne pozwolenie na budowę, w procedurze uzyskał też decyzję środowiskową; nie było w niej mowy o konieczności takiej lokalizacji i realizacji inwestycji, by w sposób szczególny trzeba było uważać na dąb. Drzewo blisko trzy lata temu zostało uznane przez miejskich radnych za pomnik przyrody, ale uchwałę z powodów formalnych uchylił jednak wojewoda podlaski; oznacza to, że nie ma jej w obiegu prawnym, czyli nie obowiązuje.
Istotą skargi prokuratora jest naruszenie zasady zrównoważonego rozwoju. Tzn. moja skarga nie zmierza do tego, że nie buduj, ale buduj inaczej, z zachowaniem zasad ochrony środowiska - mówił przed sądem administracyjnym prok. Marcin Faszcza.
Podkreślał, że w tej sytuacji konieczne było powołanie biegłego z zakresu dendrologii, który określiłby szczegółowe warunki budowy w bliskim sąsiedztwie cennego przyrodniczo drzewa.
Mówił, że dąb stał się niejako symbolem tej skargi i przypominał, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego to drzewo było określano jako „szczególnie wartościowe”. Według prokuratury, drzewo ma ok. 130 lat, zdaniem społeczników - nawet ok. 180.
Faszcza wskazał, że zapewnienie ochrony drzewu to m.in. również ochrona jego systemu korzeniowego. Mówił o „oczywistej kolizji inwestycji z drzewem” i ocenił, że cały budynek zaprojektowano w położeniu zbyt bliskim tego dębu. - Trzeba było zbudować go nieco inaczej - dodał.
Przed przycięciem, to drzewo nie zawierało jakiejkolwiek ingerencji w koronę, w warunkach miejskich tego typu drzewa należą do rzadkości - mówił prokurator.
Podczas realizacji inwestycji część korony dębu została mocno przycięta. We wszczętym w tej sprawie postępowaniu inwestor został ukarany za to karą finansową przez dyrektora parku krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, decyzję tę podtrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze.
Pełnomocnik inwestora mec. Marcin Krynicki przypominał, że firma uzyskała prawomocne pozwolenie na budowę i środowiskowe uwarunkowania realizacji swojej inwestycji. W jego ocenie, brak było jakichkolwiek podstaw prawnych do powołania biegłego dendrologa na etapie udzielania pozwolenia na budowę. Zwracał uwagę, że kwestia usuwania gałęzi czy korzeni to domena prawa cywilnego (tzw. sąsiedzkiego), a nie administracyjnego.
Inwestor miał prawo i możliwość realizacji ściany budynku w tym miejscu, ściana biegnie zgodnie z linią zabudowy - mówił, przywołując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
WSA w Białymstoku skargę prokuratora oddalił.
Sąd uznaje, że zaskarżona decyzja odpowiada prawu - mówiła sędzia Małgorzata Roleder. Zwracała uwagę, że sąd administracyjny bada legalność, czyli zgodność z przepisami prawa skarżonych decyzji. - Dokonując tej kontroli sąd nie ocenia słuszności czy celowości tych decyzji, nie bierze również pod uwagę zasad współżycia społeczno-gospodarczego, jedynie przepisy prawa - uzasadniała.
Sędzia mówiła, że postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę w tej sprawie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy. Przypominała, że jeśli spełnione zostały określone warunki, to urząd nie ma innej możliwości, jak wydać pozytywną decyzję.
Zwracała uwagę, że sporne drzewo nie jest na terenie inwestycji i nie jest pomnikiem przyrody, bo uchwała w tym zakresie nie obowiązuje. Przypominała też, że w decyzji środowiskowej również nie było mowy o negatywnym wpływie budowy na środowisko. Sędzia przypominała również, że choć dąb został w planie miejscowym uznany za szczególnie wartościowe drzewo, to jednak w tym planie są zapisy pozwalające - w określonych sytuacjach - również takie drzewo wyciąć.
Dodała też, że plan miejscowy nie przewiduje odległości lokalizowania budynków od pnia drzewa.
źródło: PAP | red: at