Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Usiłowanie zabójstwa i pobicie - wszystko przez zazdrość
Motywem była zazdrość. 23-latek oskarżony o usiłowanie zabójstwa swojej dziewczyny i pobicie kolegi domaga się złagodzenia kary. Sąd pierwszej instancji skazał go na 8 lat i 3 miesiące więzienia.
Chodzi o wydarzenia, do których doszło cztery lata temu w Szczytnie podczas imprezy urodzinowej 18-letniej wówczas pokrzywdzonej. Oskarżony uderzył chłopaka, z którym bawiła się dziewczyna. Później, przed domem nastolatki brutalnie ją pobił - dusił i kopał, dziewczyna straciła przytomność, miała wybite zęby.
W sprawie tej już wcześniej zapadł prawomocny wyrok, jednak Sąd Najwyższy uchylił go, uwzględniając kasację obrońców. Chodziło o nienależytą obsadę orzekającego w tej sprawie sądu pierwszej instancji. W ponownym procesie zapadł taki sam wyrok, teraz sprawę rozpatruje Sąd Apelacyjny.
Zdaniem obrony nie można tu mówić o usiłowaniu zabójstwa. - Chłopak przyznaje, że pobił dziewczynę, działał w ogromnych emocjach - mówi reprezentująca go mec. Ewelina Matolicz.
Kochał ją, planował z nią dalsze życie. Zachowanie oskarżonego wobec pokrzywdzonej nie było przemyślane, nie było planowane, było natomiast nagłe i impulsywne, poprzedzone uprzednią kłótnią z pokrzywdzoną - mówiła mec. Ewelina Matolicz.
Kiedy po zdarzeniu chłopak wrócił do domu, powiedział ojcu, że chyba zabił swoją dziewczynę. I - zdaniem drugiego z obrońców mec. Piotra Iwaniuka - przez pryzmat tych słów oceniono jego działanie.
Gdyby użył innego sformułowania, nie postawiono by mu zarzutu usiłowania zabójstwa - twierdzi mec. Piotr Iwaniuk.
W jego ocenie wszyskie okoliczności tej sprawy wskazują, że nie chciał zabić dziewczyny, a było to impulsywne działanie młodego, 19-letniego wówczas, zakochanego chłopaka, który był po prostu zazdrosny.
Prokurator Krystyna Ciwoniuk przypominała natomiast, jak bardzo oskarżony był brutalny. Powalił dziewczynę na ziemię, szamotali się, on ją dusił, a później kopał, także w głowę, do czasu, aż przestała się ruszać. Na koniec zostawił nieprzytomną w listopadową noc przed domem.
Gdyby pokrzywdzona nie odzyskała przytomności tam pozostawiona, gdyby poleżała dłużej, to nawet samo wychłodzenie zrobiłoby swoje, niezależnie od odniesionych obrażeń ciała - mówiła prokurator Krystyna Ciwoniuk. Dlatego chce utrzymania wyroku.
Jaką decyzję podejmie Sąd Apelacyjny, dowiemy się w piątek.
| red: tk